Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

JA TU TYLKO CZYTAM. Anomalia totalna i wyśmienita

Gdyby ktoś jakiś czas temu powiedział mi, że będę się zachwycać książką określaną jako "flirt thrillera i science fiction", to albo padłabym ze śmiechu, albo co najmniej znacząco pukałabym się w czoło. A jednak Anomalia Hervé Le Telliera rozwala system.

, - grafika artykułu
rys. Marta Buczkowska

Generalnie z zasady omijam łukiem - i to bardzo szerokim - wszelkiego rodzaju thrillery. Podobnie rzecz ma się z literaturą science fiction - jeszcze mając lat naście nie byłam w stanie pojąć, jak i po co moja inteligentna i oczytana mama sięga po książki z tego akurat gatunku - i to niemal nałogowo. Aż któregoś dnia podsunęła mi Kontakt Carla Sagana i rzuciła, że najlepsza literatura s-f nie traktuje o wydumanych dalekich światach i istotach z kosmosu, lecz o nas, ludziach i naszych życiowych dylematach i zakrętach. Powstaje po to, by z innej nieco perspektywy znów przyjrzeć się człowiekowi.

I dokładnie tak jest z Anomalią Hervé Le Telliera, przy której miałam chwilę wahania. Bo o ile "flirt thrillera z science fiction" nie pociąga mnie wcale, to już powieść psychologiczna i surrealizm zdecydowanie bardziej. No i nie zawiodłam się jeszcze na żadnej książce, która zdobyła Nagrodę Goncourtów. Nie inaczej było i tym razem - od Anomalii po prostu nie sposób się oderwać. Le Tellier wspiął się na pisarskie wyżyny. Dokonał rzeczy, które towarzyszą wielkim dziełom, o jakich uczymy się w szkołach, a których tak często dziś brak w tysiącach wydawanych co roku tytułów.

Jego Anomalia jest zarówno powieścią głęboką, piekielnie inteligentną, jak i znakomitym w konstrukcji czytadłem - chwilami aż trzeba hamować, by nie przepuścić smaczków tej fabuły. A tych jest tu całe mnóstwo, w dodatku ze szczyptą humoru niczym najlepsza potrawa prosto z wyśmienitej francuskiej kuchni, co zdecydowanie - żeby już pozostać przy kulinarnych porównaniach - odróżnia tę książkę od anglosaskiej literatury nieraz w swojej masie pożywnej i strawnej niczym fast food. I tu już pojawia się, już się wkrada, to wielkie pęknięcie między kulturą amerykańską a francuską w ogóle, o którym też pisze w swoim posłowiu znakomity eseista Marek Bieńczyk. Początkowo mnie to posłowie nieco drażniło - no kto dzisiaj wydaje książki z posłowiem? I po co? Ale że Marek Bieńczyk wspaniałym pisarzem i znawcą francuskiej kultury jest, to i to posłowie czyta się wyśmienicie. Wypada za nie jedynie podziękować Wydawnictwu Filtry, gdyż to wisienka na torcie w najlepszym możliwym wydaniu.

Jest więc u Le Telliera dla mózgu pożywnie i zdrowo, nierzadko czytając, człowiek aż czuje, jak mu ta lektura dopieszcza szare komórki; i tak, doprawdy, jest to uczucie fantastyczne. Teraz już pewnie macie dość: no ile można czytać zachwytów, niechże ta baba da nam wreszcie choć zaczątek fabuły, niech jakoś zagai, żeby człowiek wiedział, czy sięgać po Anomalię, czy też nie. A ja napiszę wprost: no nie mogę! Nie mogę ani zdradzić, ani zagaić, ani nic, nic, żadnego rąbka tajemnicy, bo wszystko popsuję. No dobra, może jednak coś mogę... Le Tellier pisze o świecie nam współczesnym, w którym dzieje się właśnie pewna anomalia. A dalej jest to, co - jak mawiała moja mama - w literaturze (nie tylko science fiction) najlepsze i najważniejsze: jak z tym nowym, innym, dotychczas nieznanym poradzi sobie człowiek? I tutaj każdy scenariusz, który rozwija Le Tellier jest tak dobry, jak odcinek Black Mirror na Netfliksie. O ile nie lepszy.

Jest już druga połowa listopada, rok 2021 - niemniej zwariowany od poprzedniego, choć łudziliśmy się, że będzie inaczej - chyli się ku końcowi, zaryzykuję więc. Jeśli macie przeczytać choć jedną książkę, która w tym roku ukazała się w Polsce, to tak, niech to będzie Anomalia. I koniecznie kupujcie ją jako prezent pod choinkę - będzie na pewno jednym z lepszych.

Aleksandra Przybylska

  • Hervé Le Tellier, Anomalia
  • tłum. Beata Geppert
  • Wydawnictwo Filtry

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021