Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Urodzinowe requiem Raczaka w Scenie Roboczej [recenzja]

W nowym spektaklu Ach... żyliśmy. Hommage dla Kantora i TÓD Lech Raczak przypomina, że sporo ma jeszcze do powiedzenia.

. - grafika artykułu
Fot. Maciej Zakrzewski / mat. Sceny Roboczej

"Miałem sen..." - Lech Raczak otwiera swój spektakl przygotowany na rocznicę narodzin Teatru Ósmego Dnia niczym Martin Luther King. Sen to z gatunku koszmarów, bo o groteskowym polityczno-artystycznym konflikcie z organizatorami Festiwalu Malta i przymusowym urlopie w Chinach, który zapewne w wyniku spisku kończy się bezsensowną, kafkowską wręcz śmiercią bohatera (w roli zagubionego artysty Adam Wojda). Zdradzając tę informację, nie odbieram chyba przyjemności przyszłym widzom, bo tym razem śmierć jest zaledwie początkiem.

Po śmierci bowiem następuje szczegółowa sekcja denata, przy czym dokonujące tej operacji pracowniczki polskiej ambasady w Chinach lub może anioły śmierci z zamiłowaniem do patologii (Daria Anfelli oraz Małgorzata Walas-Antoniello), skupiają się przede wszystkim na zewnętrznych akcesoriach delikwenta. Rozcinanie jego marynarki, odcinanie guzików i patroszenie kieszeni to aluzja do Lekcji anatomii wedle Rembrandta Tadeusza Kantora, a właściwie jej remake. W tle wyświetlane jest nagranie z pierwotnego performance'u, dzięki czemu widać, że aktorzy w podobnych strojach i za pomocą tych samych rekwizytów odtwarzają dokładnie dawne gesty, choć w innym już, bardziej onirycznym a zarazem politycznym kontekście. Śmierć jest przecież wszędzie tym samym.

Więcej...