Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Joka był jednym z głosów tej epoki polskiego hip-hopu, która choć bezpowrotnie się skończyła, to jej płomień wciąż nie gaśnie. Wystarczy jedno wejście na bit, charakterystycznie przeciągnięta sylaba, kilka wersów wypowiedzianych w tym specyficznym rytmie, a przed oczami od razu pojawia się cały krajobraz lat dziewięćdziesiątych w jednym z ważniejszych punktów na mapie Polski.

Trzech młodych mężczyzn rzuca cienie na ścianę. - grafika artykułu
Kaliber 44, fot. materiały archiwalne

Katowice, kasety przegrywane z ręki do ręki, pierwsze podziemne dema, osiedlowe magnetofony, rodzący się język polskiego rapu i scena, która dopiero szukała własnej tożsamości. Głos zmarłego 2 maja 2025 roku Michała "Joki" Martena bezsprzecznie to wszystko uosabiał. "Normalnie o tej porze wożę się po mieście / normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej" czy "Gdzie jest Joka? Gdzie jest Joka? Znikł!" - te i wiele innych jego wersów weszły do wspólnej pamięci kilku pokoleń słuchaczy. Dlatego "Hołd dla Joki - Pożegnalna Trasa" niesie ze sobą ciężar znacznie większy niż zwykłe wspomnieniowe koncerty. Po lutowym wydarzeniu w katowickim Spodku stało się jasne, że tamten wieczór uruchomił coś znacznie głębszego. Ogrom wiadomości, komentarzy i reakcji sprawił, że Kaliber 44 i ich przyjaciele - raperzy oraz DJ-e - postanowili ruszyć w ogólnopolską trasę, która stanie się ostatnim rozdziałem tej opowieści. Jednym z jej przystanków będzie poznańska Tama, gdzie spotkają się ludzie wychowani na wersach Joki, ale też słuchacze, którzy odkryli tę muzykę wiele lat później.

Kaliber 44 od początku miał w sobie coś absolutnie osobnego, a jego zwariowana historia zaczęła się w Katowicach od fascynacji hip-hopem, który wtedy - na początku lat dziewięćdziesiątych - był w Polsce zjawiskiem niemal egzotycznym. Piotr "Magik" Łuszcz, Rafał "Jajonasz" Łukaszczyk, Marcin "AbradAb" Marten i Michał "Joka" Marten zbudowali swój osobliwy świat właściwie od podstaw - z domowych nagrań, komputerów Commodore 64, amatorskich bitów i wyobraźni, która wyprzedzała możliwości techniczne. Zanim pojawiła się nazwa Kaliber 44, były Young Rappers, Triangle of the Truth, V3 czy Ułamek Tarcia. Wszystko rodziło się metodą prób, intuicji i młodzieńczej bezczelności.

W K44 Joka pełnił rolę wyjątkową. Magik wnosił wizjonerskie napięcie, AbradAb techniczną precyzję i kontrolę słowa, tymczasem on dawał tej muzyce brud, puls i charakterystyczny nerw. Rapował tak, jakby każde wejście było wyrzuceniem z siebie nadmiaru energii. Jego głos natychmiast przecinał bit i zostawał w pamięci. Wielu raperów budowało styl przez technikę, skomplikowane rymy czy perfekcyjne tempo. On miał coś bardziej pierwotnego - własny sposób akcentowania, własną dynamikę i charakterystyczną chropowatość. Chyba każdy zgodzi się, że akurat w jego przypadku pojedynczy wers wystarczał, by od razu rozpoznać, kto stoi za mikrofonem. Przez środowisko był ceniony za autentyczność i bezkompromisowość, a przez słuchaczy uwielbiany za bezpośredniość i szczerość. Kiedy w 1996 roku ukazała się ich debiutancka, ikoniczna płyta "Księga Tajemnicza. Prolog", polski rap dostał coś, czego ani wcześniej, ani później już właściwie nie było. Psychorap, psychodelia, mrok, humor, absurd, ale też odniesienia do romantyzmu, uliczny slang i zupełnie odrealniona narracja połączyły się w coś unikatowego. Zawarte na albumie utwory, takie jak "Magia i miecz", "Plus i minus", "Moja obawa (Bądź a klęknę)" czy "Brat nie ma już miłości dla mnie", stworzyły estetykę, która potem przez lata obrastała legendą.

Drugi album Kalibra, czyli "W 63 minuty dookoła świata" z 1998 roku, pokazał z kolei, jak szybko zespół potrafił zmieniać własną formułę. Psychodeliczny mrok ustąpił miejsca większemu luzowi, zabawie słowem i producenckiej fantazji DJ-a Feel-X-a. Numery takie jak "Film", "Może tak, może nie", "Konfrontacje", skity, sample z bajek i radiowych audycji - wszystko razem stworzyło płytę, która do dziś pozostaje jednym z najważniejszych albumów w historii polskiego hip-hopu. To właśnie wtedy Kaliber 44 zaczął funkcjonować jako zespół wykraczający daleko poza środowisko rapowe. Ich muzyki słuchali hip-hopowcy, ale też alternatywa, metale, punkowcy i ludzie, którzy wcześniej z rapem raczej nie mieli wiele wspólnego. Dwa lata później - już bez Magika, który zdecydował się opuścić skład - pojawiło się "3:44" z 2000 roku. Był to materiał zdecydowanie bardziej dojrzały, szerszy brzmieniowo, a momentami wręcz przebojowy. "Konfrontacje", "Takie jakie jest", "Litery" i przede wszystkim "Normalnie o tej porze" - numer oparty na samplu z "Poloneza g-moll" Chopina - pokazały Kaliber 44 w kolejnym wcieleniu.

Historia Kalibra 44 od początku była spleciona również z dramatami. Odejście Magika po "W 63 minuty..." i późniejsze narodziny Paktofoniki, którą założył razem z Fokusem oraz Rahimem, a w końcu jego samobójcza śmierć w grudniu 2000 roku były wstrząsami nie tylko dla Joki i Daba. Raperzy zawiesili działalność, a Joka wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie przez kilka lat pracował fizycznie i funkcjonował z dala od sceny. Po powrocie tylko sporadycznie pojawiał się obok swojego brata, dlatego przez długi czas trudno było mówić o pełnoprawnej reaktywacji zespołu. Prawdziwy powrót nastąpił dopiero w 2013 roku i zaczął się od koncertu na Open'er Festival, na którym K44 wrócili jako żywa legenda, a jednocześnie skład, który nadal potrafił brzmieć świeżo. Trzy lata później udowodnili to również "Ułamkiem tarcia" z 2016 roku - albumem, który trafił na pierwsze miejsce list sprzedaży i pokrył się platyną. W kolejnych latach Joka pojawiał się gościnnie u innych artystów, wracał na scenę podczas ważnych koncertów i współtworzył legendę zespołu. Kiedy Kaliber świętował trzydziestolecie działalności w katowickim Spodku, na scenie pojawili się przedstawiciele kilku pokoleń polskiego rapu. Nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że kilka miesięcy później będzie to jedno z ostatnich wielkich spotkań z Michałem "Joką" Martenem. Raper zmarł 2 maja 2025 roku, dziesięć dni przed swoimi 48. urodzinami.

Poznański koncert w Tamie, organizowany w hołdzie dla artysty, zapowiada się jako wieczór oparty na klasycznych numerach katowickiego składu, ale również na utworach, w których Joka pojawiał się gościnnie. Ważną częścią wydarzenia stanie się specjalnie przygotowana oprawa multimedialna - archiwalne zdjęcia, materiały wideo i fragmenty historii zespołu. Kilka miesięcy temu w Katowicach hołd Joce oddawali między innymi AbradAb, DJ Eprom, O.S.T.R., Gutek, Molesta Ewenement, Jajonasz, DJ Feel-X, K2, Miuosh, Kleszcz, PIH, Skorup, L.U.C., CNE, WSZ i Michalina. Pożegnalna trasa ma jednak charakter żywego, zmieniającego się projektu, dlatego w poszczególnych miastach pojawiają się różni goście i konfiguracje artystów. Można jednak przypuszczać, że również w Poznaniu na scenie pojawią się postaci doskonale znane słuchaczom polskiego hip-hopu i blisko związane zarówno z Kalibrem 44, jak i samym Joką. Idea tej trasy polega właśnie na spotkaniu różnych światów i różnych generacji wokół muzyki człowieka, którego wpływ na polski rap pozostaje ogromny, a jego dorobek wciąż żyje. Dobrze będzie stać się częścią tego wieczoru choćby w symboliczny sposób.

Sebastian Gabryel

  • Kaliber 44 - "Pożegnalna trasa dla Joki"
  • 15.05, g. 21
  • Tama
  • bilety

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Powiązane wydarzenia

Baner promujący wydarzenie. Nazwa wydarzenia i zdjęcie osób artystycznych.
Baner promujący wydarzenie. Nazwa wydarzenia i zdjęcie osób artystycznych.
Klub Tama, ul. Niezłomnych 2