Mowa o Telewizji Młodych Kosmonautów, która zainaugurowała swoją działalność w tym samym domu kultury, w którym siedzibę znalazł klub fantastyki. 27 czerwca 1978 roku w kosmos wystartowała rakieta niosąca na pokładzie pierwszego polskiego kosmonautę Mirosława Hermaszewskiego. O godzinie 17.27 znalazł się na orbicie i przebywał w kosmosie do 5 lipca do godziny 16.31. Statek kosmiczny, którym podróżował nazywał się Sojuz 30, a po dotarciu w kosmos dołączył do zespołu orbitalnego Salut 6 - Sojuz 29. Podczas trwającej osiem dni misji kosmonauta okrążył Ziemię 126 razy. Kiedy powrócił, zgotowano mu gorące powitanie oraz gwiazdorskie tournée po terenie całego niemal kraju.
Wizyta kosmonautów
28 lipca w towarzystwie radzieckiego kosmonauty Piotra Klimuka, który był dowódcą statku kosmicznego, Hermaszewski przybył do Poznania, gdzie lądował o godzinie 9, na lotnisku Ławica. Wśród gości znajdował się też płk Zenon Jankowski, który podczas lotu oraz przygotowań do niego pełnił rolę kosmonauty rezerwowego. To poznański akcent kosmicznej przygody, bo kosmonauta ten urodził się w Poznaniu i ukończył tu Liceum Ogólnokształcące nr III. Na lotnisko przybyły rzesze mieszkańców, aby zobaczyć bohaterów kosmicznej misji. Następnie goście odbyli paradny przejazd ulicami Poznania do pomnika Gagarina zlokalizowanego na dzisiejszym osiedlu Pod Lipami, które wówczas nosiło dobrze dopasowane do okoliczności politycznych imię Wielkiego Października. Z profesją gości natomiast doskonale korespondowała nazwa znajdującego się tuż obok Osiedla Kosmonautów, na którym swoją siedzibę miał i ma nadal dom kultury "Orbita", gdzie jak wiemy, działał już wówczas poznański klub miłośników fantastyki.
Telewizja
Jak informowano jeszcze w lipcu w ""Expresie Poznańskim" w siedzibie ODK Orbita zbudowano "Centrum Kierowania Lotem" oraz makietę statku kosmicznego, a pretekstem do tego stała się podjęta przez poznańskich dziennikarzy inicjatywa realizacji cyklicznej audycji pt. "Telewizja Młodych Kosmonautów". Pomysł ten uzyskał wsparcie Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Dowództwa Wojsk Lotniczych i Chorągwi Poznańskiej ZHP oraz Kuratorium Oświaty. Inicjatywę potraktowano poważnie, wyznaczając pobliskiemu parkowi Gagarina funkcję ogródka treningowego, w którym ustawiono samolot myśliwski LIM. Była to odpowiedź na sygnalizowane w listach do redakcji poznańskich gazet, radia i telewizji zainteresowanie kosmosem i często pojawiające się w nich pytanie "jak zostać kosmonautą?". W ustylizowanym na centrum lotów studio miała być realizowana audycja "Telewizja Młodych Kosmonautów".
Podczas wizyty Hermaszewskiego zainaugurowano działalność "Klubu Młodych Kosmonautów", a pierwszy Polak w kosmosie otrzymał legitymację klubową z numerem 1. Pierwszy odcinek programu telewizyjnego pojawił się na antenie 30 września 1978 roku, a kolejne emitowano aż do roku 1981, kiedy działalność tę, jak wiele innych, przerwał stan wojenny.
Klub
Autorami programu byli Wanda Konarzewska oraz Ryszard Badowski, a redaktorem odpowiedzialnym za realizację Henryk Konieczny. Prowadzącymi zostali Zdzisław Witt, Marek Nowakowski, Mirosław Kwieciński oraz Krzysztof Jaślar, przyjmując kryptonimy "Pierwszy", "Drugi", "Trzeci" i "Czwarty", a program - jak informowano w prasie - adresowany był do tej części młodzieży, która pragnęła być silna i odważna jak kosmonauci oraz chciała lepiej poznać gwiazdy i planety, a także interesowała się podróżami kosmicznymi i zamierzała uprawiać sport kosmonautów, a nawet budować ciekawe urządzenia, modele i zabawki. Celem istnienia klubu było głównie propagowanie tematyki podboju kosmosu i działalność edukacyjna oraz wychowawcza, ale przyznać trzeba, że niektóre z proponowanych przez klub aktywności wpisywały się całkiem nieźle w szablon znany z działań fanów fantastyki - by wspomnieć chociażby budowę atrapy hełmu kosmonauty, co kojarzy się z współczesnym cosplayem, czy też zachęcanie do wykonania w domowych warunkach modelu kabiny statku kosmicznego. Rdzeniem działalności była jednak prezentacja zagadnień związanych z lotnictwem, modelarstwem, spadochroniarstwem, astronomią, astronautyką oraz historią podboju kosmosu. Z uwagi na miejsce, w którym realizowano program, zarówno nazwę audycji jak i klubu wzbogacono o tytuł "Orbita".
"Świat Młodych"
Działania redakcji wsparło harcerskie czasopismo "Świat Młodych" w którym publikowano materiały korespondujące z treścią poszczególnych odcinków programu, w tym także zadania i instrukcje, o których była mowa w telewizji. Zasadą bowiem, którą przyjęto od początku, stało się zachęcanie młodych widzów to formowania czteroosobowych załóg, których celem miało stać się wypełnianie podpowiadanych na antenie misji, wśród których czołowe miejsce zajmowało prowadzenie "Księgi załogi" i umieszczanie w niej relacji z prowadzonej działalności. Do załóg należeć mogli wyłącznie uczniowie mogący pochwalić się bardzo dobrymi ocenami. Każde zgłoszenie należało potwierdzić informacją pochodzącą od wychowawcy klasy, do której owi uczniowie uczęszczali, o dobrych wynikach w nauce. W każdym odcinku wyznaczano zadania, które należało odnotować w księdze załogi, a następnie zameldować o tym "Orbicie", przesyłając stosowną informację na kartce pocztowej. Załogom, które prześlą potwierdzenia, obiecano nagrodę w postaci znaczków klubowych, a tych którzy najlepiej się spiszą obiecano zapraszać do udziału w nagraniu audycji. Listę zadań, które ogłaszano w programie drukował także "Świat Młodych".
Ogromne zainteresowanie
Zainteresowanie programem było spore, a liczba zgłoszeń klubowiczów przekroczyła oczekiwania pomysłodawców. W "Świecie Młodych" z 28 listopada 1978 roku "Trzeci" informował, że załogi powstają na terenie całego kraju, zarówno w miastach, jak i we wsiach, a legitymacje otrzymało już ponad cztery tysiące osób. Do siedziby klubu przesłano ponad czterysta projektów rakiety i statku kosmicznego, którym klubowicze chcieliby polecieć na Marsa.
Telewizyjną "Orbitę" adresowano początkowo do widzów przedszkolnych i wczesnoszkolnych, ale dzięki próbnym emisjom redakcja szybko się zorientowała, że o ile dzieci w podobnym wieku interesują się przygodami w kosmosie, to jednak próby pogłębienia poszczególnych wątków prowadziły w przypadku tej grupy widzów do zakłóceń w procesie percepcji. Podniesiono więc granicę wieku, a to głównie z powodu konstatacji, że najciekawsze rozmowy, po zapoznaniu się z filmowym materiałem, prowadziły osoby w wieku około 16 lat. Ostatecznie okazało się, że najliczniejszą grupę odbiorców stanowiły dzieci pomiędzy 11. a 13. rokiem życia. Lektura nadsyłanych do redakcji listów dowiodła, że najliczniejsze grono odbiorców stanowili młodzi ludzie z mniejszych miast, traktujący swe zainteresowania poważnie i posiadający wartościową wiedzę, której dowodzili, przywołując w korespondencji dane encyklopedyczne, liczby i daty oraz powołując się często na trudno dostępne teksty obcojęzyczne.
Każdego dnia do redakcji docierało od trzydziestu do osiemdziesięciu listów. W styczniu 1980 roku informowano na łamach "Gazety Zachodniej", że łączna liczba nadesłanych listów przekroczyła dwadzieścia tysięcy. Ich tematyka była rozmaita, ale przeważały reakcje na zadawane w programie zadania oraz prośby o przyjęcie do "Orbity" i zgłoszenia załóg. Nie brakowało też propozycji, próśb i pytań o możliwości pozyskania źródeł wiedzy na fascynujące widzów tematy. Zdarzały się nawet donosy na kolegów, z których zaprezentowano jeden: "wykluczcie członka naszej załogi, bo nie czyta fachowych tekstów, nie interesuje się nowościami".
W 1980 roku Orbita miała dwadzieścia tysięcy zarejestrowanych sympatyków, z których każdy posiadał legitymację - stworzono około pięciu tysięcy załóg. Zainteresowanie programem przekroczyło oczekiwania jego realizatorów i nadszedł moment, kiedy zabrakło pomysłów na dalszy rozwój, skutkiem czego zaczęto rozważać na łamach prasy przekazanie opieki nad "młodymi kosmonautami" klubowi fantastyki "Orbita". Tak się jednak nie stało, a problem rozwiązał się sam za sprawą wprowadzenia stanu wojennego. Po jego zakończeniu programu nie wznowiono, a działalność Klubu Kosmonautów wygasła.
Jakub Turkiewicz
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026