Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

W tym roku prywatny teatr Asz.Teatr świętuje jubileusz 20-lecia istnienia. To okazja do wspomnień, ale też czas na nowe wyzwania. Wystartował już teatralny serial, w lutym odbędzie się premiera kolejnego spektaklu. Planów jednak jest dużo więcej. Opowiada o nich Anna Szymczak, kierowniczka Asz.Teatru, scenarzystka i reżyserka.

. - grafika artykułu
Anna Szymczak, fot. Grzegorz Dembiński

Asz.Teatr ma historię długą i nieco skomplikowaną. Powstał w 2006 roku jako Młodzieżowy Teatr Castingowy mplus. Pod nową nazwą działa od dziewięciu lat.

Pierwsze spektakle powstały w szkole muzycznej przy ul. Solnej. Robiłyśmy je wspólnie z koleżanką - Anną Szymańską. Po kilku produkcjach zaczęła do nas przechodzić również młodzież z zewnątrz i zdecydowałyśmy się otworzyć teatr. Nasz pierwszy spektakl "Poskromienie złośnicy" pokazałyśmy latem 2006 roku. Na początku skupiałyśmy się na młodzieży, ale szybko się okazało, że chcą z nami pracować również dorośli. Zmieniliśmy więc nazwę na Studio Teatr Castingowy mplusm.

Skąd zatem nazwa Asz.Teatr?

Nazwa zmieniła się dlatego, że rozeszły się moje drogi z Anią Szymańską. To był pomysł podwójny. "Asz" od mojego imienia i nazwiska - Anna Szymczak i zabawa słowna, czy brzmieniowa, zamiast "aż" - asz. Ale mimo zmiany nazwy grupa pozostała ta sama. Do dziś są w naszym teatrze osoby, które zaczynały z nami 20 lat temu.

Czy wciąż robicie castingi?

Teraz jest ich trochę mniej, ponieważ w naszym teatrze działa dziś około 40 osób. To jest naprawdę ogromna liczba, więc bardziej robimy wewnętrzne castingi do konkretnych ról. Nie ukrywam jednak, że zgłasza się do mnie wiele osób, które chciałyby do nas dołączyć, i wtedy umawiamy się na indywidualne rozmowy i przesłuchania. Najbardziej poszukiwani są mężczyźni, bo ich zawsze jest mniej, zwłaszcza tych około czterdziestki.

Warto powiedzieć, że dla osób grających w przedstawieniach Asz.Teatru to działalność hobbystyczna, bo to nie są profesjonalne aktorki i aktorzy.

To są ludzie, którzy pracują, studiują, mają rodziny. Teatr to dla nich pasja, coś, co robią dodatkowo. Bardzo to doceniam, bo to niesamowite poświęcenie i wielka miłość do teatru.

Ile spektakli powstało w ciągu tych 20 lat?

Właśnie zabieram się do liczenia. Wymyśliłam taką akcję na Facebooku - jedno zdjęcie ze spektaklu każdego dnia przez cały rok. Gdy przeglądam te fotografie, pojawiają się wspomnienia. Myślę, że w sumie tych naszych działań było ponad 100. Nie chodzi tylko o spektakle, ale i mnóstwo innych wydarzeń: kupałki, marzanny, performansy, koncerty, zajęcia dla dzieci. Czy było ich 100., czy więcej, czy nawet 365, okaże się na koniec roku. 

A przed nami kolejna premiera Asz.Teatru - "Ivona. Księżniczka Burgunda".

Pierwszą "Ivonę" zrealizowaliśmy już 12 lat temu i była w naszym repertuarze bardzo długo. Graliśmy ją w naszej starej siedzibie - w "Dąbrówce". Gdy przenieśliśmy się na ul. Starołęcką 60A, na początku myśleliśmy o tym budynku jak o przestrzeni magazynowej. Minęło pięć lat i okazało się, że dobrze działamy na tej naszej kameralnej scenie. Ma ona niepowtarzalny urok i wiem, że widzowie to doceniają. Realizacja "Ivony. Księżniczki Burgunda" sprzed lat była przeznaczona na dużą scenę. Wracamy ze spektaklem, który pokażemy w tej przestrzeni.

Co dla Pani, jako reżyserki, jest kluczowe w tym dramacie Gombrowicza?

Pozory, które stwarzamy, żeby dobrze wypaść. Przyjmujemy jakąś rolę, żeby świetnie prezentować się przed innymi. Natomiast Ivona odziera to wszystko z pozorów i pokazuje, jacy jesteśmy naprawdę, a jednocześnie to, że nie musimy być tacy, jak sobie wymyśliliśmy. Gombrowicz pyta, czy chcemy być inni, czy może chcemy po prostu być stworzoną przez siebie kreacją? Czy chcemy wyjść z ram, w które sami się wsadzamy?

Na te pytanie można poszukać odpowiedzi 5 i 7 lutego...

...wtedy mamy dwa premierowe spektakle. Potem spektakl pojawi się w marcu.

Poza tym można wziąć udział w serialu teatralnym, również jubileuszowym. Co to za forma?

Stworzyłam trzy seriale teatralne wiele lat temu. "SIEDEM grzechów głównych" jest jednym z nich. To siedem spektakli, które tworzą całość. Jest ciąg przyczynowo-skutkowy, są bohaterowie, który pojawiają się w każdym odcinku. Po obejrzeniu jednego odcinka, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej, widz musi przyjść na kolejny. Ale oczywiście, jeśli ktoś nie widział poprzednich, na początku robimy streszczenie. Ten serial pokazuje dramat pewnej rodziny, związany z wieloma kwestiami - finansowymi, psychologicznymi. Jest w nim silny ładunek emocjonalny. Graliśmy go z okazji siódmych urodzin teatru. I każdy odcinek dotyczył jednego grzechu głównego. Co ciekawe, pisałam je na bieżąco, więc osoby, które występowały na scenie, nie wiedziały, co się dalej wydarzy. Teraz mamy wszystkie odcinki, ale najbardziej się cieszę, że większość ekipy, która grała w tej pierwszej odsłonie, nie pamięta dokładnie tej historii. Postanowiłam więc utrzymać ten klimat. Teraz też aktorzy dostają scenariusz kolejnego odcinka dopiero po zejściu ze sceny. Po pierwszym odcinku byłam pozytywnie zaskoczona reakcją widowni. Już pytali o następne. Dla nas i publiczności to przygoda na siedem miesięcy. Kolejny odcinek serialu gramy raz w miesiącu, w wybraną środę. Najbliższy 4 lutego.

A jakie macie kolejne plany i marzenia?

Premiery różnorodne: na pewno pojawia się teatr absurdu, jak Mrożek, potem tragikomedia o spotkaniu dwóch ikon, takich jak Marlena Dietrich i Leni Riefenstahl, a do tego pojawił się pomysł, by zrobić ponownie pierwszy spektakl teatru "Poskromienie złośnicy" Szekspira. Gdy zrobi się nieco cieplej, chcielibyśmy też wyjść w miasto. W Asz.Teatrze mamy taki stary fotel, który wiele przeszedł - właściwie jest z nami od początku. Był z nami w Bibliotece Raczyńskich, gdzie czytaliśmy bajki, był fotelem Świętego Mikołaja, grał w różnych naszych spektaklach. Chcielibyśmy wokół niego zrobić takie małe performansy przed lub w instytucjach, które przez te 20 lat były z nami związane, np. przy domu kultury "Dąbrówka", w biblioteka, w Panu Garze na Jeżycach, w miejscach dla kultury na Ratajach, Naramowicach lub na Łazarzu. Myślę, że raz w miesiącu na jeden dzień będziemy się pojawiać z fotelem, naszymi aktorami i z kostiumami. Będzie można zrobić sobie zdjęcie, porozmawiać z nami poza Starołęką.

A strefa marzeń?

Mam jedno konkretne marzenie, które wiąże się ze stresem. Na Starołęce zaplanowano budowę tunelu pod przejazdem kolejowym, niedaleko nas. Nie wiemy, czy ta inwestycja ruszy i kiedy, natomiast już takie informacje krążą. Czy to oznacza wyburzenie naszego budynku, czy ewentualne trudności w naszym funkcjonowaniu? Nie wiem, ale marzę o tym, że wciąż będziemy działać przez kolejne lata.

Rozmawiała Agnieszka Nawrocka

  • "Siedem grzechów głównych", odc. 2: "Zazdrość, czyli Invidia"
  • 4.02, g. 19.20 i 21

.

  • Premiera "Ivona. Księżniczka Burgunda", reż. A. Szymczak
  • 5.02, g. 19 i 7.02, g. 18
  • Asz.Teatr, ul. Starołęcka 60A

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026