Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Muzyczne spotkanie "na szczycie"

Z Mirosławem Czyżykiewiczem, który 26 kwietnia wystąpi w ODK Pod Lipami, rozmawia Monika Nawrocka-Leśnik.

. - grafika artykułu
Mirosław Czyżykiewicz, fot. archiwum artysty

Monika Nawrocka- Leśnik: W artyście plastyku zwyciężyła miłość do muzyki. Śpiewając, opowiada Pan zwykle o tym, co bolesne. Czy są takie dni, kiedy myśli Pan o porzuceniu gitary dla sztalug i pędzla?

Mirosław Czyżykiewicz: Malarstwo zostawiam sobie na czas życia, kiedy już zabraknie mi sił na śpiewanie recitali i częste podróże, które są z tym związane. Dopóki zdrowie dopisuje, dopóki ludzie dość gromadnie przychodzą posłuchać tych moich pomysłów literacko-muzycznych i często dają niezwykłe dowody na serdeczny, wrażliwy ich odbiór, nie zamierzam zmieniać zawodu pieśniarza. A pasja rysowania i malowania wcale mnie nie opuszcza, od czasu do czasu coś tam "skrobnę" ku uciesze najbliższych. Na publiczne publikacje i utrzymanie się z tego to jednak za mało.

Muzyka jest Pana zdaniem najlepszym środkiem wyrazu?

- W moim wypadku, pieśniarza z gitarą, zawsze muzyka, a raczej akompaniament ma charakter służebny do wydobycia z danego wiersza lub tekstu zawartych w nim pokładów ekspresji i treści. Często też piszę na zespół, na wiele instrumentów i stosuję rozmaite stylizacje muzyczne, od folku poprzez jazz, rock, muzykę klasyczną - w zależności od tematu literackiego.

W jaki sposób powstają pana piosenki?

- Nie ma reguły. Inspiracją najczęściej jest treść tekstu poetyckiego, ale bywa, że mając gotową muzykę szperam w dziesiątkach książek i tomików aż trafię na odpowiedni. Nie raz trwa to tygodniami, a nawet latami i jeśli już się zdarzy, że wszystko do siebie "pasuje", nazywam to spotkaniem "na szczycie". Kiedy jeszcze sam pisałem "literaturę", bywało, że piosenka powstawała w tak zwane 5 minut, jednak te "stany łaski" czy natchnienia to stare dzieje. Teraz to zazwyczaj żmudna, ale dająca wiele satysfakcji, systematyczna i okupiona swoistą cierpliwością i samotnością praca.

A co z poezją? Uwielbia Pan Josifa Brodskiego. Czy ktoś jeszcze Pana inspiruje?

- O Josifie Brodskim mógłbym mówić bardzo długo, a właściwie bez końca, więc może zostawmy ten bliski memu sercu temat na osobny wywiad. Zilustrowałem muzycznie i zaśpiewałem ponad 20 jego genialnych wierszy w przekładach Stanisława Barańczaka, Katarzyny Krzyżewskiej, Wiktora Woroszylskiego i Romana Kołakowskiego.

Fascynacja trwa i ma się dobrze. Na najnowszej mojej płycie "Ma cherie" też znalazł się jeden wiersz poety, a także Williama Szekspira, Cypriana Kamila Norwida, Osipa Mandelsztama, Stanisława Różewicza, Zbigniewa Herberta, Władysława Broniewskiego, Jonasza Kofty, Jacka Kaczmarskiego, Pawła Królikowskiego, Andrzeja Poniedzielskiego i Wojciecha Kassa. W przygotowaniu mam wiersze Wisławy Szymborskiej, Czesława Miłosza, Juliana Tuwima, a także Jana Wołka. A to nie koniec wybitnych "nazwisk". Na tym na razie jednak poprzestańmy.

Czy utwory, które przenosi Pan na scenę, mają jakiś wspólny mianownik?

- Myślę sobie, że tym "mianownikiem" jest wzruszająca i poruszająca, mądra, bardzo dobra literatura, która pozwala mnie i słuchaczom odnaleźć w niej swoje przemyślenia przeżycia i emocje. Wzbudzić refleksję, ironiczny uśmiech, tęsknotę, rozrzewnić, pięknie zasmucić. Dodać życiu sensu.

I właśnie o tym, będzie Pan śpiewał podczas zbliżającego się recitalu?

- Mniej więcej. Będzie to wybór utworów z czterech do tej pory wydanych moich autorskich płyt: "Autoportret I", "Świat widzialny" "Ave" i "Allez". Kilka w nowych aranżacjach na gitarę, a także piosenki z projektów muzycznych Jerzego Satanowskiego, w których biorę udział, np. "Biała Lokomotywa" ze wspaniałymi wierszami Edwarda Stachury. Serdecznie zapraszam.

Rozmawiała: Monika Nawrocka-Leśnik

  • Recital Mirosława Czyżykiewicza
  • ODK Pod Lipami (os. Pod Lipami 108 a)
  • 26.04. g. 19
  • bilety: 35 zł (przedsprzedaż), 45 zł (w dniu koncertu)