Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Choć tytuł książki może wprowadzać w zakłopotanie, Mateusz Łabuz nie pisze do sztucznej superinteligencji, lecz do analogowych ludzi, uczestników czwartej rewolucji przemysłowej. "Przed waszą erą" to aktualna - co kluczowe przy tempie zachodzących zmian - analiza procesu syntetyzacji życia ludzkiego. Książka, choć pęcznieje od wiedzy, będzie przejrzysta nawet dla laików. Niestety wiele osób po lekturze może poczuć się jeszcze bardziej zagubionych w rzeczywistości, bynajmniej nie z winy Łabuza.

. - grafika artykułu
Mateusz Łabuz, "Przed waszą erą", fot. materiały prasowe

ChatGPT, Suno, Gemini to tylko niektóre z nazw, które dla niektórych oznaczają nieograniczone możliwości, a innym odbierają sens życia. Łabuz pisze o jednych i drugich z naciskiem na poszkodowanych. Jego książka to bardzo słusznych rozmiarów (prawie 600 stron) esej popularnonaukowy poparty zarówno jego wieloletnimi badaniami w dziedzinie mediów cyfrowych, cyberbezpieczeństwa i sztucznej inteligencji (doktorat zrobił na Uniwersytecie w Chemnitz), jak i literaturą przedmiotu oraz rozmowania z cenionymi ekspertami, z zakresu bioinformatyki, psychologii czy futurologii.

Łabuz zastanawia się: kiedy nastąpi wielki przełom związany ze sztuczną inteligencją? Jak to "przełom"? To co dzieje się od premiery ChataGPT pod koniec roku 2022? Przecież w zaledwie kilka lat sztuczna inteligencja zdołała zagrozić twórcom treści internetowych wszelkiego rodzaju, zlikwidować setki tysięcy, jeśli nie milionów, miejsc pracy, zastąpić copywriterów, dziennikarzy, pisarzy, analityków i księgowych psychologów, grafików, filmowców, lektorów, inżynierów dźwięku...? Sprawić, że pierwsza encyklika nowego papieża dotyczy właśnie jej? Otóż to, co największe, jeszcze przed nami. Wciąż czekamy na urzeczywistnienie wszechmocnej AGI (Artificial General Intelligence), totalnej i przewyższającej pod każdym względem ludzkie zdolności poznawcze. W OpenAI Sama Altmana, choć nie tylko tam, oczekiwanie przybrało wymiar quasi-religijny.

Wraz z autorem pochylamy się nad tym, czym jest świadomość i czy obecnie działające modele generatywne mają jej zalążki. Raczej nie, nadal są przepotężnymi kalkulatorami, które podobnie jak system konwersacyjny ELIZA stworzony przez Josepha Weizenbauma w roku 1966 kierują się prawdopodobieństwem wystąpienia danych kombinacji znaków w odpowiedzi na zapytanie, prompt, użytkownika. Tyle wystarczy jednak, by niezliczeni ludzie wchodzili z nimi w intymne, jednostronne relacje, szukali w nich opieki psychologicznej, a w najbardziej drastycznych przypadkach, jak Adama Raine'a, pomocy przy popełnianiu samobójstwa. Żeby zleceniodawcy na całym świecie wybierali generycznie zrobione, często zawierające błędy logiczne dzieła, zamiast pracy ludzi, którym trzeba zapłacić. Żeby na listy przebojów wdarły się piosenki w całości stworzone przez algorytmy, a w feedzie na mediach społecznościowych zadomowiły się filmiki z Tuskiem, Nawrockim i Stanowskim zachęcających do rejestracji i odbierania pieniędzy za darmochę. To jest, parafrazując Przemysława Babiarza z igrzysk olimpijskich, wizja świata, w którym przyszło nam żyć. To jest wizja syntetycznego świata, niestety.

Inaczej niż ja w tym tekście, Mateusz Łabuz swój wywód prowadzi w sposób usystematyzowany, dzieląc debiut wydawniczy (choć ma na koncie tysiące artykułów) na rozdziały poświęcone zagadnieniom takim jak syntetyzacja (czyli fakeizacja) rzeczywistości; cyfrowy kolonializm i przemiany na rynku pracy; wyłudzenia i generatywna pornografia, a także relacje człowieka ze sztuczną inteligencją oraz transhumanistyczny wymiar cyfrowego unieśmiertelniania biologicznych ludzi. Mimo że ostatnie fragmenty książki powstawały kilka miesięcy temu, całość jest dopracowana redakcyjnie (a mowa o 600 gęsto zadrukowanych stronach!), dzięki czemu lektura nie męczy mimo wagi zawartych w niej informacji. Jeśli miałbym się czegoś doczepić - może tylko niektóre próby skracania dystansu, jaki dzieli autora i czytelnika, wypadają dość syntetycznie, co jednak stanowi naprawdę niewielki minus, dywiz raczej, i nie szkodzi lekturze.

W zakończeniu badacz zachęca do futurospekcji. Co dalej? Łabuz wie, że prognozowanie przyszłości w tak szybko zmieniającym się świecie, nawet jeśli nie przypomina wróżenia z fusów hektolitrów kawy wypitej przez outsourcingowanych prze big techy webworkerów z Kenii, jest obarczone olbrzymim ryzykiem błędów. Pewnym jest jednak, że cyfrowy kolonializm będzie pod płaszczykiem demokratyzacji pogłębiał istniejące i tworzył nowe nierówności. Pogłębiał będzie się również kryzys epistemiczny związany z niemożliwością rozeznania się, co w sieci jest prawdziwe, a co nie. Technologia wychowuje kolejne pokolenie ludzi, dla których to, co wygenerowane w kilka sekund, będzie tak samo prawdziwe jak owoc wielodniowej pracy zespołu filmowców. Ci młodzi ludzie będą musieli nauczyć się wyprawiać cyfrowe pogrzeby i radzić sobie z cyfrowymi nieboszczykami, bo do 2050 większość kont na Facebooku ma należeć do zmarłych. Na sto procent sztuczna inteligencja dalej będzie mielić twórczość cyfrowej biomasy i na jej podstawie generować swoje twory, a barierą chroniącą autorów i ich odbiorców przed nienażartymi chatbotami być może okażą się paywalle. W takim przypadku media, które od ponad dekady muszą walczyć o przychylność algorytmów staną się ostatnimi gatekeeperami, strażnikami na murze. Dane osobowe i moce obliczeniowe, dwie wartości napędzające cyfrowy kapitalizm, z pewnością przez jakiś jeszcze czas będą bezcennymi walutami.

To tylko niektóre z licznych zagadnień związanych z szybko odchodzącą w przeszłość teraźniejszością i gwałtownie urzeczywistniającą się przyszłością, o których pisze Łabuz. Mimo wszystko wlewa w nas nieco otuchy: "Syntetyczna rzeczywistość to środowisko, które współtworzymy, a nie wyrok wydany na ludzkość" - zapewnia. - "Wierzę, że nie jest to koniec. Żyjemy wciąż w erze człowieka. Naszej erze". Wie jednak, że to definitywny kres ludzkiej niepodzielnej dominacji technologicznej. Naukowiec (i siatkarz plażowy) na ostatnich stronach zachęca, by przezwyciężać kryzys podmiotowości i poznania, zwracając się ku wartościom humanistycznym. Ostatecznie jednak składa podziękowania chatbotom za pomoc przy pisaniu książki. To jak w zakładzie Pascala - może lepiej nie robić sobie wrogów?

Jacek Adamiec

  • Mateusz Łabuz, "Przed waszą erą. Człowiek w syntetycznym świecie deepfake'ów, ChatGPT i sztucznej inteligencji"
  • wyd. Filia

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026