Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Rozbiórka solidarności

Oglądając pierwsze sceny spektaklu Solidar-Noc Polskiego Teatru Tańca i bodytalk, pomyślałam: "wreszcie komunikatywny, odzwierciedlający tytuł przekaz". Po chwili jednak okazało się, że wciąż dotyka tej samej narracji, w kolejnym już - po Weselu-Poprawinach - przedstawieniu.

.
fot. Andrzej Grabowski

Początek jest naprawdę świetny. Wielki bal i sen o marzeniach szybko przemienia się w reminiscencję lat 80. Scenę wypełnia scenografia przypominająca stocznię, zbudowana ze skrzynek po piwie. Pojawia się jeden z symboli tamtego czasu - Anna Walentynowicz, której to postać genialnie kreuje jedna z tancerek Polskiego Teatru Tańca. Jako jedyny świadek tamtych lat, opowiada ona własną historię na temat stoczni, a także skoku przez mur, gdzie neguje postać Lecha Wałęsy jako rzeczywistego zbawcy narodu. Pośród zapętlenia mitów narodowych - Polski sarmackiej czy Polski jako narodu wybranego - nie obywa się bez pytań o to, kto był większym symbolem tamtych czasów: Walentynowicz, czy jednak Wałęsa? Cała ta retrospekcja opatrzona jest świetną choreografią i naprawdę bardzo dobrą jej realizacją. Imitacyjny ruch kilkunastu tancerzy buduje poczucie masy i sakralizowanej "solidarności". Czuje się klimat tamtych lat, walki o wolność i o człowieka, jego prawa i marzenia. Ta cała świetna narracja kończy się jednak zbyt szybko.

Druga część jest już zupełnie innym obrazem. Tancerze zaczynają mówić i kreować świat bardzo nam współczesny. Zaczyna się od polskiego podejścia do homoseksualizmu, do którego bardzo wielu odnosi się z odrazą, często go wyśmiewając lub negując. Performance, który tancerze prezentują przed publicznością nijak ma się jednak do tematu solidarności. Snują się wśród widzów, zadając pytania rodzicom o to, czy gdyby ich dziecko przyznało się, że jest homoseksualistą, to czy nadal by je kochali i akceptowali. I tak wszyscy zgodnie odpowiadają, że przecież tak, oczywiście.

Publiczność zaproszona na scenę jest świadkiem rytualnych tańców, rażących nagością, imitujących stosunki seksualne między mężczyznami. Piękno muskularnych ciał i wijących się gdzieś obok seksownych tancerek, nie dominuje jednak nad marną sceną i przekazem, nie jest demonstracją wolności czy przekraczania granic.

Następnie na scenie pojawia się mnóstwo... sałaty. Dawka modnego wegetarianizmu uwypuklona zostaje przez tancerzy, którzy przeżuwają ją i hasają po scenie niczym króliki.

Wśród wielu pytań o polską tożsamość pada także pytanie o ksenofobię, które kierowane jest do jednego z tancerzy narodowości ukraińskiej. Odpowiada, że owszem często czuje się gorszy pośród Polaków, ale w Polsce mamy lepsze perspektywy.

Na koniec wspólna wieczerza w biało-czerwonych barwach, z wielkim emblematem słowa "solidarność" rozpościerającym się nad głowami tancerzy, rozpoczyna swoisty dance macabre. I tu oczywiście nie obywa się bez elementu nagich piersi i genitaliów. Tancerze emanują biało-czerwonymi barwami na swoich ciałach, malując po sobie radośnie lub w głuchym otępieniu symbole polskości np. powstania warszawskiego. Wszyscy zatracają się i kleją w kolorach tego, co polskie.

To, co z pewnością zasługuje na uwagę to świetna muzyka na żywo, za którą odpowiada Damian Pielka, grający na basie i perkusji. Szczególnie zapada w pamięć ta przy pierwszej solidarnościowej inscenizacji - yassowa, bardzo dobrze naśladująca klimat tamtych czasów. Na szczególną uwagę zasługuje także saksofonista, tworzący tego wieczoru świetną kreację brzmieniową.

W całym spektaklu brakuje jakiejkolwiek klamry kompozycyjnej, która spinałaby świat przeszłości z przekazem współczesnym. Język, którym posługuje się Polski Teatr Tańca po raz któryś dotyka tych samych tematów: mitów narodowych i polskich słabości. My, Polacy wciąż istniejemy gdzieś pomiędzy narodową tradycją i współczesnością. Czy aż tak gorzko powinniśmy żałować swojej przeszłości, przetwarzając i odwołując się do wielokrotnie powtarzanych schematów? Spektakl umacnia spojrzenie na Polaków, którzy wciąż są skłóceni i zapętleni w mitach narodowych i nienawiści wobec tego, co obce. Może ktoś inny, w tej narracji, będzie umiał dostrzec więcej.

Katarzyna Nowicka

  • Solidaritot/"Solidar-Noc" Polskiego Teatru Tańca i bodytalk
  • Sala Wielka CK Zamek
  • premiera: 20.12

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2018