Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

W wysokiej rozdzielczości

U Spiętego kawałek muzyczny zawsze spotyka się z kawałkiem dobrej literatury, a ironia staje się narzędziem myślenia o rzeczywistości. Hubert Dobaczewski zdecydowanie należy do tych twórców, których łatwo rozpoznać już po kilku wersach tekstu albo po sposobie prowadzenia narracji w zwrotce, a jego charakterystyczny głos pozostaje tylko jednym z elementów tej układanki. Najważniejsza bowiem zawsze pozostaje konstrukcja piosenki - małego świata, w którym kilka linijek potrafi otworzyć znacznie większą opowieść. Właśnie z takiej perspektywy warto patrzeć na jego najnowszy album "Full H.D." (2026), który ukazał się niecały miesiąc temu, a teraz zabrzmi na żywo w CK Zamek, po raz czwarty udowadniając, że kultowe Lao Che było zaledwie rozdziałem w jego fascynującej twórczości.

Mężczyzna w okularach stoi ze spuszczoną głową na tle boazerii, w plamie jasnego światła. - grafika artykułu
Spięty, fot. Łukasz Bieniecki

Na dobry początek należy podkreślić, że "Full H.D." - powstające od końca 2024 roku - od początku funkcjonowało jako projekt o wyraźnie innym ciężarze niż poprzedni album artysty. "Heartcore" (2023) - z genialną grą słów nie tylko na poziomie nazwy płyty - ustawiło bowiem poprzeczkę bardzo wysoko. W końcu to właśnie ono - choć będące nad wyraz osobistą wypowiedzią muzyczną - przyniosło Spiętemu tak gigantyczny sukces, czego dowodzi choćby odbiór singla "Blue", który przez 21 tygodni utrzymywał się na pierwszym miejscu listy przebojów Radia 357, pozostając w pierwszej dziesiątce przez ponad 90 tygodni! Sam album otrzymał zresztą nominację do Fryderyków w kategorii Muzyka Alternatywna i dla wielu słuchaczy był jedną z najciekawszych polskich pozycji ostatnich lat w zakładce alt-rock/indietronica.

W tym kontekście "Full H.D." to materiał, który od pierwszych minut pokazuje zmianę temperatury. Kiedy "Heartcore" kierowało uwagę do środka, do prywatnych rozliczeń i refleksji, nowy album przesuwa obiektyw z introspekcji w stronę obserwacji świata oraz jego absurdów. Dobaczewski opowiada o tej rzeczywistości swoim ulubionym językiem, tj. kreatywną mieszaniną ironii, filozoficznego skrótu i ulicznego dowcipu. W piosenkach Spiętego myśl potrafi nagle skręcić w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. W jednej linijce pojawia się dowcip, w kolejnej refleksja, która po chwili zaczyna rezonować znacznie głębiej: "Mam serce, a czy to przypadek, że największym mięśniem jest - uwaga - pośladek?". Takie momenty od dawna stanowią znak firmowy Dobaczewskiego. A przecież warto zauważyć, że w polskiej piosence alternatywnej niewielu autorów potrafi tak swobodnie żonglować rejestrem języka - od potoczności po niemal poetycką kondensację sensu.

Dobrym przykładem tej strategii jest singlowe "Zapalenie przedrostka", w którym Spięty bierze na warsztat niewinne słowo "nie" - niby drobny element języka, który jednak w jego interpretacji zaczyna działać jak metafora sposobu myślenia o świecie, pokazując, jak negatywność potrafi zupełnie przejąć kontrolę nad codziennością. Na "Full H.D." takich momentów pojawia się znacznie więcej. "Samowolne opuszczenie ciała" wprowadza rozważania o śmierci w tonie niemal gawędziarskim, a "Kowalski własnego losu" - jeden z najbardziej chwytliwych fragmentów płyty - funkcjonuje jako ironiczny portret człowieka próbującego zapanować nad światem, który coraz chętniej wymyka się spod kontroli.

Jednocześnie album zaskakuje swoim tanecznym charakterem. Inspiracją dla wielu kompozycji stały się różne odmiany tańca. Wśród muzycznych punktów odniesienia pojawiają się zarówno klasyczne formy - bolero czy tango - jak i rytmy kojarzone z funkiem oraz disco. W rękach Spiętego te stylistyki funkcjonują jednak jako żywy materiał do eksperymentu, co pokazuje choćby "Serconośny", w którym rytm bolera spotyka się z charakterystycznym, lekko nerwowym sposobem prowadzenia wokalu. W innych fragmentach pojawia się funkowa sprężystość basu i dyskotekowy puls przypominający końcówkę lat siedemdziesiątych. Taki "Stan podgorączkowej sobotniej nocy" zaczyna się jak numer z tanecznego parkietu, by po chwili rozwinąć się w aranżację o niemal filmowym rozmachu.

Historia Huberta Dobaczewskiego prowadzi przez kilka zupełnie różnych światów. Na przełomie lat dziewięćdziesiątych współtworzył hiphopową formację Koli, później założył Lao Che, jeden z najważniejszych zespołów gitarowych polskiej sceny XXI wieku, z którym nagrał aż siedem albumów i stworzył teksty, które dla wielu słuchaczy stały się punktem odniesienia w myśleniu o polskiej piosence alternatywnej, by wspomnieć choćby o tych zawartych na "Hydropiekłowstąpieniu" czy "Godzinie W". Po zakończeniu działalności Lao Che Dobaczewski skierował uwagę w stronę własnego projektu. Najpierw pojawiły się "Antyszanty" (2009), później "Black Mental" (2021), następnie wspomniane "Heartcore" (2023), a dziś "Full H.D." (2026), który potwierdza, że w świecie Spiętego ruch i myśl pozostają ze sobą w ciągłym dialogu. Jedno prowadzi drugie. Nam już tylko pozostaje w to wejść. Najlepiej na sto procent.

Sebastian Gabryel

  • Spięty
  • 14.03, g. 19
  • uwaga! dodatkowy termin koncertu: 13.03, g. 19
  • CK Zamek
  • bilety: 100-130 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Powiązane wydarzenia

Na grafice plakat wydarzenia.
Na grafice plakat wydarzenia.

Spięty - koncert promujący nową płytę DODATKOWY TERMIN!

CK Zamek, ul. Św. Marcin 80/82