Czy to prawda, że gry na dudach nie da się odtworzyć za pomocą sztucznej inteligencji?
Tak, na razie jest to niemożliwe. Półtonów dudziarskich nie jest w stanie symulować żaden program, żaden algorytm. Pozostaje marzenie każdego artysty - wyłącznie żywa gra.
Dlaczego dudy są tak ważnym instrumentem dla Wielkopolski?
Ponieważ Wielkopolska jest regionem historycznie dudziarskim i występuje tu nawet fenomen na skalę światową. Ale zacznijmy od początku. Po pierwsze, w samej Polsce mamy 8 odmian dud i z tego aż 5 pochodzi z Wielkopolski. W Poznaniu występowały dudy bukowsko-kościańskie oraz sierszenki. Te ostatnie to małe dudki z pęcherza wołowego lub wieprzowego z zadęciem ustnym. Zadęcie ustne oznacza, że powietrze wdmuchujemy ustami - podobnie jak w szkockich back pipes, czyli najsłynniejszych chyba dudach na świecie. Z kolei dudy bukowsko-kościańskie, na których gramy w kapeli, mają już zadęcie z dymką, czyli dmuchamy trzymanym pod pachą miechem - worem, który obecnie szyjemy ze sztucznej skóry. Pozostałe odmiany wielkopolskich dud to rawicko-gostyńskie oraz tzw. czarny i biały kozioł, jak nazywamy dudy ze Zbąszynia i okolic.
A czym jest ten fenomen, o którym wspominałem na początku? To skrzypce przewiązane, tak pomyślane, by współpracowały z naszymi dudami. Naturalnie skrzypce grają o oktawę niżej od dud, przez co są zagłuszane. Wielkopolskie rozwiązanie polegało na wiązaniu sznurka w połowie gryfu skrzypiec, co podwyższało ton ich gry. Dzięki temu w karczmach skrzypkowie i dudziarze mogli występować razem.
Poza tym dudziarze zwykle występowali i nadal występują solo?
Tak, dudy to nie jest instrument, który nadaje się do orkiestry. Właśnie z powodu swojej nietemperowanej skali - dudy grają wyłącznie w wysokich częstotliwościach, bardzo głośno, jedynie w tonacji B. Dzięki temu są znakomite do melodii ludowych, choć bardzo trudno się do nich śpiewa. Niektórzy to potrafią, jeśli są uczeni od maleńkości - to podobnie jak z językiem, który od najwcześniejszych lat można ukształtować, choć i później nie jest to niemożliwe, ale coraz trudniejsze.
Kiedyś poproszono mnie o zagranie na dudach z obniżonym dźwiękiem. Tyle że nie dało się tego zrobić ot tak, trzeba było postarać się o nową przebierkę, czyli piszczałkę melodyczną, i takową stworzył specjalnie dla mnie nieżyjący już wytwórca instrumentów, Andrzej Mendelski.
Gdy zacząłem grać, okazało się jednak, że w tonacji A dudy brzmią źle, bezsensownie, zupełnie nie tak, jak powinny!
Czy dudziarze w kapeli mają wykształcenie muzyczne?
W większości nie, bo dudy to sprawa hobbystyczna. A przekrój zawodów wśród muzyków grających na dudach jest bardzo szeroki - tylko u nas są: lekarz, inżynier, weterynarz, pilot, ja sam jestem murarzem. Wielu uczyło się grać całkowicie od podstaw. Absolwenci szkół muzycznych, co mówię ze smutkiem, niekoniecznie nadają się do grania na dudach. W tym nie potrzeba żadnej maniery ani wirtuozerii, nie powstają nowe melodie, dudy nie nadają się na wielkie sale koncertowe. By na nich grać, trzeba mieć dryg biesiadny, ludowy.
Historycznie dudy występowały oczywiście na salonach i na zamkach, ale to głównie dlatego, że był to instrument bardzo drogi, wymagający kunsztu wytwórcy. Z czasem zawędrowały do niższych warstw społecznych i jak żaden inny instrument sprawdzają się podczas wesel, zabaw, kolędowania i karnawału.
Ile lat mają najmłodsi dudziarze w kapeli?
Dokładnie 11 lat i są to praprawnuki mojego pierwszego nauczyciela, Stanisława Grocholskiego. Czyli w tej rodzinie występuje już 6. pokolenie tradycji dudziarskich!
Czy do kapeli przychodzą tylko uczniowie związani tradycjami muzycznymi, czy zdarzają się tacy, którzy sami z siebie chcą się nauczyć grać?
To zwykle tradycja rodzinna, ale zdarzają się wyjątki. Ja sam takim byłem. Namówił mnie i zwerbował Stanisław Grocholski, mój pierwszy nauczyciel, wybitny dudziarz i wytwórca instrumentów. Już po 3 miesiącach nauki u niego grałem swój pierwszy występ! Pamiętam jak dziś: ja i mój kolega byliśmy najmłodsi z całej kapeli, mieliśmy po 11 lat. I zostaliśmy celowo skonfrontowani z legendarnymi dziś braćmi Ratajczakami, znanymi jako "Dudziarze z Bukówca", wtedy 80-letnimi. Następnego dnia moje zdjęcie było w gazetach i nagle stałem się sensacją na podwórku. Takie pasje były rzadkością, mali chłopcy grywali raczej w piłkę, wszyscy zaczęli więc wołać za mną: "Mały jest w gazecie, Mały gra na dudach!". "Mały" to była moja podwórkowa ksywka, bo gabarytowo imponujący nie byłem.
To jak Pan sobie poradził z graniem na dudach, które są sporym instrumentem?
Pan Grocholski zbudował dla mnie specjalne małe dudki, z mniejszym workiem. Teraz również konstruujemy takie dla młodszych muzyków.
Proszę opowiedzieć o Wielkopolskiej Kapeli Dudziarzy, którą kieruje Pan od ponad 30 lat.
Najważniejsze jest to, że od 80 lat kapela kultywuje tradycję dawnych dudziarzy. Polega to przede wszystkim na relacji uczeń - mistrz i na nauce grania z pamięci, bez patrzenia w nuty. Poza tym bierzemy udział w przeglądach, spotkaniach edukacyjnych, koncertach i kolędowaniu, ja sam odwiedziłem do tej pory aż 19 krajów, do których byłem zaproszony razem z kapelą.
Czy każdy może przyjść na Wasze próby i spróbować się nauczyć gry na dudach?
Tak, grają u nas młodzi i starzy, dziewczyny i chłopaki. Spotykamy się w każdą środę o g. 18. Uważam, że każdy, kto ma wyczucie rytmu, może się nauczyć grać, choć postępy widać najczęściej dopiero po 3-4 latach nauki.
Mamy też w swoich szeregach młodych budowniczych instrumentów - najmłodszy jest dopiero na drugim roku studiów.
Co się wydarzy podczas koncertu jubileuszowego, który już 19 stycznia?
Mogę zdradzić, że na pewno odwiedzi nas wspaniały Joszko Broda. To osobiste zwłaszcza dla mnie, bo jego ojca, Józefa Brodę, poznałem na tych samych dożynkach, co swoją przyszłą żonę. Był to pierwszy w Polsce człowiek, który potrafił grać na liściu! Joszko Broda kontynuuje tę tradycję muzykowania na instrumentach nieoczywistych i do Poznania przywiezie swój słynny kamień, na którym będzie koncertował. Poza tym wystąpią dudziarze z Portugalii, Bułgarii, Słowacji, Szkocji i Litwy. Będzie tort, potańcówka dla publiczności oraz wiele, wiele wspominania.
Skąd pochodzą melodie, które gracie?
Z odręcznego spisu, który powstał z inicjatywy członków kapeli w latach 70. i którego uczymy się na pamięć. A przynajmniej tyle, ile się da - łącznie są w nim 104 melodie, a ja sam znam z pamięci ok. 80. Aż do lat 70. repertuar był przekazywany kolejnym muzykom kapeli "ze słuchu", poprzez wspomnianą już przeze mnie edukację z mistrza na ucznia.
80 utworów na pamięć to dużo!
Niektórzy dudziarze chwalą się, że mają w głowie kilkaset kawałków, ale ja tam bym im nie wierzył. Dudziarze miewają skłonności do przesady! (śmiech)
Rozmawiała Izabela Zagdan
- Koncert - Jubileusz 80-lecia Kapeli Dudziarzy Wielkopolskich
- 19.01, g. 18
- CK Zamek
- bilety: 15 zł
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026