Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Czysta radość kreacji

Podczas festiwalu Poznań Baroque usłyszymy nie tylko dzieła Bacha, Handela czy Vivaldiego, ale także utwory znane tylko nielicznym, m.in. kompozycje Kapsbergera, Schenka i Mealliego.

Frederike Heumann. fot. materiały organizatora - grafika artykułu
Frederike Heumann. fot. materiały organizatora

Barok miał pecha. Pecha, że poprzedził klasycyzm - epokę po oświeceniowemu surową w sądach i programowo krytyczną. Epokę, która oceniła swoją poprzedniczkę jak srogi nauczyciel sprawdzający wykonanie zadania co do przecinka, cząsteczki, milimetra. Klasycyzm postulował umiar i z umiaru rozliczał. A barok, rozbuchany kolorami, rozedrgany afektami, umiaru akurat nie znał.

Poznań ma szczęście. Szczęście, że odwiedza go muzyka tej skandalicznie niezwykłej, niepowstrzymanej epoki. Do miasta, o którego wzorowym porządku i organizacji wiele się dotąd mówiło (mówiło się, dodajmy dla uczciwości, przed remontami), przyjeżdża feeria muzycznych barw i smakowitości. Podczas dwunastu dni listopadowego festiwalu Poznań Baroque usłyszymy nie tylko dzieła reprezentatywnych dla epoki kompozytorów, takich jak Bach, Handel czy Vivaldi, ale także utwory znane tylko nielicznym melomanom - m.in. kompozycje Kapsbergera, Schenka i Mealliego. Będą kameralne sonaty i nastrojowe arie, wariacyjne passacaglie i popisowe improwizacje. Pojawią się też niespotykane instrumenty historyczne - arpa doppia, chitarrone, lirone. Muzyczny barok przyjeżdża bowiem do Poznania nie byle jak, ale w asyście światowych gwiazd. Artyści tacy jak fani rocka, gambistka Hille Perl i lutnista Lee Santana, charyzmatyczna śpiewaczka Maria Espada czy nietradycyjny spadkobierca włoskiej sztuki wiolinistycznej, Stefano Montanari udowodnią, że muzyka dawna, przedromantyczna, bywa nam zaskakująco bliska; w powściągliwości i emocjonalności, w powadze i nieokiełznanym humorze, i przede wszystkim, w odwadze łączenia tego, co pozornie od siebie odległe. Barok w Poznaniu zabrzmi uwspółcześniony, odświeżony, ale tak samo jak zawsze fascynujący i tak samo jak zawsze, z pierwszym, genialnym, błyskiem fantazji, który towarzyszył narodzinom śmiałych syntez w sztuce.

Barok po raz trzeci, barok po raz pierwszy

Tegoroczna edycja festiwalu będzie już trzecią jego odsłoną. Twórcy projektu, Estrada Poznańska i Fundacja Muzyki Dawnej Canor, stawiają sobie za cel przekonanie melomanów do słuchania muzyki dawnej - tylko na pozór mniej wirtuozowskiej i imponującej niż znana dużo lepiej muzyka XIX-wieczna. Dyrektor artystyczny Poznań Baroque, Cezary Zych, zauważa: - Romantyzm zdominował współczesny odbiór sztuki w wielu jego aspektach - nie tylko naszych gustów i upodobań, ale nawet w wymiarze instytucjonalnym. Muzea i filharmonie to zdobycze XIX w. Warto zwrócić się ku temu, jak sztuka funkcjonowała wcześniej. Dostrzeżenie potrzeby powrotu do bezpośredniości i kameralności było jak dotąd strzałem w dziesiątkę. Publiczność Poznań Baroque zachwycili artyści poprzednich edycji festiwalu: m.in. Amandine Beyer, skrzypaczka o niezwykłej muzycznej intuicji, oraz zespół Al Ayre Espanol, kontestatorzy tradycyjnych wykonań dawnej muzyki hiszpańskiej. Tym razem także szykują się niespodzianki. Jednym ze świetnie zapowiadających się koncertów będzie występ izraelskiego mandolinisty i laureata nagrody Grammy, Avi Avitalego, który zagra z poznańską orkiestrą l'Autunno pod batutą Adama Banaszaka. Konserwatywnie nastawieni melomani mogą być zdziwieni - w wykonaniu wirtuoza mandoliny zabrzmi m.in. Koncert skrzypcowy a-moll Bacha. Niespodzianek będzie jednak więcej: bo po co właściwie zespołowi Alpha, wykonawcom Wariacji Goldbergowskich, saksofon? W jaki sposób Bolette Roed chce zagrać na flecie, niewyobrażalne bez dwudźwięków, Gavotte en Rondeau ze skrzypcowej Partity E-dur Bacha? I dlaczego podczas święta epoki basso continuo i stylu koncertującego, Wrocławska Orkiestra Barokowa planuje wykonać Symfonię Pastoralną Beethovena?

Na te i inne pytania nurtujące nas, nieszczęsnych spadkobierców klasycystów, odpowiedź znajdziemy w samym centrum, żywiołowej i nieprzewidywalnej, barokowej praktyki wykonawczej. Zych zwraca uwagę na uniwersalność i aktualność muzyki XVII w. - Barokowy styl gry jest jedynym naprawdę współczesnym stylem wykonawczym: łączącym to, co dawne, z tym, co nowoczesne. Stylem, który wymaga pomysłowości i zmusza do uruchomienia wyobraźni, który inspiruje do bycia otwartym na różne stylistyki. Dawne kompozycje okażą się dla muzyków pretekstem do własnych wykonań, a niezależnie od tego, czy powiodą ich one w kierunku niespodziewanych aranżacji, czy popisowych improwizacji, duch interpretacji pozostanie barokowy. Zaprezentują to kolejni artyści festiwalowi, np. Los Otros, zespół o międzynarodowym składzie, którego filozofią i misją jest podążanie za dawnymi mistrzami nie po to, aby cytować ich zdobycze, ale aby, tak jak oni, eksperymentować. Połączenie tego co dawne z tym co nowsze zabrzmi też podczas koncertu Matthiasa Loibnera, autora aranżacji do Winterreise Schuberta. Aranżacji, dodajmy, z wykorzystaniem liry korbowej. Dziwne? A kto powiedział, że na historycznym instrumencie nie można zagrać niczego nowego i niespodziewanego?...

Concordia discors

Z jednej strony podczas Poznań Baroque usłyszymy utwory spoza epoki, zaskakujące i nietradycyjne (choć czerpiące z samego źródła XVII-wiecznego stylu gry), z drugiej, zabrzmią jednak, nawet jeśli potraktowane odkrywczo, "barokowe standardy", Die Kunst der Fuge, Le Quattro Stagioni (w wykonaniu kanadyjskiego zespołu Les Voix Humaines Consort). Co łączy te repertuarowe propozycje? - Mam nadzieję, że jak najmniej - odpowiada Zych. - Pomysłem na festiwal było pokazanie różnorodności muzyki barokowej. Rozmaitości, stylistycznej i gatunkowej, z którą poznaniacy nie mają często okazji się zetknąć.

Dla tych, dla których niespodzianek jest już zbyt wiele, Poznań Baroque przygotował program edukacyjny. Wraz z fundacją Meakultura w Kluboksięgarni Głośna zaplanowano spotkania z historykami muzyki i kultury, którzy opowiedzą m.in. o XVII-wiecznych kompozytorkach i o związkach baroku z filmem. Kilka zagadek zostanie rozwiązanych, kilka, miejmy nadzieję, pozostanie tajemnicą. W jaki sposób współcześni artyści słyszą Handla albo Vivaldiego? Czy szukają w ich dziełach konkretnych wskazówek, czy traktują je raczej jako źródła inspiracji? Wsłuchując się w wykonania gwiazd festiwalu, będziemy mieć może wrażenie, że występujący mandoliniści i gambiści znają się z Bachem lub Kapsbergerem osobiście, a nawet zażyle, po koleżeńsku - na tyle dobrze, by robić im dowcipy. Nadchodzący festiwal uświadomi nam chyba, że barok wymaga ponownego zrozumienia - poza stereotypami związanymi z epoką. Kompozytorom sprzed kilku stuleci nie brakowało przecież ani fantazji, ani spontaniczności. W baroku nie chodzi o pulchne aniołki i ufryzowane postaci na zatłoczonych rekwizytami portretach. Nie chodzi o zdobne wnętrza katedr i przemyślane co do drobnych wartości fugi mistrza z Lipska. Sednem XVII-wiecznej sztuki jest przyjemność płynąca z tworzenia - komponowania ze sobą dźwięków, ornamentów, obrazów. Barok to radość szukania, błądzenia i znajdowania. Z afektami. Bez umiaru.

Agata Szulc

  • Festiwal Poznań Baroque 2013
  • 6-17.11
Odwiedź także: