Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Mołdawia koniecznie!

Najuboższy kraj Europy, który stoi w rozkroku między Wschodem o Zachodem, między marzeniem o nowoczesności a sentymentem przeszłości. To, jaka wizja kraju wyłania się z reportażu Kamila Całusa Mołdawia. Państwo niekonieczne,to bez wątpienia dobry materiał na political fiction w stylu House of Cards albo może raczej film gangsterski. Aż trudno uwierzyć, że to szara rzeczywistość mieszkańców ziem pomiędzy Prutem a Dniestrem.

.
Kamil Całus, "Mołdawia. Państwo niekonieczne", fragment okładki, fot. materiały prasowe

6 maja Mołdawia obchodziła 30. rocznicę niezwykłego na skalę światową wydarzenia - tak zwanego Mostu Kwiatów, o którym jednak z jakiegoś powodu wiedzą nieliczni w samej Europie Wschodniej, a co dopiero poza kontynentem. To jeszcze wyraźniej unaocznia, jak mało znana jest historia kraju, który na każdym kroku okazuje się prawdziwym fenomenem. Niestety, najczęściej jego wyjątkowość objawia się na mało zaszczytnych polach, jak różnice społeczne, zapaść demograficzna, niestabilność polityczna, korupcja rządzących i bezczelność oligarchów (z Vladem Plahotniukiem na czele) na skalę niespotykaną w żadnym innym postkomunistycznym kraju.

Oto jeden z wielu tego przykładów: "Do świadomości Mołdawian długo nie mogła przebić się informacja o tym, jak niezwykle zuchwałej kradzieży dokonano właśnie w ich kraju. Dzięki temu bezpośrednio współodpowiedzialna za skandal koalicja rządząca bez trudu wygrała wybory parlamentarne, zorganizowane zaledwie cztery dni po bankructwie banków zaangażowanych w kradzież miliarda. Naród patrzył na to, co się działo dookoła, w niezachwianym osłupieniu. Kwota miliarda dolarów dla utrzymującego się za 200 dolarów miesięcznie Mołdawianina była tak niewyobrażalna, że w zasadzie równie dobrze moglibyśmy mówić o bilionach czy trylionach dolarów. Nie chodziło już nawet o to, że ludzie nie chcieli uwierzyć w sam fakt kradzieży. Większości trudno było po prostu zaakceptować fakt, że z tak biednego kraju da się tak wiele ukraść".

Wszystko to razem brzmi jak wielka katastrofa, a jednak kraj, do którego pretensje rości sobie Rosja, a którego - mimo wspólnych korzeni - nie chce przygarnąć Rumunia, wciąż walczy o swoją tożsamość i należne miejsce w Europie. Mimo że jedna czwarta obywateli chciałaby jego likwidacji, a co trzeci Mołdawianin posiada więcej niż jeden paszport.

Reportaż Kamila Całusa to zmyślnie wyważone proporcje pomiędzy tłem historyczno-politycznym a ludzkimi historiami widzianymi z bliska. To efekt tego, że autor jest zarówno dziennikarzem, jak i wschodoznawcą (z dyplomem UAM w Poznaniu), analitykiem ds. Rumunii i Republiki Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich. Przenikliwość i wierność twardym danym wyczuwa się tu na każdej stronie, ale to zaleta, nie wada tego reportażu. Tym bardziej że za konkretnymi liczbami stoją konkretni ludzie: Nicu, Ion, Natalia, Dumitru. A tych ostatnich - bardziej niż liczb - nie da się ignorować.

Anna Solak

  • Kamil Całus, Mołdawia. Państwo niekonieczne
  • Wydawnictwo Czarne

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020