Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Dziewiętnasty

1919 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały dla jednych klęski, a dla innych zwycięstwa. Aż dziw, że ów rok tak słabo zaistniał w literaturze. Na szczęście nadrobił to Piotr Bojarski.

. - grafika artykułu
Piotr Bojarski, "Na całego", fot. materiały prasowe

Dwa lata temu uroczyście i podniośle świętowano stulecie odzyskania niepodległości oraz zwycięskie powstanie wielkopolskie. W tym roku celebrować będziemy stulecie bitwy warszawskiej, z większym lub mniejszym rozmachem ze względu na epidemię, ale z pewnością nie zabraknie doniosłych słów przypominających o zwycięstwie nad bolszewikami. Dosyć gładko przechodzi się natomiast koło roku 1919, a był to czas kluczowych działań prowadzących do umacniania państwowości. Właśnie na tym okresie skoncentrował się Piotr Bojarski w powieści Na całego, której trzy czwarte fabuły rozgrywa się właśnie na przestrzeni 1919 roku.

Autor zabiera czytelników na wojenno-szpiegowską epopeję, rzucając nas to na Kresy Wschodnie, to do Berlina, nie zapominając oczywiście o Poznaniu. Wśród bohaterów oczywiście Biniu Kaczmarek i inne postacie znane z poprzednich książek Bojarskiego. Z fikcyjnymi postaciami mieszają się osoby historyczne, nie tylko te najsłynniejsze, jak Józef Piłsudski czy Władysław Anders, ale i mało znane, a warte przypomnienia, jak Franciszek Jach czy Józef Jęczkowiak. Z osób prawdziwych na chwilę pojawia się też Arkady Fiedler, zamieniając kilka słów z głównymi bohaterami. To zapewne echo wydanej niedawno biografii słynnego podróżnika, napisanej właśnie przez Piotra Bojarskiego.

Tłem zmagań bohaterów Na całego jest ówczesna sytuacja polityczna. 1919 to pierwszy pełny rok niepodległości, rok rzeczywistego scalania ziem trzech zaborów, przezwyciężania stereotypów i uprzedzeń, oswajania się Wielkopolski z Kongresówką, poznaniaków z Piłsudskim. Nic wtedy nie było przesądzone. Na zachodzie Prusacy nadal liczyli na odzyskanie Posen, na wschodzie polskie wojska toczyły walki z Ukraińcami, a już czaił się kolejny wróg - bolszewicy. A przy tym wszystkim zwykli ludzie starali się powracać do normalności, układać sobie życie, szukać nowego celu.

Mimo ciężkiej sytuacji i czyhających niebezpieczeństw u bohaterów książki przeważa optymizm i nadzieja. Niemal spełniona wizja niepodległego państwa jest najlepszym wynagrodzeniem za ponoszone trudy. W takich fragmentach książki nachodziła mnie jednak gorzka refleksja. Jak zachowaliby się nasi przodkowie budujący sto lat temu niepodległe państwo, gdyby dane im było ujrzeć współczesną Polskę? Całą tę degrengoladę zafundowaną nam przez polityków i żenujący spektakl wokół "nieodbytych" wyborów. A może nasze pokolenia wcale się nie różniły, jeśli przypomnimy sobie zabójstwo prezydenta Narutowicza i zamach majowy? Przecież już w 1920 w Poznaniu Polacy zabijali Polaków, rozpędzając protest kolejarzy.

Bohaterowie Na całego są jednak jeszcze przed tym wszystkim, jeszcze żyją nadzieją i entuzjazmem. To chyba kolejny powód, dla którego 1919 był tak wyjątkowym rokiem.

Mateusz Malinowski

  • Piotr Bojarski, Na całego
  • Wydawnictwo Zysk i s-ka
  • Spotkanie online z Piotrem Bojarskim
  • 28.05, g. 18
  • online

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020