Kultura Poznań.pl

Sztuka

opublikowano:

Abakanowicz w Poznaniu: obecna!

Od niedawna Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu z dumą nosi imię Magdaleny Abakanowicz - artystki, która zrewolucjonizowała podejście do tkaniny artystycznej i stała się jedną z najbardziej znanych rzeźbiarek na świecie.

. - grafika artykułu
Magdalena Abakanowicz w PWSSP w Poznaniu (za nią Wacław Twarowski), połowa lat 60. XX w. Fot. Jerzy Nowakowski, kolekcja UAP

Jej najbardziej monumentalna realizacja plenerowa Nierozpoznani z roku 2002 znajduje się w parku na poznańskiej Cytadeli. Aby obecność artystki w Poznaniu podkreślić jeszcze bardziej, a także by przypomnieć jej rozliczne związki z naszym miastem, przygotowano wystawy w Muzeum Narodowym w Poznaniu (kuratorka: Anna Borowiec) oraz w Galerii Piekary (kurator: Cezary Pieczyński). O ile wystawa w Muzeum Narodowym przekrojowo pokazuje twórczość autorki "Abakanów" i koncentruje się na jej pracy pedagogicznej w Poznańskiej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnym UAP), o tyle pokaz w Galerii Piekary stawia na motywy figuralne oraz interpretację instalacji Nierozpoznani, dokonaną przez duet poznańskich twórców Macieja Kuraka i Maxa Skorwidera.

Abakanowicz, na zaproszenie prof. Stanisława Teisseyre'a, ówczesnego rektora Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, jako jedna z dwóch kobiet - obok Magdaleny Więcek - prowadziła własną pracownię. Jej obecność jako profesorki na poznańskiej uczelni, rozpoczęta w 1965 roku, trwała 25 lat i zaowocowała wypracowaniem oryginalnego programu nauczania. O otwartości i rewolucyjności tego programu świadczą szalenie ciekawe materiały archiwalne, zgromadzone przez Annę Borowiec, kuratorkę wystawy w MNP. Tak po latach doświadczenie współpracy z Abakanowicz wspominała prof. Anna Goebel: "W tym czasie trudno było znaleźć pracownię, w której by panowała taka wolność myślenia, tworzenia, po prostu otwartość". Według Goebel Abakanowicz "nigdy niczego nie narzucała, mówiąc: «Tutaj nie dajemy recept». (...) Można powiedzieć, że program był pewnym szkieletem, wypełnianym w czasie roku akademickiego. Uważam, że to było innowacyjne podejście. Oczywiście panowały pewne zasady. Ważna była wiedza technologiczna, materiałowa, to w końcu jest podstawa. Ale na tym Abakanowicz pozwalała budować konstrukcję w wyobraźni każdego studenta". Nic dziwnego, że w Pracowni Gobelinu pojawiali się studenci i studentki z całego świata. Abakanowicz miała wszak charyzmę nie tylko jako artystka, lecz również jako pedagożka. Jak pisze w katalogu wystawy w MNP Anna Borowiec: "Odpisując jednej ze studentek aplikujących do pracowni na początku lat 80., Abakanowicz wyjaśniała, że jednym z głównych tematów na jej zajęciach jest kwestia indywidualności istoty ludzkiej".

Na wystawie w MNP - dzięki świetnej strategii kuratorskiej - zyskujemy zatem nie tylko możliwość kontaktu z wieloma fascynującymi dziełami artystki, lecz również rzadką możliwość wglądu w metodykę jej pracy jako profesorki na poznańskiej uczelni. Możemy m.in. obejrzeć film i dokumentację z roku 1979, pokazujące ćwiczenia dydaktyczne w Pracowni Gobelinu. Studentki i studenci wykonali wówczas obiekty, najczęściej z włókien sizalowych, które z kolei założyli na siebie w trakcie otwarcia wystawy w Galerii ON. Zadanie nosiło tytuł "Zmienić siebie, tworząc obiekt, który potem istnieje samodzielnie", a więc - już po prezentacji na własnym ciele - twórcy wystawili owe obiekty bliskie konwencji "Abakanów" jako autonomiczne prace. Działania z tymi obiektami dokumentuje również film nakręcony na dziedzińcu uczelni, pokazujący interakcję poszczególnych studentek i studentów z wykreowanymi przez nich formami. Przebieg i istota tego ćwiczenia podkreślają dodatkowo, jak istotny był dla Abakanowicz zmysł dotyku, zakotwiczony w całym doświadczającym ciele, pokrytym wrażliwą skórą i bliskim koszuli. Zarówno prace samej artystki z cyklu Ubranie czarne, jak i realizacje studenckie, wykonane w pracowni prowadzonej przez artystkę, rozwijają zatem ideę "Abakanów" jako przestrzeni, w które można wejść, zyskując w ten sposób rodzaj schronienia czy "kokonu", zarówno chroniącego, jak i podkreślającego kruchość cielesności.

W przestrzeniach MNP można zobaczyć kilka klasycznych "Abakanów", o których artystka poetycko pisała: "Nici, które splatam, tworzą tkankę niejednolitą, której wyraz zależy od napięcia moich nerwów lub ich rozluźnienia. Od wewnętrznego obiegu soków pod moją skórą". "Abakany" to zapis rozpoznawalnego, indywidualnego stylu artystki, w którym ucieleśniły się ruchy jej pracujących dłoni, napięcie jej nerwów oraz puls krwiobiegu. Abakanowicz wieszała większość swoich dzieł z tego cyklu w przestrzeni, ponieważ zdawała sobie sprawę, jak ważny jest ruch: "Forma stojąca jest treścią zamkniętą. Nie reaguje na przepływ powietrza i dotyk. Jest kształtem określonym na trwałe. Forma wisząca poddaje się dotknięciu, zbiera jego energię i odpowiada całą swoją powierzchnią nabierającą ruchu, zmieniającą kształt i pozycję w przestrzeni. Jest to zjawisko określone czasem wyznaczonym przez wielkość nadanej energii, a kończącym się powrotem do pozycji statycznej". Dlatego także w ramach aranżacji wystawy w MNP "Abakany" "unoszą się" w przestrzeni, zgodnie z intencją artystki.

Z kolei - kameralna w porównaniu z monumentalną wystawą w MNP - prezentacja dzieł w Galerii Piekary nosi tytuł Magdalena Abakanowicz. Moje formy to kolejne skóry, które z siebie zdejmuję. Jej motywem przewodnim są figury w twórczości artystki, a także poznańska instalacja Nierozpoznani. Abakanowicz mówiła o poznańskich Nierozpoznanych: "To moja najważniejsza realizacja. Jest dla mnie znakiem wciąż trwającej obawy, konfrontacją z ilością i z sobą samym".

Wraz z figurami wkracza do twórczości Magdaleny Abakanowicz specyficzny rodzaj patosu, nasycony egzystencjalnymi odniesieniami, rozważaniami o ludzkiej kondycji czy samotności w tłumie. Napisano o tych postaciach - kroczących, stojących, wydrążonych, skulonych i siedzących - bardzo wiele tekstów, w których podkreślano niesamowitą wręcz umiejętność artystki, polegającą na budowaniu napięcia pomiędzy osamotnioną jednostkowością a zbiorowością, a także wskazywano na dramatyzm ludzkich losów oraz człowieczą godność i cierpienie. Artystka mówiła: "Pracuję ciągle nad tą samą dawną historią, dawną, jak sama egzystencja, opowiadam o niej, o lękach, rozczarowaniach i tęsknotach, które niesie".

W roku 2009 Maciej Kurak i Max Skorwider (obecnie profesorzy UAP), jako prowadzący wówczas poznańską galerię Niewielką, dokonali reinterpretacji Nierozpoznanych. Artyści sfingowali bowiem kradzież jednej spośród 112 figur stojących w parku na poznańskiej Cytadeli, a akt ten przedstawili w swojej parodystycznej pracy wideo. Nazwa galerii Niewielka także nie była przypadkowa, ponieważ w sposób autoironiczny deprecjonowała jej własny status, szczególnie w relacji do wystawy wielkiej rzeźbiarki, a raczej wielkiego rzeźbiarza, jak chciała być nazywana Abakanowicz, odżegnująca się wielokrotnie od określenia "tkaczka". Z kradzieżą rzeczywistej figury nie mamy tu jednak do czynienia, ponieważ artyści sfilmowali "uprowadzenie" wcześniej wykonanej kopii jednej z odlanych z żeliwa sylwetek. Jak pisano w informacji prasowej projektu: "Wystawa Magdalena Abakanowicz Nierozpoznana to swego rodzaju ready made, cytat jednocześnie z Abakanowicz i Duchampa. Co znamienne, artyści «pożyczyli» tylko jedną z rzeźb. Pozbawili ją tym samym kompletnie sensu, jaki miała pierwotnie; rzeźba o zagubieniu jednostki w tłumie, anonimowości, wyobcowaniu stała się jedynie cieniem twórczości Abakanowicz". Kurak i Skorwider w swoim projekcie - paradoksalnie - nie tylko ironicznie podeszli do wielkości Abakanowicz, lecz również tę wielkość podkreślili. Nie "kradliby" przecież figury nieznaczącej artystki. Kurator wystawy Cezary Pieczyński doskonale to wychwycił i tym samym wskazał na istotność obecności Abakanowicz w kontekście poznańskiej sceny artystycznej.

Obie wystawy pokazują również, jak ważna była dla Abakanowicz materia: "Między mną a materiałem, z którego tworzę, nie ma pośrednictwa narzędzia. Wybieram go rękami. Rękami kształtuję. Ręce przekazują mu moją energię. Tłumacząc zamysł na kształt, zawsze przekażą one coś, co wymyka się konceptualizacji. Ujawnią nieuświadomione". Artystka zwracała więc przy tym uwagę na witalność materii we własnej twórczości, wynikającą również z bezpośredniej i dotykowej relacji z jej tworzącym ciałem.

Nadanie imienia Magdaleny Abakanowicz Uniwersytetowi Artystycznemu w Poznaniu stało się zatem doskonałą okazją do pokazania, jak bardzo silnie artystka ta wciąż jest w naszym mieście obecna. Jej figury kroczą również pod biurowcem Bałtyk na Kaponierze, intrygując przechodniów swoją formą w centrum ruchliwej okolicy.

Marta Smolińska

  • Magdalena Abakanowicz. "Jesteśmy strukturami włóknistymi"
  • kuratorka: Anna Borowiec
  • czynna: 8.08-24.10
  • wystawa zorganizowana we współpracy z UAP
  • Muzeum Narodowe
  • bilety: 30 i 20 zł
  • Magdalena Abakanowicz. Moje formy to kolejne skóry, które z siebie zdejmuję
  • kurator: Cezary Pieczyński
  • czynna: 10.08-1.10
  • Galeria Piekary
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021