Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

JA TU TYLKO CZYTAM. Piękny dzień na loterię

Kiedyś to były czasy, zwłaszcza w małych miasteczkach! Każde drzwi stały otworem dla przyjaciół, którzy wpadali pod pozorem pożyczenia cukru i zostawali aż do zachodu słońca. Każdy kolejny potomek odbierał wychowanie nie tyle z rąk własnych rodziców i dziadków, co z całego legionu rąk rodziców i dziadków z bliższego i dalszego sąsiedztwa.

.
rys. Marta Buczkowska

Stephen King (skądinąd wielki fan Shirley Jackson), pisał w powieści Miasteczko Salem o grozie, która rozpleniła się tam tylko dlatego, że mieszkańcy Salem przestali celebrować typową małomiasteczkową rutynę otwartości i zamiast tego odgrodzili się od siebie nawzajem murem wysokich płotów i zamkniętych drzwi. Tylko dlatego nie zauważyli, że coś potwornego porywa sąsiada za sąsiadem, aż w końcu było za późno, by cokolwiek na to zaradzić.

W Loterii Shirley Jackson wszystko jest w "najlepszym małomiasteczkowym porządku". Nie mamy tu zresztą do czynienia z potwornościami w rozumieniu dosłownym. To raczej zło przyjmowane jako klęski urodzaju, które mogą spaść na małe amerykańskie miasteczko lat 40. Zło, któremu można przeciwdziałać, ale warunkiem jest rygorystyczne stosowanie regularnego, corocznego zwyczaju. Każdy mieszkaniec miasteczka (niezależnie od wieku) musi tylko wrzucić swoje imię i nazwisko do zabytkowego, drewnianego pudła. A to, kto dostąpi zaszczytu bycia wylosowanym, pozostaje już tylko w rękach losu.

Loteria została wydana w 1948 roku i wciąż cieszy się sławą opowiadania, po którym włos jeży się na głowie i pozostaje w tym zjeżonym stanie na bardzo długo. Nie dziwi zatem, że Miles Hyman (nagradzany ilustrator, a jednocześnie wnuk Shirley Jackson) przez całe lata główkował nad tym, jak oddać ten przedziwny, pełen żaru i napięcia nastrój za pomocą samych tylko obrazów? W jaki sposób "przerysować" emocje bohaterów, by w żaden sposób nie przestrzelić? Ostatecznie, po 30 latach prób i błędów, efekt ujrzał światło dzienne.

Przyznam, że do ilustrowanej Loterii podchodziłam trochę jak do jeża, ale z każdym kolejnym spojrzeniem historia narysowana przez Hymana nabierała dla mnie dokładnie tej samej mocy, co opowiadanie jego babci. Mocy, która kryje się nie w słowach tym razem, ale w blasku słońca w zenicie, w którego promieniach prażą się mieszkańcy miasteczka gawędząc, strofując dzieci, biadoląc na "dzisiejszą młodzież i gardzenie tradycją". Dziś loteria - oby skończyła się jak najszybciej, bo obiad sam się nie zrobi. W tym słońcu wszystko wydaje się wypłowiałe - domy, ludzie, emocje. Zaraz, emocje jednak czasem drżą na skrzywionych twarzach - a może to tylko sztuczka, gra światła? Te twarze po chwili przybierają znów identyczny wygląd i mimikę - amerykańskiego (ale czy tylko?) "everymana". Nie trzeba wielkich środków, by siła rażenia była wielka. Kreska Milesa Hymana jest prosta, podobnie jak pełne prostoty są dialogi i ekspozycja historii.

Shirley Jackson, to autorka, której nazwisko wyrecytuje prawie każdy Amerykanin obudzony w środku nocy i zapytany o rodzimą czołówkę autorów literatury pięknej. Polscy czytelnicy mieli już okazję zapoznać się z pisarką bliżej, dzięki nowym wydaniom jej najbardziej rozpoznawalnych powieści - Nawiedzonego Domu na wzgórzu oraz Zawsze mieszkałyśmy w zamku. Również polscy widzowie, którzy bacznie śledzą platformę Netflix, mogli poznać Nawiedzony Dom dzięki luźnej adaptacji serialowej sprzed dwóch lat. Teraz pora na zupełnie inną, zupełnie nową - obrazkową formę wyrazu. Jak widać wybitna literatura, jeśli zostanie potraktowana czule i z uwagą, broni się absolutnie w każdej postaci.

Izabela Zagdan

  • Shirley Jackson, Miles Hyman, Loteria
  • tłum. Mira Michałowska, Marcin Wróbel
  • Wydawnictwo Marginesy

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020