Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Muzeum stu pięćdziesięciu fortepianów

O przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, obchodzącego w tym roku 80-lecie istnienia Muzeum Instrumentów Muzycznych, opowiada jego kierownik Patryk Frankowski.

Mężczyzna z siwą brodą i w okularach podpiera brodę ręką - grafika artykułu
Patryk Frankowski, fot. Julia Giecołd

To prawda, wiele muzeów miało swój początek w pasji do kolekcjonowania. Tak było np. z kolekcjami Victora Mahillona (Muzeum Instrumentów Muzycznych w Brukseli) czy Philippa Bate'a (Bate Collection of Musical Instruments to the University of Oxford). To, że nasze muzeum instrumentów powstało, jest z kolei wynikiem pasji Zdzisława Szulca, który był poznańskim prawnikiem-ekonomistą, kupcem, tenisistą, kolekcjonerem, ale także niezwykle aktywnym społecznikiem. Jeszcze przed II wojną światową Szulc zebrał sporą kolekcję instrumentów muzycznych. Pierwszy raz pokazał je na wystawie w 1938 roku w Muzeum Miejskim w Poznaniu. Zgromadził wtedy około 140-160 instrumentów, może więcej. W czasie wojny poukrywał je w różnych miejscach, co zresztą jest tematem na zupełnie inną rozmowę, i na szczęście ponad połowa tej kolekcji ocalała. Z tej miłości do instrumentów muzycznych, a pewnie także doświadczeń wojennych, wyrosło jego przeświadczenie, że trzeba stworzyć coś trwalszego - muzeum, albo chociaż dział muzealny, żeby te cenne obiekty, które po wojnie były rozproszone, odnaleźć i zgromadzić, bo inaczej stracimy je bezpowrotnie. Szulc bardzo zabiegał o utworzenie muzeum, szukał poparcia różnych środowisk, również muzycznych. Dzięki jego działaniom już pod koniec 1945 roku zapadła decyzja o utworzeniu działu instrumentów muzycznych w ramach Muzeum Wielkopolskiego (obecnie Muzeum Narodowego), które też dopiero się ukonstytuowało po II wojnie światowej. W maju 1946 roku otwarto dział instrumentów, pierwszy w historii Polski. Eksponaty pochodziły przede wszystkim z kolekcji Szulca, ale uzupełniały ją instrumenty, które on zaczął pozyskiwać z różnych źródeł. Jego wkład był olbrzymi i niepodważalny.

Ile eksponatów tworzyło pierwszą kolekcję?

Po wojnie zachowało się ponad 70 instrumentów z prywatnej kolekcji Szulca. Przez pierwsze kilka lat jego powojennej działalności (w ramach działu instrumentów w Muzeum Wielkopolskim) kolekcja urosła do około 500 sztuk. Gdyby nie on, to z pewnością w burzliwych czasach powojennych wiele instrumentów wywieziono by za granicę, sprzedano lub po prostu zniszczono. Szulc ocalił je przed rozproszeniem. Później w naturalny sposób został pierwszym kustoszem muzeum i tych zbiorów.

Teraz muzeum mieści się w pięknym miejscu - na Starym Rynku, ale pierwsza lokalizacja kolekcji i wystawy instrumentów była inna.

Tak, początkowo kolekcja była umieszczona na Alejach Marcinkowskiego, bo to ciągle był dział instrumentów w Muzeum Wielkopolskim. Pierwsza wystawa odbyła się w holu głównym, są archiwalne zdjęcia z tego wydarzenia. Zachowała się także notatka z "Głosu Wielkopolskiego" o otwarciu wystawy. Mamy ją w archiwum. A nasza obecna siedziba powstała dopiero w roku 1952, po częściowej, powojennej odbudowie Starego Rynku. Na początek do dyspozycji muzeum była tylko jedna kamienica, ta, w której się znajdujemy, pod numerem 45. Wtedy nie było jeszcze części pod numerem 46 i 47, którą częściowo dzierżawimy. Później, dzięki staraniom różnych znanych postaci, m.in. Jerzego Waldorffa, otrzymaliśmy w dzierżawę pozostałe części, np. tę, w której, jak starsi Poznaniacy pamiętają, mieściła się bardzo znana Kawiarnia Literacka.

Muzeum ma obecnie ponad 3 tys. eksponatów. Ze względu na brak miejsca na stałe jest pokazywanych "tylko" 600. Pomoże Pan zwiedzającym i podpowie... co obecnie w kolekcji muzealnej jest najciekawsze? Jaki eksponat jest dla Pana najcenniejszy?

Najstarszym obiektem w muzeum jest róg sygnałowy z późnego średniowiecza, nazywany banhornem. Ma bardzo długą historię. Jeszcze 10 lat temu był uznawany za artefakt celtycki, bo z takim rodowodem trafił do muzeum. Później, dzięki badaniom, okazało się, że jednak jest to obiekt późniejszy. Największą chlubą kolekcji są jednak instrumenty smyczkowe, którym wiele lat poświęcił Zdzisław Szulc i jego następca Włodzimierz Kamiński. To są nasze największe skarby, można powiedzieć "narodowe". Mamy instrumenty z XVII i XVIII wieku, z pracowni m.in. Jana Dankwarta czy Marcina Groblicza, mistrzów lutnictwa polskiego. Mamy ciekawą kolekcję instrumentów z różnych kultur świata, a także wspaniałe, a czasem nawet wybitne instrumenty, które są nabytkami z ostatnich lat. Jednym z najbardziej interesujących, z niesamowitą historią, jest klawesyn Burkata Tschudiego. To instrument, który zamówił Fryderyk Wielki do swojego pałacu w Sanssouci w 1746 roku. Wyszedł z warsztatu jednego z najwybitniejszych budowniczych angielskich. Zanim instrument wyjechał z Anglii, grał na nim dziewięcioletni Mozart, o czym świadczy zapis w notatniku Leopolda Mozarta. Gdy klawesyn trafił do Poczdamu, grał na nim Carl Philipp Emanuel Bach, drugi syn Bacha. Tak więc jest to instrument nie dość, że wybitny, topowego budowniczego, ale także związany z dwoma postaciami niezwykle istotnymi dla historii muzyki. Instrument do niedawna był uważany za zaginiony, ale niemal cudem - bo pojawił się nagle - udało się nam zakupić go i ocalić. Instrument był przed wojną we Wrocławiu w Śląskim Muzeum Starożytności (a dokładnie w Pałacu Królewskim), w pokoju muzycznym, ale po wojnie kolekcja z tego miejsca została rozproszona. Nie wiadomo, co się stało z instrumentami, które tam były zgromadzone. Udało mi się wyśledzić trzy instrumenty, bo one są u nas. Jest to klawikord, kocioł, oczywiście klawesyn Tschudiego i fragment oboju.

Muzeum Instrumentów Muzycznych obchodzi w tym roku 80-lecie, przypada ono właśnie we wrześniu, w rocznicę pierwszej wystawy, o której wcześniej Pan wspomniał. Co się z tej okazji wydarzy?

Zaplanowaliśmy weekend jubileuszowy, 12-13 września, podczas którego proponujemy dosyć szeroki zestaw wydarzeń, jak na tylko dwa dni. Wydarzenia specjalne zaczną się w sobotę koncertem plenerowym muzyki dawnej przed muzeum, żeby Poznaniacy i turyści usłyszeli i zobaczyli, gdzie jest nasza siedziba, bo czasami tego nie widać. Będą koncerty organowe Haendla, kolejny koncert plenerowy - muzyki tanecznej z przełomu XIV i XV wieku, gościnny koncert z muzyką na skrzypce i fortepian, a na zakończenie, w niedzielę o g. 20, hejnał z najwyższego okna muzeum, zagrany na trąbce naturalnej. Będą także warsztaty dla dzieci "Klawesynowe esy-floresy", wykład muzykologa profesora Ryszarda Wieczorka, który pracował w naszym muzeum, oraz prezentacja postaci założyciela muzeum, Zdzisława Szulca, a także oprowadzanie szlakiem najciekawszych instrumentów.

Każde muzeum, oprócz działalności wystawienniczej i edukacyjnej, musi też prowadzić prace badawcze. Wiem, że realizujecie duży projekt dotyczący instrumentów smyczkowych, które nawet prześwietlacie!

To jest niesamowity i unikatowy projekt nawet w skali świata. Realizujemy go dzięki współpracy z Narodowym Instytutem Fryderyka Chopina, który pozyskał środki z Polski Cyfrowej, z funduszu FERC, na realizację projektu o polskim dziedzictwie muzycznym. Marcin Konik, który jest inicjatorem tego projektu, razem z dyrektorem Arturem Szklanerem pomyśleli, żeby włączyć do niego również instrumenty muzyczne, i poprosili mnie o konsultację, co można by zrobić. Ja przedstawiłem projekt kompleksowej digitalizacji instrumentów smyczkowych z naszej kolekcji i udało nam się taki pomysł przekuć w działanie. W ramach tego projektu wszystkie instrumenty z kolekcji będą poddane tomografii komputerowej na bardzo zaawansowanych maszynach. Będziemy skanować instrumenty z dokładnością do 0,095 mm. Z tych danych powstaną "cyfrowe bliźniaki" instrumentów i będzie można zrobić np. ich modele 3D, ale również zajrzeć do środka, zobaczyć wszystkie transformacje, przemiany, korekty. To będzie olbrzymi zestaw danych. Do tego dochodzi fotogrametria, czyli teksturowanie modeli z zewnątrz. Poza tym będziemy nagrywali dźwięk wszystkich tych instrumentów. Dźwięki i cały zbiór danych o ponad 170 instrumentach będą w otwartym dostępie, umieszczonym na serwerze i dostępnym dla każdego. Będzie można pobrać pliki, posłuchać instrumentów, porównać różnego rodzaju brzmienia, obejrzeć, zajrzeć do środka. Wszyscy będą mieli dostęp do danych, taki, jakiego do niedawna nie mieli nawet konserwatorzy - pełną wiedzę o instrumencie, by z tego czerpać, a później wykorzystywać, np. pisać prace, budować kolejne. Zazwyczaj tomografie w ramach podobnych projektów obejmują kilka lub kilkanaście wybranych instrumentów, my digitalizujemy w ten sposób całą kolekcję smyczkową. Projekt ten będzie trwał do 2029 roku i wtedy przekonamy się o jego efektach.

Czy mogę przyjść do muzeum, nacisnąć przycisk, żeby instrument zagrał? Jakub Głaz, poznański dziennikarz, napisał kiedyś, że w Muzeum Instrumentów Muzycznych nie słychać muzyki.

Już słychać. Gdy otwieraliśmy ekspozycję w 2019 roku, wprowadziliśmy przewodniki multimedialne. Na każdym piętrze mamy po trzy grupy tematyczne, które są opisane w przewodniku, dzięki czemu można przeczytać opisy i posłuchać dźwięków instrumentów. Mamy nagrane ponad 80 minut różnych instrumentów, które są w gablotach. Całej kolekcji nie mamy jeszcze udźwiękowionej. Mamy także plany ekspansji, w sensie rozbudowy muzeum. Chcielibyśmy pozyskać w całości jeszcze dwie kamienice. Tu już bardzo wybiegam w przyszłość, ale chcemy tam stworzyć "ekspozycję celowaną" z kopiami instrumentów, których będzie można dotknąć, szarpnąć za struny, a nawet na nich zagrać. Ten projekt digitalizacyjny też nam w tym pomoże, bo będziemy mogli wydrukować w 3D niektóre instrumenty.

Chodzi o to, żeby nikt nie czuł się tu jak w typowym muzeum, tylko jak w miejscu przyjaznym, otoczony muzyką, gdzie każdy przedmiot może wziąć do ręki, nawet gdyby to była kopia, spróbować zagrać... I będzie do tego zachęcany, a nie hamowany. Na razie ogranicza nas brak miejsca. Tak jak pan wspominał, z ponad 3000 eksponatów prezentujemy tylko 600, a ja dodam, że ze 150 fortepianów w kolekcji na ekspozycji jest tylko 7.

Rozmawiał Szymon Mazur

  • Jubileusz 80-lecia Muzeum Instrumentów Muzycznych
  • 12-13.09, g. 11-20
  • Muzeum Instrumentów Muzycznych
  • bilety

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026