Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Jednak nie tylko obóz

Reporter Marcin Kącki wydał właśnie kolejną z książek poświęconym miastom. Po Białymstoku i Poznaniu tematem służącym do psychoanalitycznego wnikliwego spoglądania na mieszkańców i ich historie jest Oświęcim. Wydawać się może, że małe miasto nieopodal Krakowa nie ma w sobie tematu na książkę inną niż o pobliskim KL Auschwitz-Birkenau. Jednak dociekliwość Kąckiego zaskakuje, a Oświęcim staje się Polską w pigułce.

.
Marcin Kącki, "Oświęcim. Czarna zima" - fragment okładki, fot. materiały prasowe

Kącki nie ukrywa, że przyjechał do Oświęcimia po historie i to ich będzie się domagał. Pisze o tym już gdy wspomina moment wysiadania z pociągu na stacji Oświęcim. Stacji jego reporterskiego pobytu, który przeznacza na rozmowy i dowiadywanie się "czegoś o naszej rzeczywistości". To właśnie dociekliwość jest metodą jego pracy. Nie znajdziemy w Oświęcimiu tekstów, które  oddawałyby godziny i szpalty tekstu swobodnym monologom napotkanych postaci. Książką rządzą pytania reportera, szybkie jasne i szczere zagajenia o trudne tematy. Dyscyplina i tempo to bardzo cenne znaki jego pracy, które przebiły się do stylu książki. Po prostu w opisie swojej metody docierania do prawd, relacji i wspomnień, do informacji, która potrzebna jest, by historia mogła opowiedzieć się literacko, nie ma "ściemy".

Nie tylko obóz

Kącki nie udaje, że ma miesiące, by słuchać zawoalowanych wersji zdarzeń, kolejnych sądów na temat oświęcimskich wydarzeń albo ubolewań, że "reporter z Warszawy to pewnie patrzył będzie na wszystko przez pryzmat obozu". Kolejne wywiady pokazują jego uczciwość  wobec rozmówców - potrzebna jest prawda, nie tylko narracja. Do tego psychoanalityczne wyczucie, charakterologiczna bezczelność i spryt, i okazuje się, że w kilkunastotysięcznym mieście Kącki zbiera materiał na książkę o Polsce, o całym społeczeństwie, które przeglądać może się w oświęcimskich demonach historii. I niepotrzebne jest opowiadanie jedynie o nazistowskim obozie, który rzuca tak charakterystyczny cień na miasto. Ta perspektywa miasta-muzeum zakłamuje obraz. W Oświęcimiu już po wojnie wydarzyło się o wiele więcej. To właśnie te nieopisane i nieskatalogowane przez historyków małe historie budują obraz, jak wynika z obserwacji  autora, nazbyt pospiesznie skleconej  tożsamości  nowoczesnego oświęcimianina, Polaka, współczesnego obywatela.

Nie da się oszukać i postawić tej książki na półce z opracowaniami dotyczącymi wyłącznie Holokaustu  i tematyki obozowej. Kąckiego interesuje bowiem życie obok tego znaku historii. W mieście, w przestrzeni, która utraciła po wojnie swoją tożsamość.

Co w zamian?

Oświęcim przed drugą wojną światową był jednym z najbardziej kosmopolitycznych miast w Galicji, był symbolem dobrego współistnienia kultur. Tutejszy rabin przyjaźnił się z miejscowym księdzem, a mieszkańcy miasta, czy to katolicy, czy protestanci, czy Żydzi żyli wspólnie bez pogromowej rzeczywistości. Ta wielokulturowość zniknęła i to właśnie Kąckiego interesuje - co powstało w zamian, jak zmieniła się tożsamość miasta.

Trafia w swojej reporterskiej pasji pytania na historię romskiej mniejszości, która osiedliła się  w Oświęcimiu w latach 80. Dowiaduje się o pogromie jej wyrządzonym. Zapomnianym, a może raczej "chętnie zapominanym".

Docieka jak może istnieć nienawiść w miejscu, które tuż obok widzi nieustannie miejsce kaźni kilku milionów ludzi. Spotyka się z oświęcimianami, którzy nigdy nie byli w obozie, którzy nigdy nie interesowali się ta przestrzenią, ale jednocześnie chętnie budowali swoje gospodarstwa z desek z baraków Birkenau. Dopytuje w rozmowach jak to możliwe, że w mieście do którego przyjeżdżają miliony turystów z całego świata, międzynarodowe centrum kultury urządzone w starej synagodze ma problemy, by zostać zaakceptowanym przez mieszkańców, bo jest zbyt multikulturowe. Kącki wykształca zupełnie nowy język reportażu, w którym pohukują echa zagłady. Przed nim nikt nie zainteresował się Oświęcimiem jako miastem, w jakim szczególnie wybrzmiewają echa polskiego antysemityzmu - "że za tym stoją Żydzi", "że to żydowskie pieniądze".

Okazuje się, że nawet dowód w postaci obozu zagłady nie jest w stanie uchronić przed nienawiścią, a pomysł muzealników by kompleks Auschwitz-Birkenau stał się wyrzutem sumienia świata nie działa. Nie działa największe wyzwanie powojennej historii. Oświęcim dowodzi, że wielkie hasła głoszone przez filozofów - Agambena, Leviego - nie dotarły do ogółu człowieczeństwa. Że nienawiść istnieje mimo bliskości i namacalności obozów zagłady.  Tak jak Oświęcim istnieje mimo swojej historii, stając się w narracji Kąckiego refleksem Polski.

Ten reportaż, napisany doskonale, dynamicznie, ze świetnie przeprowadzoną dokumentacją faktograficzną pokazuje, że metodyka wychowywania obywatela w duchu tolerancji i humanizmu zawodzi i wciąż potrzebne są nowe rozwiązania. Że potrzebny jest nam narodowy psycholog, który wytłumaczy kolejny i kolejny raz do czego doprowadziła nienawiść. Który zabierze na wycieczkę do miasta, gdzie obok krematorium wciąż trudno zorganizować miejscowym edukatorom warsztaty o tolerancji dla mieszkańców, a wykradzione obozowe wyposażenie zalega na strychach domów...

Michał Pabian

  • Marcin Kącki, Oświęcim. Czarna zima
  • Wydawnictwo Znak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020