Nie odkryję Ameryki, pisząc, że Amadeus to zespół reprezentujący bardzo wysoki poziom muzyczny. Jakość brzmienia, stylistyczna elastyczność i muzyczna charyzma są stałym elementem ich koncertów. Zespół czerpie z nich w zależności od wymagań, jakie stawia dany utwór. Ciekawie pokazał to wieńczący sezon niedzielny koncert "Sekstet smyczkowy nr 2 G-dur" op. 36 Johannesa Brahmsa. Zabrzmiał w opracowaniu Agnieszki Duczmal na orkiestrę smyczkową.
Utwór ma dość gęstą fakturę, co wymaga sporej uwagi w realizacji poszczególnych głosów oraz w zachowaniu balansu między poszczególnymi sekcjami instrumentów. W wykonaniu Amadeusa pod batutą Anny Duczmal-Mróz imponowała dbałość właśnie o te proporcje. Dzięki niej usłyszeliśmy bogatą w detale interpretację, w której nie gubił się żaden, choćby najmniejszy, element kompozycji.
Wcześniej usłyszeliśmy muzykę rodziny Bachów. Choć dziś najsłynniejszym jej przedstawicielem jest lipski kantor Jan Sebastian, na przestrzeni kilku pokoleń ród Bachów wydał na świat wielu utalentowanych muzyków. Spośród licznego potomstwa Jana Sebastiana w kompozytorskie ślady ojca poszedł m.in. Carl Philipp Emanuel. Choć dziś jest w cieniu swojego genialnego ojca, za życia osiągnął wysoką pozycję w środowisku muzycznym. Carl Philipp był związany przez pewien czas z dworem króla Prus Fryderyka II - polityka, który zbudował potęgę Prus w drugiej połowie XVIII wieku, oraz... flecisty. Jako nadworny klawesynista Carl Philipp akompaniował królowi, który z pasją oddawał się muzyce. Niosło to też skutek dla twórczości kompozytora. W jego dorobku znajduje się muzyka fletowa, w tym "Koncert d-moll na flet i orkiestrę" Wq 22, który z towarzyszeniem Amadeusa wykonał młody flecista Fabian Egger.
"Koncert" C.P.E. Bacha stawia spore wyzwania techniczne i wyrazowe. Pierwsza część sprawdza umiejętność gry w niskim rejestrze, druga wymaga nastrojowego prowadzenia śpiewnej melodyki. Trzecia to sprawdzian techniki w galopujących, burzliwych przebiegach. Egger, mimo zaledwie 19 lat, okazał się flecistą kompletnym. Grał bardzo stylową, ciemno-matową barwą, która przypominała brzmienie fletu barokowego, mimo że w rękach Eggera znajdował się instrument współczesny. W interpretacji nie było miejsca na przypadek: dominowała świadomość i kontrola nad muzyczną materią. W wolnej części drugiej Egger z maestrią panował nad muzycznym czasem i ekspresją, kreując pełną ciepła, liryczną aurę. Finał był fajerwerkiem: flecista grał brawurowo, precyzyjnie i selektywnie w każdym rejestrze instrumentu. Zdawać by się mogło, że ogromne trudności tej części, zamiast być morderczym wyzwaniem, są dla niego pozwalającą się sprawdzić przygodą. Warto śledzić dalszą karierę Eggera, skoro już teraz jawi się jako dojrzały i świadomy artysta.
Całość otworzył "VI Koncert brandenburski B-dur" BWV 1051 Jana Sebastiana Bacha. Jego obecność w programie odsyła nas w stronę wspomnianej na początku kameralistyki: już nie w formie opracowań na orkiestrę smyczkową, a wykonawstwa w niewielkim składzie instrumentalnym. "VI Koncert" napisany jest na trzy instrumenty solowe oraz zespół akompaniujący złożony z czterech instrumentalistów. Usłyszeliśmy go właśnie w takim, oryginalnym składzie. W pierwszej części zdarzyło się wiele nieczystych dźwięków w partii pierwszej solowej altówki, z których udało się wyjść w dalszych częściach. Pięknie zabrzmiała część druga za sprawą solowej wiolonczeli i drugiej altówce. Najwięcej wrażeń dostarczyło z kolei pełne niuansów zwieńczenie "Koncertu".
Kameralistyka od kilku lat gości w repertuarze Amadeusa i zgodnie z zapowiedziami nie zniknie z niego po wakacjach. To bardzo cieszy. Orkiestra, zachowując cały czas swój charakter, otwiera się na inne formy i pomysły. Sprawia to, że z niecierpliwością wypatruję szczegółów przyszłego sezonu artystycznego.
Paweł Binek
- Koncert "Barok vs romantyzm"
- Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus
- 14.06
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026