W tym roku w Zamku wystąpią artyści z Poznania, ale też z Bejrutu i Tel Awiwu. Wspomniana swobodna improwizacja ma pozwolić na pozostawienie poza sceną napięć politycznych oraz różnic obyczajowych. Zaplanowane koncerty mają być także dowodem na to, iż płaszczyzna dialogu pomiędzy muzykami z różnych kultur jest najzwyczajniej możliwa. - Tegoroczną edycję można rozważać w kontekście amerykańskim... Zaprosiliśmy gości z trzech bardzo różnych scen. Będzie to Bejrut, czyli fenomenalni od lat artyści, scena bezkompromisowa i radykalna. Ale oprócz nich pojawią się także muzycy z Tel Awiwu, a to też mocna scena - wylicza Lichota. Organizator nie ukrywa, że wielu artystów nie chciało, żeby obok ich nazwisk pojawiły się miejsca, z których pochodzą. - Te napięcia są gdzieś pod spodem, ale cały czas zaznaczam, że zarówno nam, jak i muzykom zależy na tym, żeby wszystkie kwestie polityczne zostawić na boku - mówi.
Muzyka improwizowana. Od dziś w Zamku
Zobacz również
Lalka pokonuje cynizm
Pamięć w aplikacji
Doppelganger