Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

FILOZOFIA ULIC. Opieka, służba, terapia?

Szpitale. W architekturze miasta nie może ich zabraknąć. Przykuwają uwagę swoimi gabarytami, nietypową zabudową lub zwiększonym ruchem wokół budynku. Te nowsze kompleksy oraz starsze, klimatyczne budynki z cegły i kamienia. Szpitale, lecznice, placówki ochrony zdrowia niejednokrotnie wyznaczają nasze przystanki w miejskich wycieczkach.

. - grafika artykułu
rys. Marta Buczkowska

Obok znajdującego się w samym sercu poznańskiej Wildy ceglastego budynku Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego Szpitala Klinicznego im. Wiktora Degi trudno przejść obojętnie. Uwagę zwracają gotycki styl, nawiązujący do architektury sakralnej, i lokalizacja gmachu: w rozległym parku, wśród stuletnich platanów, przywołuje na myśl zabudowę klasztorną, znaną zapewne niektórym z mrocznych powieści. Sama ulica, przy której szpital się znajduje - 28 Czerwca 1956 r. - znana jest mieszkańcom Poznania jako jedna z ważniejszych ulic miasta, biegnąca od centrum w kierunku południowym. Od roku 1919 kilkakrotnie zmieniała swoją nazwę, obecnie upamiętnia Poznański Czerwiec, a na jej trasie znajduje się kilka znamiennych i charakterystycznych dla mapy stolicy Wielkopolski obiektów, m.in. Rynek Wildecki, kościół Maryi Królowej czy Collegium im. Hipolita Cegielskiego. Szpital Ortopedyczny zajmuje w tym krajobrazie szczególne miejsce, a jego historia sięga roku 1876.

Losy tej placówki były bardzo burzliwe. Zamieszkana początkowo przez siostry zakonne ze zgromadzenia Sacré Cœur, pełniła funkcję domu pomocy społecznej, przechodziła następnie w ręce niemieckich okupantów, była szpitalem polowym w latach wojennych, podlegała wielu zniszczeniom i przebudowom, aby ostatecznie przybrać profil kliniczny (charakteryzujący się współpracą z uczelnią medyczną w zakresie kształcenia medyków), specjalizując się w ortopedii i rehabilitacji.

Już powierzchowne spojrzenie na losy szpitala przywodzi na myśl równie burzliwe jak losy samego budynku i ludzi w nim mieszkających i pracujących przemiany społeczne i instytucjonalne opieki zdrowotnej, jej funkcji, charakteru i celowości na przestrzeni dziejów. Można założyć, iż mimo niejednokrotnie niesprzyjających okoliczności lekarzom i pielęgniarkom pracującym przy ulicy 28 Czerwca 1956 r. przyświecał cel pomocy chorym i niesienia im ulgi w cierpieniu. Można również przyjąć, że nie zawsze cele te dało się zrealizować, a mury budynku były niejednokrotnie świadkami ogromnego cierpienia, bólu, śmierci czy niesprawiedliwości. Mimo to w centrum aktywności placówek medycznych po dziś dzień znajduje się człowiek potrzebujący pomocy, czyli pacjent, którym - przynajmniej potencjalnie - jest każdy z nas. Ta trudna sytuacja egzystencjalna - choroby, niepewności, bólu - przyprowadza go do szpitala w celu poprawy swojego stanu zdrowia, kondycji czy sytuacji życiowej. Czy jednak cele medycyny, mimo przemian społeczno-kulturowych wieku XX i XXI pozostały niezmienne? A może przechodzą podobnie burzliwe przeobrażenie jak miejsca na zawsze przez historię z nimi związane? Refleksja na temat zadań i celów działalności medycznej jest jedną z tych, które mogą pojawić się w zetknięciu z budynkiem szpitala, zarówno w przypadku przebywania w nim, jak i podczas miejskiego spaceru.

Spór o cele medycyny jest w gruncie rzeczy sporem natury filozoficznej. Zazwyczaj bowiem, pytając o cel, naturę czy istotę rzeczy, jesteśmy niejako skazani na zaczerpnięcie z filozofii. Cel aktywności znajdował się od starożytności w centrum filozoficznej refleksji, a i współcześnie doceniamy jego wagę: to właśnie cel sprawia, że posiadamy motywację do zrobienia danej rzeczy, czy to w wymiarze indywidualnym, czy zbiorowym. Medycyna należy do dziedzin praktycznych, w których upatrujemy celowości, niejednokrotnie "przy okazji" konstruowania zasad organizacji systemów zdrowotnych, przy próbach poprawy sytuacji pacjentów i lekarzy czy też podczas dyskutowania o skomplikowanych problemach natury bioetycznej.

Jednym z lekarzy, a zarazem filozofów badających tę kwestię był amerykański bioetyk Edmund Pellegrino. W swoich rozważaniach skłonił się ku twierdzeniu, że cele medycyny nie mogą być narzucone przez żadną instancję czy grupę społeczną, lecz wynikają z samej natury działalności medycznej jako służby chorym, ich źródłem jest zaś powszechne ludzkie doświadczenie choroby. Mimo że to szlachetne moralnie i pełne pokory przekonanie przyświeca po dziś dzień profesjonalistom medycznym w ramach realizacji ich etosu zawodowego, cele medycyny ulegają wielu przemianom, mającym niekiedy swoje odzwierciedlenie choćby w języku. Zgodnie z ogólnoświatowym trendem nie mówimy już o "służbie zdrowia", lecz o opiece zdrowotnej, a do zadań medycyny włączamy nie tylko te związane z przywracaniem zdrowia, walką z chorobami, lecz także z szeroko rozumianą jakością życia, doskonaleniem, wzmacnianiem organizmu ludzkiego, profilaktyką czy edukacją zdrowotną. Zmienia się także status samego pacjenta - coraz bardziej świadomego, dobrze poinformowanego, biorącego udział w procesie terapeutycznym, rozumiejącego swoją rolę w podejmowaniu decyzji medycznych i działaniach profilaktycznych. W końcu możemy zapytać, jak zmienia się nasze wyobrażenie o celach i specyfice medycyny i zawodów medycznych w kontekście nadzwyczajnej sytuacji pandemii - w czasie ekstremalnych dylematów etycznych i ogromnego niepokoju.

Mimo niełatwej, ale i niejednokrotnie inspirującej dyskusji nad celami medycyny, działalnością placówek medycznych i związanych z tym społecznych przemian wydaje się, że można wyszczególnić kilka elementów, które nie zmieniły się znacząco. Jednym z nich jest kruchość ludzkiej egzystencji w zderzeniu z trudnymi doświadczeniami dotyczącymi zdrowia i choroby. Warto zastanowić się także nad tym, co szpitale mówią o nas - jakim miejscem chcielibyśmy, aby były. Zapewne ich grube ściany, rozległe wnętrza, skomplikowaną infrastrukturę można oswoić poprzez ludzką życzliwość i wyrozumiałość, zarówno w stosunku do osób przebywających w nich tymczasowo w charakterze pacjentów, jak i w stosunku do osób, dla których przemierzenie trasy do szpitala stanowi codzienną, poranną drogę do pracy.

Karolina Napiwodzka

*Karolina Napiwodzka - doktorantka w Zakładzie Etyki na Wydziale Filozoficznym UAM. W swojej pracy badawczej poszukuje związków filozofii oraz teorii i etyki dyskursu z medycyną. Absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu, nauczycielka gry na wiolonczeli. Od lat związana z lokalnym środowiskiem artystycznym i naukowym.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021