Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

Kochał swój szpital

Człowieka o niezwykłej biografii, bohaterskiego lekarza, dr. Józefa Granatowicza, upamiętnia malutki skwer na Jeżycach. Skwer znajduje się obok Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei, z którym losy Granatowicza wiążą się nierozerwalnie.

. - grafika artykułu
Skwer im. Józefa Granatowicza, fot. Grzegorz Dembiński

W 2018 roku Rada Miasta Poznania jednogłośnie podjęła uchwałę o nazwaniu skweru przy ul. Poznańskiej imieniem doktora Józefa Granatowicza. Inicjatorem projektu była Fundacja Kochania Poznania. 24 czerwca 2018 roku odbyło się uroczyste otwarcie skweru. Jego patron jest poznańską legendą, bohaterem dwóch wielkich wydarzeń historycznych: Poznańskiego Czerwca '56 i... powstania warszawskiego.

Urodził się w 1901 roku w Moguncji w Niemczech. Chodził do niemieckiej szkoły, ale w domu wychowano go w polskim duchu. Do kraju wrócił w 1919 roku. Dwa lata później zdał maturę i rozpoczął studia na wydziale lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego. W 1927 otrzymał tytuł doktora nauk lekarskich. Był wybitnym lekarzem - zajmował się radioterapią, leczył nowotwory, prowadził badania. Do 1939 roku opublikował 14 prac naukowych.

Zmobilizowany, brał udział w kampanii wrześniowej. Ewakuował promieniotwórczy rad z poznańskiej Kliniki Uniwersyteckiej. Brał udział w obronie Warszawy, do października 1939 roku pracował jako chirurg w Szpitalu Ujazdowskim. Potem wrócił do Poznania, skąd wkrótce musiał uciekać, bo szukało go gestapo w związku z wywiezionym radem. Trafił do Krakowa, a potem do Warszawy. Współpracował z polskim podziemiem, m.in. ratował jednego z uczestników zamachu na Kutscherę. W czasie powstania warszawskiego przekształcił szpital w lazaret wojskowy, leczył ciężko rannych. Z Warszawy wyszedł z ludnością cywilną.

Po wojnie wrócił do Poznania. Działał na rzecz utworzenia nowego szpitala w Poznaniu i dzięki jego zabiegom w 1953 roku powstał Szpital im. Raszei, który ulokowano w budynku wybudowanym w 1911 roku przez Niemców na wypadek wojny. W latach międzywojennych w budynku mieściła się ubezpieczalnia. Granatowicz został dyrektorem nowego szpitala. Niestety już trzy lata później budynek wrócił do swojej pierwotnej funkcji - szpitala wojennego. 28 czerwca 1956 roku znalazł się bowiem w samym środku wydarzeń - w jego okolicach toczyły się walki uliczne, budowano barykady z tramwajów.

Granatowicz podjął natychmiastową decyzję o przekształceniu szpitala w powstańczy lazaret, odesłał lżej chorych do domów i ratował rannych demonstrantów oraz... funkcjonariuszy bezpieki. Szpital nie zapisywał danych rannych uczestników walk, by nie byli potem represjonowani. Osoby lekko ranne były opatrywane i szybko wypuszczane, co pozwoliło im zniknąć z oczu esbekom. Zarówno w 1944 roku Warszawie, jak i w 1956 roku w Poznaniu uratował życie dziesiątkom lekko i ciężko rannych.

Doktor Granatowicz kierował szpitalem im. Raszei do 1966 roku. Zmarł w 1978 roku i jest pochowany na cmentarzu miłostowskim. W ubiegłym roku, w ramach projektu Wielkopolska Barykada, upamiętniono go w Warszawie. W Poznaniu jest wspominany w rocznicę wydarzeń Czerwca '56. Uroczystości odbywają się na skwerze przy jego ukochanym szpitalu.

Szymon Mazur

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021