Quentin Dupieux jest być może ostatnim surrealistą na tej ziemi. Jego filmy - najbardziej znane z nich to "Mordercza opona" i "Deerskin" - zapatrzone są w Salvadora Dalí i Luisa Buñuela, czego reżyser bynajmniej nie próbuje ukrywać. Przeciwnie, ma na swoim koncie także obraz zatytułowany "Daaaaaalí!", w którym w postać katalońskiego malarza wcieliło się aż pięciu aktorów.
Do surrealistycznych z ducha opowieści Dupieux dodaje już najzupełniej własny czarny i szyderczy humor. I to on wybije się na pierwszy plan w dziele zatytułowanym "Wypadek fortepianowy" (notabene twórca zdążył nakręcić już dwa kolejne filmy, jest poza wszystkim także niezwykle płodny). Widzów przyzwyczajonych do absurdu wcześniejszych produkcji zaskoczy na pewno to, że tym razem Francuz mocno trzyma się ziemi. "Wypadek fortepianowy" to nie tylko najbardziej realistyczny z filmów Dupieux, ale też nader aktualny komentarz do obecnej rzeczywistości.
Bohaterką jest Magalie alias "Megazderzak", która zarabia w internecie krocie, produkując krótkie filmiki z sobą w roli głównej. Podpala się na nich, wali młotkiem w głowę, kłuje szpikulcem... Wykorzystuje fakt, że od urodzenia nie czuje bólu. Ale tej niewrażliwości na bodźce towarzyszy kompletny brak empatii. Magalie prze do celu, jakim jest zdobycie kolejnego miliona followersów i kolejnego miliona dolarów, po trupach. Zresztą, jak najdosłowniej, czego przykładem tytułowy wypadek z fortepianem.
Dupieux nie bawi się w subtelności psychologiczne. Pokazuje, że internet stał się królestwem paskudnych ludzi, i to po obu stronach ekranu. Głos rozsądku reprezentuje Simone - dziennikarka, która chce zrobić z bohaterką wywiad. Ale i ona gra nieetycznie, w świecie Dupieux bowiem nie ma niewinnych i szlachetnych. Niestety jest to także nasz świat.
Bartosz Żurawiecki
- "Wypadek fortepianowy"
- reż. Quentin Dupieux
- premiera: 3.07
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026