"Moim gatunkiem macierzystym pozostaje słowo, ale literatura jako branża bardzo mnie zmęczyła. Uważam że polskie społeczeństwo jest bardzo niemiłe. Ale nie mogę o tym napisać książki, bo nienawidzę literatury zaangażowanej. A tu nagle mogłam wyrazić wszystkie swoje ponure refleksje o tirówkach, alfonsach, hajsie i jeżdżeniu Audi" - mówiła Dorota Masłowska o nagrywaniu płyty zespołu Mister D. Nie oznacza to oczywiście, że artystka stworzyła projekt interwencyjny, publicystyczny i bardzo poważny. Wręcz przeciwnie. Mister D. to całość złożona z elementów pastiszu, często na granicy kiczu (albo i poza nią), rzecz swobodna, zabawna, pełna inteligentnego humoru. A w dodatku, również dzięki swoistej konstrukcji kolażu, bardzo ciekawa pod względem muzycznym.
Mister D. czyli Dorota Masłowska z zespołem [recenzja]
Zobacz również
Ponownie w centrum wydarzeń
Kultura na weekend
MY NAME IS POZNAŃ. Piosenki z miejsca pomiędzy