Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

"Sanatorium" Polskiego Teatru Tańca [recenzja]

Sanatorium ze spektaklu przygotowanego przez Karinę Adamczak-Kasprzak i Agatę Ambrozińską-Rachutę leży gdzieś pomiędzy snem a jawą - po piątkowej premierze Polskiego Teatru Tańca pisze Katarzyna Prus-Zajączkowska.

. - grafika artykułu
Fot. materiały organizatorów

Wbrew dość powszechnej opinii, że proza Schulza jest ciężkim materiałem do przełożenia na język sceny, kiedy dowiedziałam się, że Karina Adamczak-Kasprzak i Agata Ambrozińska-Rachuta zamierzają zrealizować "Sanatorium", uznałam, że jest to za świetna materia właśnie dla tańca. Wydaje się, że opowiadania Schulza w wielu miejscach przecinają się z pojęciem teatru tańca. Poetyckość wyrazu, niedopowiedzenia, czy - tak istotny element "Sanatorium pod klepsydrą" - nielinearność czasu są równocześnie ważnymi aspektami spektaklu tanecznego.

Choreografki świetnie wykorzystały te możliwości, tworząc spektakl, który jednocześnie oddaje atmosferę schulzowskich opowiadań i wyciąga z nich nową jakość, łącząc taniec, efekty wizualne i muzykę. Odniosłam wrażenie, że przedstawienie skupia się bardziej na klimacie czy idei samego sanatorium niż na fabule opowiadań. O czym świadczyć może samo ograniczenie tytułu do jednego słowa "Sanatorium". Mimo tego mamy wyraźny podział na postaci (chociaż w większości przypadków jeden tancerz odgrywa kilka ról). Trochę żałowałam, że pominięto postać ojca Józefa. Była natomiast scena z matką. Duet tancerzy nie potrzebował żadnych werbalnych dopowiedzeń, wystarczyło pokazać kanciaste i zaborcze ruchy matki. Ich relacja opowiedziana wyłącznie za pomocą gestów była niezwykle wyraźna. Ruchowo jednak najwyraźniejsze wydają się sceny grupowe, kiedy tancerze okupują scenę i współgrają ze sobą. Grają całym ciałem od czubka palców u rąk aż do stóp.

Więcej...