Już po raz szesnasty widzowie mają okazję na bieżąco śledzić w Poznaniu najważniejsze dokonania polskiej i zagranicznej szkoły reportażu, która pozwala na utrwalanie zwykłych i niezwykłych aspektów życia. Kilka festiwalowych projekcji za nami.
Cóż, życie
"Wojny domowe" (reż. A. Popińska) to krótka, 16 - minutowa etiuda, opowiadająca prozę życia zwykłej, polskiej rodziny. W jej pozornie banalnym funkcjonowaniu Popińska dostrzegła coś, co uznała za warte bliższego przyjrzenia się. I słusznie, bo te krótkie, utrzymane w czarno-białej tonacji "obrazki z życia" pozwalają zastanowić się nad tym, co tak naprawdę potrzebne jest nam do szczęścia. Obserwowana rodzina, mimo iż żyje skromnie, a w jej codzienności nie ma ani krzty spektakularności, wydaje się nadzwyczaj zgodna i spokojna. Tytułowe "wojny domowe" toczą się jedynie o sprawy błahe (jak choćby sprawiedliwy podział pączków), cała reszta okazuje się zaś kluczem do spełnienia. Mimo, iż codzienność wiąże się nierozerwalnie z wypełnianiem obowiązków i zmęczeniem. Najlepiej, bo w żartobliwy sposób, podsumowuje to ojciec rodziny, mówiąc: - Teraz pozostaje już tylko ułożyć kilkoro dzieci do snu, pozamykać bramy i drzwi i o północy pójść spać. Pobudka o piątej. Cóż - życie. Co ciekawe, "Wojny" to filmowy debiut młodej reżyserki (tegorocznej maturzystki!), która swoje pierwsze kroki stawiała w Dziecięcej Wytwórni Filmowej i Przedszkolu Filmowym Andrzeja Wajdy. Nazwisko tym bardziej godne zapamiętania.
Niezrozumiany ekscentryk
Druga z propozycji polskich - "Samotność dźwięku", traktuje o prekursorskim, lecz zapomnianym kompozytorze, Tomaszu Sikorskim. Dokument prezentuje jego sylwetkę za pomocą fragmentów utworów oraz wspomnień znajomych muzyków. Ekscentryczny styl Sikorskiego, oparty na uporczywym powtarzaniu współbrzmień lub motywów i długim wybrzmiewaniu dźwięków nie znalazł zrozumienia wśród szerszej publiczności. Film przybliża w sposób minimalistyczny zarówno jego utwory (w tym najbardziej znane, takie jak "Samotność dźwięku", "Holzwege" czy "Homofonia") jak i tragizm niedocenionego geniuszu.
Różne odcienie miłości
Kilkoro ludzi. Kilka miłosnych historii. Zauroczeń, zakochań, odurzeń. Hiszpańskie "Miłości niełatwe" to studium trudnego uczucia, które przychodzi zwykle niespodziewanie i może przybierać tysiące kształtów. Poznajemy zatem tęsknoty zarówno dzieci jak i dorosłych. Tych, którzy kochają miłością trudną, romantyczną, bezwarunkową, wyimaginowaną lub niemożliwą do spełnienia. Jest więc i nastolatka zadurzona w filmowym idolu i bibliotekarka, która przeżywa dokładnie to samo. Jest kilkulatka zapatrzona w swojego nauczyciela WF-u i staruszka, żyjąca uczuciem, które już dawno należy do przeszłości. Jest biała kobieta i jej relacja z czarnoskórym mężczyzną oraz starsza, zakochana w Marokańczyku, z którym rozmawia głównie przez Skype'a. Wreszcie, jest i rozwódka, niezdolna do nawiązania bliższej więzi z kimkolwiek i starsze małżeństwo, walczące z chorobą jednego z partnerów. Co jeszcze jest w tej historii? Szczerość, autentyczność i wielowymiarowość, a więc w zasadzie wszystko to, co tak naprawdę powinno znaleźć się w filmie o miłości.
Bogini codzienności przez małe "b"
Dokument "Gdzie jest Sonia?" opowiada o prawosławnej mniszce żyjącej w monasterze w Iwanowsku. Kamera dyskretnie obserwuje ją w codziennych sytuacjach: leniwie reaguje na budzik w telefonie, karmi psa, koty i ptaki; przycina deski, z których będzie zbijać ramy i obijać je płótnem; modli się; w nocy z pasją pisze ikony; odwiedza rodziców w odległym Iżewsku, pomaga przy odbudowie zniszczonego przez Sowietów kościoła; śmieje się podczas śpiewania rosyjskiego hymnu i uderzając w dzwon.
Reżyserka Radka Franczak, jak wspominała w jednym z wywiadów podczas festiwalu w Nyon, spotkała Sonię w klasztorze w Iwanowsku, kiedy była w mieście w związku z pracą nad innym filmem i zafascynowała się jej postacią na tyle, że postanowiła wrócić i zrobić o niej film. Powstał kameralny dokument, wolny od manipulacji, który patrzy na świat z perspektywy samej bohaterki.
Ojciec Sonii wspomina w jednej ze scen rozmowę podczas której powiedział do niej: "niektórzy uciekają w narkotyki, Ty uciekłaś w religię." Z obrazu wynika, że mniszka sama traktuje religię jako enklawę wolności. W odróżnieniu od opresyjnego sowieckiego systemu, który zniszczył pokolenie dziadków, wiara daje jej możliwość wyzwolenia. Jest źródłem psychicznej siły pozwalającej pokonać buntujące się ciało. Jak mówi Sonia "prawosławny Bóg uczynił ludzi bogami przez małe b". We wszystkim co robi przejawia się głęboka, ale prosta religijność, która nie ma w sobie nic z męczeństwa czy patosu. Warunki życia w monasterze są raczej surowe, ale Sonia jest w nim szczęśliwa.
Nieludzka inteligencja przyrody
Krople lśniące na powierzchni kaktusowych liści, tryskające gejzery, huczące wodospady, kolorowe fontanny, bure zanieczyszczone akweny, porywiste fale na oceanie. 20 minutowa etiuda niemieckiego filmowca i scenarzysty Carstena Aschmanna "Wodoobiektyw" jest wizualnym esejem opowiadającym o relacji człowieka z wodnym żywiołem. Woda jest tu przedstawiona jako skarb, który otacza nas na co dzień, ale jest przez nas niezauważany. Poetyckie ujęcia zmieniają chaos w regularne wzory. Zdjęcia architektury przemysłowej: tam, śluz i doków zderzają się z geometrycznymi, niemal abstrakcyjnymi kompozycjami tafli wodnej. Choć woda ze swojej natury jest przezroczysta film pulsuje kolorami, zielona kropelka na liściu zderza się z brudną masą w zbiorniku z oczyszczalni ścieków. Dźwięki tworzone przez Dietera Moebiusa, jednego z pionierów, wybitnego twórcy muzyki elektronicznej oraz tajemnicze komentarze wywołują atmosferę niepokoju. Woda, mimo tego, że człowiek od tysięcy lat próbuje ją okiełznać nadal zagraża. W dokumencie Aschmanna nabiera cech ludzkich, sprawia wrażenie jakby była obdarzona inteligencją.
Anna Solak, Aleksandra Glinka
- Międzynarodowy Festiwal Filmów Dokumentalnych Off Cinema
- 21-25.11
- Kino Muza, CK Zamek
- organizator: CK Zamek