Barok miał pecha. Pecha, że poprzedził klasycyzm - epokę po oświeceniowemu surową w sądach i programowo krytyczną. Epokę, która oceniła swoją poprzedniczkę jak srogi nauczyciel sprawdzający wykonanie zadania co do przecinka, cząsteczki, milimetra. Klasycyzm postulował umiar i z umiaru rozliczał. A barok, rozbuchany kolorami, rozedrgany afektami, umiaru akurat nie znał.
Poznań ma szczęście. Szczęście, że odwiedza go muzyka tej skandalicznie niezwykłej, niepowstrzymanej epoki. Do miasta, o którego wzorowym porządku i organizacji wiele się dotąd mówiło (mówiło się, dodajmy dla uczciwości, przed remontami), przyjeżdża feeria muzycznych barw i smakowitości. Podczas dwunastu dni listopadowego festiwalu Poznań Baroque usłyszymy nie tylko dzieła reprezentatywnych dla epoki kompozytorów, takich jak Bach, Handel czy Vivaldi, ale także utwory znane tylko nielicznym melomanom - m.in. kompozycje Kapsbergera, Schenka i Mealliego. Będą kameralne sonaty i nastrojowe arie, wariacyjne passacaglie i popisowe improwizacje. Pojawią się też niespotykane instrumenty historyczne - arpa doppia, chitarrone, lirone. Muzyczny barok przyjeżdża bowiem do Poznania nie byle jak, ale w asyście światowych gwiazd. Artyści tacy jak fani rocka, gambistka Hille Perl i lutnista Lee Santana, charyzmatyczna śpiewaczka Maria Espada czy nietradycyjny spadkobierca włoskiej sztuki wiolinistycznej, Stefano Montanari udowodnią, że muzyka dawna, przedromantyczna, bywa nam zaskakująco bliska; w powściągliwości i emocjonalności, w powadze i nieokiełznanym humorze, i przede wszystkim, w odwadze łączenia tego, co pozornie od siebie odległe. Barok w Poznaniu zabrzmi uwspółcześniony, odświeżony, ale tak samo jak zawsze fascynujący i tak samo jak zawsze, z pierwszym, genialnym, błyskiem fantazji, który towarzyszył narodzinom śmiałych syntez w sztuce.
Barok po raz trzeci, barok po raz pierwszy
Tegoroczna edycja festiwalu będzie już trzecią jego odsłoną. Twórcy projektu, Estrada Poznańska i Fundacja Muzyki Dawnej Canor, stawiają sobie za cel przekonanie melomanów do słuchania muzyki dawnej - tylko na pozór mniej wirtuozowskiej i imponującej niż znana dużo lepiej muzyka XIX-wieczna. Dyrektor artystyczny Poznań Baroque, Cezary Zych, zauważa: - Romantyzm zdominował współczesny odbiór sztuki w wielu jego aspektach - nie tylko naszych gustów i upodobań, ale nawet w wymiarze instytucjonalnym. Muzea i filharmonie to zdobycze XIX w. Warto zwrócić się ku temu, jak sztuka funkcjonowała wcześniej. Dostrzeżenie potrzeby powrotu do bezpośredniości i kameralności było jak dotąd strzałem w dziesiątkę. Publiczność Poznań Baroque zachwycili artyści poprzednich edycji festiwalu: m.in. Amandine Beyer, skrzypaczka o niezwykłej muzycznej intuicji, oraz zespół Al Ayre Espanol, kontestatorzy tradycyjnych wykonań dawnej muzyki hiszpańskiej. Tym razem także szykują się niespodzianki. Jednym ze świetnie zapowiadających się koncertów będzie występ izraelskiego mandolinisty i laureata nagrody Grammy, Avi Avitalego, który zagra z poznańską orkiestrą l'Autunno pod batutą Adama Banaszaka. Konserwatywnie nastawieni melomani mogą być zdziwieni - w wykonaniu wirtuoza mandoliny zabrzmi m.in. Koncert skrzypcowy a-moll Bacha. Niespodzianek będzie jednak więcej: bo po co właściwie zespołowi Alpha, wykonawcom Wariacji Goldbergowskich, saksofon? W jaki sposób Bolette Roed chce zagrać na flecie, niewyobrażalne bez dwudźwięków, Gavotte en Rondeau ze skrzypcowej Partity E-dur Bacha? I dlaczego podczas święta epoki basso continuo i stylu koncertującego, Wrocławska Orkiestra Barokowa planuje wykonać Symfonię Pastoralną Beethovena?
Na te i inne pytania nurtujące nas, nieszczęsnych spadkobierców klasycystów, odpowiedź znajdziemy w samym centrum, żywiołowej i nieprzewidywalnej, barokowej praktyki wykonawczej. Zych zwraca uwagę na uniwersalność i aktualność muzyki XVII w. - Barokowy styl gry jest jedynym naprawdę współczesnym stylem wykonawczym: łączącym to, co dawne, z tym, co nowoczesne. Stylem, który wymaga pomysłowości i zmusza do uruchomienia wyobraźni, który inspiruje do bycia otwartym na różne stylistyki. Dawne kompozycje okażą się dla muzyków pretekstem do własnych wykonań, a niezależnie od tego, czy powiodą ich one w kierunku niespodziewanych aranżacji, czy popisowych improwizacji, duch interpretacji pozostanie barokowy. Zaprezentują to kolejni artyści festiwalowi, np. Los Otros, zespół o międzynarodowym składzie, którego filozofią i misją jest podążanie za dawnymi mistrzami nie po to, aby cytować ich zdobycze, ale aby, tak jak oni, eksperymentować. Połączenie tego co dawne z tym co nowsze zabrzmi też podczas koncertu Matthiasa Loibnera, autora aranżacji do Winterreise Schuberta. Aranżacji, dodajmy, z wykorzystaniem liry korbowej. Dziwne? A kto powiedział, że na historycznym instrumencie nie można zagrać niczego nowego i niespodziewanego?...
Concordia discors
Z jednej strony podczas Poznań Baroque usłyszymy utwory spoza epoki, zaskakujące i nietradycyjne (choć czerpiące z samego źródła XVII-wiecznego stylu gry), z drugiej, zabrzmią jednak, nawet jeśli potraktowane odkrywczo, "barokowe standardy", Die Kunst der Fuge, Le Quattro Stagioni (w wykonaniu kanadyjskiego zespołu Les Voix Humaines Consort). Co łączy te repertuarowe propozycje? - Mam nadzieję, że jak najmniej - odpowiada Zych. - Pomysłem na festiwal było pokazanie różnorodności muzyki barokowej. Rozmaitości, stylistycznej i gatunkowej, z którą poznaniacy nie mają często okazji się zetknąć.
Dla tych, dla których niespodzianek jest już zbyt wiele, Poznań Baroque przygotował program edukacyjny. Wraz z fundacją Meakultura w Kluboksięgarni Głośna zaplanowano spotkania z historykami muzyki i kultury, którzy opowiedzą m.in. o XVII-wiecznych kompozytorkach i o związkach baroku z filmem. Kilka zagadek zostanie rozwiązanych, kilka, miejmy nadzieję, pozostanie tajemnicą. W jaki sposób współcześni artyści słyszą Handla albo Vivaldiego? Czy szukają w ich dziełach konkretnych wskazówek, czy traktują je raczej jako źródła inspiracji? Wsłuchując się w wykonania gwiazd festiwalu, będziemy mieć może wrażenie, że występujący mandoliniści i gambiści znają się z Bachem lub Kapsbergerem osobiście, a nawet zażyle, po koleżeńsku - na tyle dobrze, by robić im dowcipy. Nadchodzący festiwal uświadomi nam chyba, że barok wymaga ponownego zrozumienia - poza stereotypami związanymi z epoką. Kompozytorom sprzed kilku stuleci nie brakowało przecież ani fantazji, ani spontaniczności. W baroku nie chodzi o pulchne aniołki i ufryzowane postaci na zatłoczonych rekwizytami portretach. Nie chodzi o zdobne wnętrza katedr i przemyślane co do drobnych wartości fugi mistrza z Lipska. Sednem XVII-wiecznej sztuki jest przyjemność płynąca z tworzenia - komponowania ze sobą dźwięków, ornamentów, obrazów. Barok to radość szukania, błądzenia i znajdowania. Z afektami. Bez umiaru.
Agata Szulc
- Festiwal Poznań Baroque 2013
- 6-17.11