Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Tłusty rok Sceny Roboczej

W nowym sezonie animatorzy ze Sceny Roboczej proponują m.in. cztery kolejne rezydencje artystyczne, owocujące premierami, które wejdą do stałego repertuaru.

Adam Ziajski podczas otwarcia Sceny Roboczej (wrzesień 2012). Fot. archiwum SR - grafika artykułu
Adam Ziajski podczas otwarcia Sceny Roboczej (wrzesień 2012). Fot. archiwum SR

Rok 2013 jest dla Sceny Roboczej "rokiem tłustym": jej projekty zostały docenione oraz dofinansowane i w konkursach ministerialnych i samorządowych: miejskim i marszałkowskim. Artyści mają w sumie do dyspozycji 240 tys. zł. Dzięki temu ich liczne pomysły można będzie realizować znacznie spokojniej niż dotąd.

Wiosną (kwiecień) zobaczymy nowy monodram Katarzyny Pawłowskiej z Teatru Porywacze Ciał, świętującego właśnie swoje dwudzieste urodziny. Porywacze zawsze do ostatniej chwili trzymają w tajemnicy szczegóły swoich projektów. Lubią zaskakiwać widzów, a że są już sprawdzoną marką i mają liczne grono entuzjastów, ta strategia sprawdza się znakomicie. Kim okaże się "Mistrzyni świata", przekonamy się zatem niebawem na własnej skórze. - Sama niewiele jeszcze wiem na ten temat. Dopóki trwa praca nad spektaklem, wszystko może się wydarzyć - mówi naczelna "Porywaczka". Współreżyserem przedstawienia będzie tradycyjnie Maciej Adamczyk.

Latem (w czerwcu) czeka nas prapremiera "Stopklatki" Maliny Prześlugi, poznańskiej autorki, której sztuki coraz częściej wystawiają teatry w całej Polsce. Jej tekst zainteresował Łukasza Chrzuszcza - aktora związanego na co dzień z Teatrem Polskim. Łukasz prowadzi także studio aktorskie STA. Ono również zaistnieje w czerwcu na Scenie Roboczej. Zostaną tam pokazane dwa przedstawienia dyplomowe, które powstają na zajęciach ze scen współczesnych i elementarnych zadań aktorskich pod okiem Waldemara Szczepaniaka z Teatru Nowego i Piotra Kaźmierczaka z Teatru Polskiego.

Jesienią (listopad) spotkamy się z Januszem Stolarskim. Ten aktor wiązał się z różnymi teatrami, ale od lat swoje najważniejsze twórcze wypowiedzi formułuje w kolejnych monodramach. "Ecce Homo", "Zemsta czerwonych bucików", "Grabarz królów", "KOD" to słupy milowe i na jego teatralnej drodze, i na mapie polskiego teatru ostatnich 20 lat. - Od jakiegoś czasu mierzę się z Hiobem. Ta postać nie daje mi spokoju. Widziałem kilku Hiobów zagranych po aktorsku, ale to mnie nie interesuje. Będę szukał swojego sposobu na spotkanie z nim. Mam nadzieję, że w przestrzeni Sceny Roboczej jakoś się odnajdę i cieszę się na to, że znowu będę próbował zrobić teatr z niczego, choćby z jednego kija, bo taką sytuację wyjściową lubię najbardziej - mówi Stolarski.

Zimą (grudzień) zawitają do Sceny Roboczej Ludomir Franczak z Lublina i Rob Curgenven z Wielkiej Brytanii, żeby pracować nad wspólnym przedsięwzięciem.

Więcej...