Konflikt rosyjsko-ukraiński całą Europę postawił przed koniecznością zweryfikowania wspólnej polityki z Rosją. Polsce przypadła rola jeszcze trudniejsza - ustalenie swoich powinności wobec Ukrainy. Było bowiem kiedyś tak, że toczyliśmy spory nie na międzynarodowym, lecz narodowym gruncie, a echa niegdysiejszych wojen o ziemię, tytuły i zaszczyty, po dziś dzień przejawiają się we wzajemnej niechęci tych dwóch krajów.
Nic dziwnego, że kontekstów dla wyjaśnienia dzisiejszych żalów, artyści zaczęli szukać w dramatach romantycznych, powstających w czasach krwawych potyczek Ukraińców i Polaków. Raz za razem powracają Dziady - czy to w ubiegłorocznej adaptacji Radosława Rychcika, czy obecnej Lecha Raczaka - Tomasz Cymerman postanowił jednak otworzyć dyskusję o relacjach polsko-ukraińskich Snem srebrnym Salomei Juliusza Słowackiego. Wybrał zatem dramat przedziwny, tajemniczy i mistyczny. To tak naprawdę historia miłosna o wielkich zrywach namiętności i zdrad w dwóch trójkątach miłosnych, do których należy Leon (Grzegorz Gołaszewski), syn polskiego Regimentarza (Paweł Binkowski): z jednej strony szamocze się między Salomeą (Karolina Głąb) i Kozakiem Semenką, z drugiej zaś ukraińską Księżniczką (Antonina Choroszy) i ukraińskim rycerzem Sawą (Ildefons Stachowiak). Te perypetie miłosne rozgrywają się na tle wielkiej historii - powstań ukraińskich chłopów oraz walk polskiej szlachty z hajdamakami. Miłość ma tu zatem wymiar nie tylko mistyczny, ale i patriotyczny.