Zawód fryzjera cieszy się w najnowszej polskiej literaturze olbrzymią popularnością i szacunkiem. Fryzjerem był Zbyszek, bohater "Kultu" Łukasza Orbitowskiego, fryzjerką była Wera z fenomenalnej książki "Ten się śmieje, kto ma zęby" Zyty Rudzkiej. Fryzjerem jest w końcu Sołtysowy Warszawiak starej daty snujący swój "Monolok". Dlaczego przedstawicielami tego fachu czynią bohaterów swoich książek nasi pisarze i pisarki? Powód jest prosty - to fryzjerzy, bezbłędni słuchacze i brawurowi podpowiadacze, są depozytariuszami niezliczonych, częściej tragicznych, rzadziej wesołych, ludzkich historii, które każdego dnia zostawiają u nich klienci. Podczas wizyty w salonie między strzyżonym a strzygącym powstaje unikalna, intymna więź. Każdy fryzjer po dekadach spędzonych z grzebieniem i nożyczkami w dłoni staje się skarbnicą miejskich opowieści.
Tak więc dziesiątkami zasłyszanych opowieści dzieli się z Sołtysem pewien grubo ponad osiemdziesięcioletni fryzjer Grochowa, fachura, a nie jakiś tam barber. Opowiada o panu Janku, który się poślizgnął i rozbił czaszkę i o pewnym pijaku, którego kot zjadł. O wojnie kociarzy z gołębiarzami i o II wojnie światowej - ludziach, którzy oszaleli od widoku wszystkich tych okrucieństwa. W końcu, jak Marek Nowakowski, opowiada o świecie warszawskich watażków, który w latach 90. zniknął pod naporem silnorękich z Wołomina i Pruszkowa. A ci potrafili związać ciało drutem kolczastym, albo je posiekać na kawałki - gdzie im do legendarnych honornych apaszów z majchrem.
Opowieść fryzjera, choć zawsze bliska ulicy i baru, gdzie kieliszkami stukali się profesor z doliniarzem, wznosi się na poziom meta, traktując o mechanizmach działania pamięci i koloryzowania wspomnień. Fryzjer i sam Sołtys doskonale wiedzą, że po latach drobne perypetie przeobrażają się w epickie wydarzenia. Wiedzą i dają żyć w pamięci tym herosom codzienności. Najświeższa książka Sołtysa to kolejne podejście do próby uchwycenia warszawskiej mitologii podwórek, wsłuchania się w martyrologię kamienic i bloków z wielkiej płyty, syreni śpiew brudnych bram, gdzie łatwo dostać cegłą. To proza, która płynie wartkim nurtem jak wóda, gorzała, gołda i dynks w krwiobiegu dawnej Warszawy.
Paweł Sołtys urodził się w 1978 roku w Warszawie. Zanim poznaliśmy go jako świetnego pisarza, mogliśmy słuchać jego piosenek z pogranicza gatunków takich jak reggae, raggamuffin czy dub. Od 2003 występował jako wokalista w kapeli Vavamuffin. Następnie jako Pablopavo w formacji Pablopavo i Ludziki. Ma na koncie albumy takie jak "10 piosenek", "Głodne kawałki", "Polor", "Ladinola" czy "Marginal". W 2017 w Wydawnictwie Czarne ukazał się jego debiutancki tom opowiadań "Mikrotyki". Zbiór ten przyniósł mu Nagrodę Literacką im. Marka Nowakowskiego, Nagrodę Literacką Gdynia i nominację do Nagrody Literackiej "Nike". W roku 2019 Sołtys opublikował kolejną książk - "Nieradość", w roku 2024 natomiast - "Sierpień". Ostatnia pozycja dotarł do finału "Nike" 2025.
Jacek Adamiec
- Spotkanie z Pawłem Sołtysem
- 26.02, g. 18
- Biblioteka Wojewódzka
- obowiązują bezpłatne wejściówki lub zapisy online
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026