Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Teatralna mieszanka studencka

W sobotę odbył się III Zjazd Ligii Teatrów Studenckich. Do Poznania przyjechały grupy teatralne z całej Polski.

"Zielona Gęś 2.0, czyli Bal u Profesora Bączyńskiego". Fot. M. Krawczyk (mat. org.) - grafika artykułu
"Zielona Gęś 2.0, czyli Bal u Profesora Bączyńskiego". Fot. M. Krawczyk (mat. org.)

Podczas sobotniego spotkania w Teatrze Ósmego Dnia kolejne pokolenie młodych artystów zaprezentowało swoje spektakle. Celem zjazdu było szerzenie kultury wśród społeczności akademickiej, promocja teatru alternatywnego oraz wymiana doświadczeń. Na scenie pojawiły się teatry: krośnieński S.tr.a.c.h oraz Nie Ma, który powstał przy IX Liceum Ogólnokształcącym w Szczecinie. Poza nimi można było zobaczyć spektakle Makomy z Katowic, Krzywej Sceny ze Stargardu Szczecińskiego oraz poznańskiego Teatru Bez VAT.

Recepta na szczęście

Pierwsza na scenie pojawiła się Dagmara Bogacz z Teatru S.tr.a.c.h. Wystąpiła w monodramie "Moje szczęście" w reżyserii Pawła Wrony. Spektakl rozpoczął się od projekcji krótkiego filmu - zbioru refleksji na temat szczęścia, które twórcy zebrali wśród przypadkowo napotkanych ludzi. Oprócz multimediów, artyści sięgnęli także do tradycji teatru cieni. A my dzięki temu, staliśmy się widzami teatru w teatrze. Kanwą monodramu "Moje szczęście" stało się opowiadanie Olgi Tokarczuk pt. "Tancerka" ze zbioru "Gra na wielu bębenkach". Główna bohaterka mieszka w starym, opuszczonym domu w Dusznicy. Chciała w nim stworzyć teatr tańca i spełnić swoje marzenia. Jej radość tłamszona była jednak przez wspomnienia związane z ojcem. Mężczyzną, do którego pisze listy, ale nigdy ich nie wysyła. Człowieka, który nigdy nie wierzył w jej sukces i pasję. Rodzica, z którym traci kontakt. Aktorka wykazała się ogromną sceniczną dojrzałością. Ze świadomością cedziła słowa i dawkowała intymne wynurzenia swojej bohaterki.

Najmniejszy teatrzyk świata

Szybko z tego ponurego świata zabrał nas teatr Nie Ma. Zaprosił widzów na spektakl "Zielona Gęś 2.0, czyli Bal u Profesora Bączyńskiego". Reżyser Mateusz Figiel po raz drugi zmierzył się ze świetnymi miniaturami dramatycznymi Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Artyści z teatru Nie Ma są na dobrej drodze, by chociaż w połowie powtórzyć sukces, który już w dniu pierwszej premiery odniósł znany powojenny "najmniejszy teatrzyk świata". Oczywiście czeka ich jeszcze mnóstwo pracy, ale najważniejsze już mają - poczucie humoru. Skecze legendarnego Teatrzyku Zielona Gęś oparte są na gagach, charakteryzujących głównie filmy kina niemego, oraz groteskowym i absurdalnym dowcipie. Mistrz Konstanty wyśmiewa w nich patos sceny i wytyka głupotę ludzką. Z podobnych zabiegów skorzystał Mateusz Figiel, który wprowadził bohaterów (zgodnie z tytułem) do balowej sali. Tam, poza obowiązującym dress codem, panował także konstruktywny chaos. Królem balu był prof. Bączyński, choć równie istotni wydawali się Nieśmiały Petent i Potworny Wujaszek. Twórcy z pewnością osiągnęli zamierzony cel - rozbawili publiczność.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • III Zjazd Ligi Teatrów Studenckich
  • Teatr Ósmego Dnia
  • 18.05