Popularność programów typu reality show, portali społecznościowych oraz serwisów plotkarskich dowodzi niezbicie, że ludzie uwielbiają podglądać i podsłuchiwać, natomiast mnożące się w sieci bardziej lub mniej osobiste blogi świadczyć mogą też o powszechnej potrzebie opowiadania. Z drugiej strony na co dzień przemieszczamy się ulicami miast zupełnie anonimowo - skupieni na sobie wtapiamy się w szary tłum pasażerów tramwaju i nie pytamy nikogo o zawód, pasje ani wspomnienia z dzieciństwa.
Tymczasem specyfika dzielnicy Jeżyce inspiruje do opowiadania - obok krzepiących portretów inteligencji w Jeżycjadzie Małgorzaty Musierowicz powstały bulwersujące świadectwa biedy i patologii z utworów Peji. Wydawać by się mogło, że tak odległych grup społecznych nie łączy nic poza miejscem zamieszkania, ale Teatr Nowy w scenicznym serialu Jeżyce story. Posłuchaj miasta! uświadamia widzom, że zaniedbane Jeżyce to system naczyń połączonych będący soczewką, przez którą przyjrzeć się można szczegółowo sytuacji społeczno-politycznej całego Poznania, a nawet kraju.
Spektakl powstał przy zastosowaniu mało jeszcze w Polsce popularnej metody verbatim - reżyser namówił aktorów, aby sami zabawili się w dziennikarzy i odnaleźli historie warte opowiedzenia. Z zebranego materiału reżyser Marcin Wierzchowski i dramaturg Roman Pawłowski zbudowali scenariusz, w którym oddali głos mieszkańcom Jeżyc - ich opowieści pozostały niezmienione, a aktorzy, zamiast budować fikcyjne role, wcielili się w autentyczne poznane wcześniej osoby. W ten sposób powstał teatralny czteroodcinkowy dokument (premiera trzeciej części w kwietniu), który wyeksponował głosy zazwyczaj niesłyszalne. Aby uniknąć perspektywy antropocentrycznej, twórcy udzielili głosu także zwierzętom - zagrożonym wyginięciem jerzykom, ekspansywnym gołębiom i małemu słoniowi o imieniu Cohn, który w 1913 r. spektakularnie uciekł z cyrku, przegalopował jeżyckimi ulicami, a następnie zamieszkał w tamtejszym zoo.
Ta wyjątkowa formuła równouprawnionego wielogłosu wszystkich mieszkańców Jeżyc - zwierząt, anarchistów z Rozbratu, studentów, raperów ze Staszica, elity intelektualnej starej daty i właścicieli kamienic - jest pretekstem do postawienia społecznej diagnozy. Twórcy spektaklu dokonali ogromnej pracy badawczej - zasięgali opinii socjologów, demografów, antropologów i polityków - po to, aby uchwycić procesy zachodzące w dzielnicy. Jednym z celów Marcina Wierzchowskiego było udokumentowanie Jeżyc w momencie przełomu - właśnie teraz, kiedy właściciele kamienic wysiedlają rodziny i zaniedbane mieszkania dawnych mieszczan zaludniają studentami, a o prawa niegdysiejszych lokatorów walczą zajmujący pustostany anarchiści, nadszedł moment na podjęcie istotnych decyzji dotyczących przyszłości tego miejsca. Zwracając uwagę na problemy dzielnicy w skali mikro, twórcy diagnozują też społeczeństwo Poznania i Polskę - starzejącą się, wkraczającą w ekonomiczny kryzys, obciążoną widmem historii okresu powojennego oraz komunizmu.
Ideę teatru tak skrajnie dokumentalnego łatwo poddawać w wątpliwość - nie każdy zgodzi się, że scena jest dobrym miejscem na uprawianie reportażu. Mechanizmy teatralne wykorzystane w Jeżyce story są dość proste, ale właśnie w prostej formule tkwi siła przedsięwzięcia - chociaż na niewielkiej minimalistycznej scenie nie zabawia się widzów arsenałem środków wykorzystywanych we współczesnym teatrze, to zasłuchani w historie nie zauważają oni nawet, kiedy mija półtorej godziny. Z pewnością duża tu zasługa dramaturga Romana Pawłowskiego, któremu udało się uspójnić te różnorodne obrazy za pomocą tematycznych klamer - pierwszy odcinek, Buntownicy, skupia się na potrzebie wolności, o którą walczą zarówno raperzy i anarchiści, jak i biedny tresowany słoń; bohaterów drugiego odcinka, Lokatorów, łączą losy ginących na ocieplanych strychach jerzyków i zawłaszczających coraz to nowe przestrzenie gołębi.
Opowiadane historie odkrywają przed widzami zapomniane wątki z historii Jeżyc, przypominają o zamiecionych pod dywan problemach, a jednocześnie i bawią, i wzruszają. Spektakl przejmuje przede wszystkim autentyzmem, przez co (może to zaleta, może wada?) odbiera się go osobiście: - A przecież nie ma nic ważniejszego, jak właśnie dotknąć, jak nawiązać bezpośredni kontakt, z serca do serca - przekonuje reżyser.
Jeżyce story. Posłuchaj miasta! jest istotnym (wielo)głosem w teatralnej dyskusji o Polsce, może się też okazać wytchnieniem dla widzów znużonych przeintelektualizowanym i zmetaforyzowanym dyskursem wokół polskości. W dodatku rodzi nadzieję, że jego szczerość i prostota trafi z przesłaniem do tych odbiorców, których dotąd nie przekonali ani Peja, ani Klata. Jeśli można jeszcze mówić o jakiejś misji sztuki, to ta jeżycka inicjatywa Teatru Nowego wydaje się potrzebna i - biorąc pod uwagę reakcje licznej publiczności - atrakcyjna.
Anna Rogulska
- "Jeżyce story. Posłuchaj miasta!"
- odcinki: "Buntownicy" i "Lokatorzy"
- reżyseria: Marcin Wierzchowski
- Teatr Nowy
- premiera - 8.02.2013