Koncert "Arvo Pärt - Alina" w poznańskiej Farze pozostawił publiczność odmienioną, artystów - prawdziwszych, a kościół - jakby wyższy, większy. Festiwal Nostalgia rozpoczął się od wrażeń z pogranicza opisywalności.
Kompozycja
Koncert miał wyraźną oś symetrii - był nią utwór "Für Alina", napisany przez Pärta dla córki znajomych, kiedy wyjeżdżała na studia do Londynu. To od "Aliny..." rozpoczął się szczególny etap w twórczości kompozytora - moment otwarcia na "brzmienie po brzmieniu", w którym muzyka zaczyna istnieć poza i ponad swoją delikatną strukturą, nabiera mistycznej głębi. Przed i po dziele zabrzmiało "Fratres", jeden z najsłynniejszych utworów Pärta, pozostawiający artystom rzadką swobodę wykonawczą. Koncert otwierał i jednocześnie zamykał dyskretny i minimalistyczny "Spiegel im Spiegel". Symetria w programie odpowiadała swoiście przez Pärta pojętej filozofii wnikania w dźwięk, rezygnacji ze skomplikowania formalnego i wyciszenia.
Koncentracja
Trzy utwory w pięciu interpretacjach łączył wyczuwalny w wykonaniach szacunek muzyków dla programu, natężone skupienie na brzmieniu, traktowanie pojedynczych wartości jak sacrum - nie tylko z namysłem i starannością, ale i rodzajem pokory dla tych treści, które wymykają się zrozumieniu.
Najbardziej ekspresyjny i jednocześnie przekonujący artystycznie okazał się "Fratres" w przemyślanej interpretacji Royal String Quartet. Atutem zespołu było wyważenie i niezwykła głębia brzmienia - możliwa tylko w doskonałym porozumieniu. Uwagę zwracał także pianista - Bartek Wąsik, obdarzony dużą wyobraźnią i pomysłowością, który zaprezentował się jako artysta wyjątkowo uważny. Szczególne wrażenie sprawiały refleksyjne piana w "Spiegel im Spiegel", przywodzące na myśl to, czego Pärt chyba najbardziej oczekuje od swoich wykonawców - niespieszne dociekanie sensów.
Kontemplacja
Twórczość Pärta otwiera na odbiór zupełnie innego rodzaju. Odbiór, który sam staje się sztuką, wymaga wyobraźni i wniknięcia we własne wnętrze. Nie chodzi o podążanie za popisem, ani emocją wykonawczą, nie chodzi nawet o melodykę czy formę - słuchacza zaprasza się do udziału w tajemniczej i wielkiej sprawie; sprawie, której ulotność zarazem urzeka i onieśmiela. Trudno muzykę Pärta oklaskiwać - można ją kontemplować. Można, z zamkniętymi oczami, pozwolić, by prowadziła w rejony ciszy i zadziwienia, nagłego przybliżenia ku Niewidzialnemu.
Chociaż trudno ten fenomen nazwać, zasady (współ)bycia z Pärtem w czwartkowy wieczór doskonale rozumieli i artyści, i publiczność. Ci pierwsi, czujni wobec repertuaru, ci drudzy - skupieni, by nie płoszyć dźwięków, bo zdążanie za muzyką, w której wszystko co najistotniejsze dzieje się poza dosłownością, poza ramami rytmu i melodii, to prawdziwe wyzwanie.
Agata Szulc-Woźniak
- Festiwal Nostalgia 2015: "Arvo Pärt - Alina"
- 22.10
- Fara Poznańska