Kultura Poznań.pl

Teatr

opublikowano:

Ludzkości puszczam Bacha

Spektakl o bombie atomowej, którą mogą oglądać dorośli i dzieci? A jednak - Ewie Szumskiej udało się do końca i z sukcesem przeprowadzić ten zamysł. W "Atomos" młodzi widzowie teatralni obłaskawią koszmary stworzone przez dorosłych, a ci drudzy przejrzą się w portrecie człowieka śniącego wizje zagłady bliźnich.

.
fot. Maciej Kaczyński © CK ZAMEK

Atomos, oparte głównie na Generale i bombie Umberto Eco, jest przedstawieniem sterylnym, rozgrywającym się w pustym kubiku sceny. Aktorzy noszą w nim przez większość czasu szare, jednolite kostiumy, a otacza ich abstrakcyjna przestrzeń- niczym w dystopijnej wizji przyszłości. Właśnie w takich obrazach, nie wiedzieć czemu, ludzie są do siebie przystający wyglądem, pozbawieni indywidualności. Czy w gruncie rzeczy wątpimy w swoją indywidualność?

Gry w atomy, bomby i wojny

W tej scenicznej próżni aktorzy biorą na siebie rolę atomów, ich części składowych. "Wiążą" się ze sobą w pary, a także "wybuchają"- sygnalizując przebieg przemiany jądrowej, rozszczepienia jądra atomowego, efektowność wybuchu atomowego, towarzyszących mu blasku i grzmotu. Potem łączą się w zbitą grupę osób, wirujących wokół jednej z nich - przekształcając się w układ słoneczny wirujący wokół słońca. Te sceny, oparte na ruchu i prostych gestach, przy użyciu symbolicznych artefaktów takich jak lupa, wyznaczają nastrój całego spektaklu.

Szumska wraz z choreografem Januszem Orlikiem i aktorami z grupy teatralnej Nowi w Nowym sięgają w przedstawieniu po motyw zabawy, podsuwając kryjące się w niej ambiwalencje. Może to być związane z podwórkową grą, w której dzieci udają dorosłych. Dajmy na to, że stają siężołnierzami, przetwarzając sceny bitewne w niepokojącą groteskę- i taka przerysowana walka występuje zresztą w drugiej części Atomos. Żołnierze potrzebują jednak musztrującego ich generała - więc jeden z aktorów przywdziewa masywny mundur, okulary i czapkę-pilotkę, a pod rękę bierze pluszowego tygrysa, stając sięśmiesznym wojskowym dyktatorem. Pozostali na scenie przepoczwarzają się w jego karne wojsko - zapalczywych, ślepo wykonujących polecenia komunistycznych pionierów, jego spiżarką pełną podległych ciał.

Bomba rodzi władzę!

Bomba jest w Atomos taka, jak widzieli ją fizycy: toksycznie zjawiskowa, pełna kolorów. Orlik deklamuje fragment z książki Richarda Feynmanna Pan raczy żartować, Panie Feynmann, który tak ujął opis wybuchu bomby atomowej: "Rozdali nam ciemne okulary (...) Nadchodzi pora: błysk jest tak niesamowicie jasny, że pochylam głowę i widzę purpurową plamę na podłodze ciężarówki. "To nie ultrafiolet" - myślę - "to powidoki". Znów podnoszę wzrok i widzę, że białe światło przechodzi w żółte, a potem w pomarańczowe. (...) Wreszcie wielka pomarańczowa kula, której środek był taki jasny, zaczyna się unosić, trochę pęcznieje i czernieje po brzegach, potem widać wielką kulę dymu, która błyska od środka, a za nią idzie żar ognia".

Poza wybuchem w Atomos zostaje dotknięty motyw czarnego śniegu, radioaktywnego opadu ("płatki w dłonie, skrawki, odłamki"). W tej części przedstawienie zbliża się najbardziej do melancholii, smutku i bezsilności. Uczuć obecnych w prozie i kinie japońskim, mierzących się z traumą związaną z bombą atomową. Szumska na szczęście nie sięgnęła po żadne cytaty. Myślę, że w spektaklu dla dzieci od lat ośmiu nie za bardzo by się nadawały, choć bohaterami niektórych z tych dzieł były i dzieci.

Najbardziej w Atomos uwagę przykuwa mowa generała, którą Szumska złożyła z wybranych zdań różnych dyktatorów: "Aby zmienić atmosferę w kraju. | Potrzebna jest nowa, bojowa atmosfera! | Bomba atomowa jest pluszowym tygrysem do zastraszania ludzi! | Bomba wybucha na rozkaz! | Ach, co za bezgraniczna radość! | Bomba rodzi władzę! | Zapanuje chaos - doskonale! | Niech zakwitnie sto kwiatów! | Kiedy się zacznie, świat wstrzyma oddech i nie powie nic. | Ludzkości puszczam Bacha... | Świetny!". Oczywiście - mowę puentuje zacny kawałek Jana Sebastiana.

Dyktatorskie fanaberie

Odgrywanie przez aktorów zjawisk fizycznych, by zaraz przejść do grania ludzi, podsuwa w trakcie spektaklu myśl, że człowiek na swój nieudolny sposób dąży do struktur uporządkowanych, hierarchicznych. Niejako samoczynnie wpycha siebie i bliźnich w tyranie, totalitaryzmy, a te rzecz jasna muszą ze sobą rywalizować budując bomby. Z kolei wykorzystanie w przedstawieniu groteskowo ujętej gry w parady, wojowanie, musztry, prowokuje do sądów, iż w szerszej skali wszystkich ludzi można postrzegać jak dzieci. Nasze małe i odstręczające gry przesycone złem może i poruszają pięknem totalności i przemocy spaczony mózg generała, ale są nie tylko błędne, ale znaczą zgoła niewiele w skali kosmosu, fizycznego urządzenia rzeczy. Bawimy się niemniej wciąż- unikając myśli, iż nawet te najbardziej imponujące, pięknie zmajstrowane bączki są w perspektywie totalnej niezauważalne.

Generał zostaje rzecz jasna strącony z piedestału w dość komiczny sposób. "Do lochu z nim! Zrzucimy go z mównicy, wrzucimy do piwnicy! Wsadzimy go do procy, w kosmos wystrzelimy. Pilotkęściągaj z siebie, draniu!"- słyszymy. W finale artefakty generała zostają wrzucone do pralki, atmosfera się oczyszcza, a na koniec oglądamy "gry pokojowe"- film, na którym członkowie grupy Nowi w Nowym zażywają rozrywki na placu zabaw, przy dźwiękach What a Wonderful World Louisa Armstronga.

Ewa Szumska w Atomos podsuwa myśl, że "świat piękniejszy jest bez bomb" i próbuje przełamać narracje o bombie atomowej obrazami afirmacji życia, pacyfizmem. W spektaklu najciekawiej wypada groteska o grach wojennych, wyszydzenie szpetnych marzeń o wielkości, dominacji i terrorze, czyli "sprowadzenie człowieka z powrotem na ziemię". Mnie najbardziej rozbawił obraz Układu Słonecznego dopełniony Nad pięknym modrym Dunajem Johanna Straussa II. Ten utwór w 2001: Odyseja kosmiczna Kubricka dodaje wzniosłości lotu statku na stację kosmiczną- przystanku w dalszej eksploracji kosmosu. A tę, jak wiemy, człowiek prowadzi przy wykorzystaniu energii atomowej. Materiały radioaktywne przenoszą w kosmos sondy kosmiczne i przez wiele dekad ten proceder nie wywoływał sprzeciwów. Dopiero w latach 90. kontrowersje wywołał start sondy Cassini, zasilanej generatorami termoelektrycznymi wykorzystującymi pluton 238, którego na jej pokładzie znalazło się aż 33 kilogramy. Gdyby Cassini uległa awarii szacowano, że jej upadek w terenie miejskim oznaczałby śmierć około 200 tys. ludzi. "To eksperyment naukowy, a my jesteśmy świnkami morskimi" - skonstatował wówczas gorzko Michio Kaku, profesor fizyki nuklearnej.

Ta sztuczna wzniosłość i wątpliwe poczucie wielkości zostają w Atomos poddane zakwestionowaniu. To przedstawienie doskonale też puentuje koniec czasów przesyconych naiwną wiarą w doniosłość odkryć naukowych, w liniowy postęp. Dla młodych widzów jest też doskonałym punktem wyjścia do odkrywania złożoności świata, do stawiania pytań, do ćwiczenia się w braku zaufania względem potencjalnie fałszywych autorytetów i przywódców politycznych.

Marek S. Bochniarz

  • spektakl Atomos, z cyklu Teatr Powszechny
  • reżyseria: Ewa Szumska
  • choreografia: Janusz Orlik
  • CK Zamek
  • premiera: 11.12

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019