Jarosław Kozłowski, artysta konceptualny, oraz Andrzej Kostołowski, historyk i krytyk sztuki, w 1971 roku sformułowali ideę SIECI (NET). Manifest został wysłany do ponad 300 artystów i krytyków sztuki. SIEĆ miała działać w różnych miastach i krajach oraz poza obiegiem instytucjonalnym, w miejscach takich jak prywatne mieszkania czy pracownie. Poszczególne punkty miały pozostawać we wzajemnym kontakcie i działać na zasadzie wymiany idei, koncepcji, projektów i innych. Towarzyszyły jej wydawnictwa w formie dowolnej, sama idea przestawała być autorska w momencie zaistnienia. SIEĆ była formą artystycznej wspólnoty istniejącej poza geopolitycznymi podziałami i rynkowymi mechanizmami sceny Zachodu. Pierwsza prezentacja działań odbyła się w mieszkaniu Kozłowskiego w 1972 roku i została przerwana przez Służby Bezpieczeństwa. Dalsze działania odbywały się już w poznańskiej Galerii Akumulatory 2.
Od 26 czerwca w ramach wystawy "Formy przyjaźni" w poznańskim Arsenale można oglądać prace z kolekcji NET-u i Galerii Akumulatory 2 przekazane przez Kozłowskiego. Ekspozycja ma charakter zbiorowy, jest przeglądem rozmaitych prac i postaw artystycznych od lat 60. XX wieku do czasów współczesnych. Wśród nich znaleźć można fotografie, prace na papierze, rysunki i szkice, manifesty, grafiki, obiekty i dzieła wymykające się definicji - jest co oglądać, bo prace prezentowane są na trzech poziomach galerii. Joseph Beuys (jeden z najważniejszych i najbardziej radykalnych niemieckich artystów XX wieku), Shigeko Kubota (japońska awangardowa artystka, która kamerę porównywała do pędzla), George Maciunas (założyciel Fluxusu), Ende Tót (bardzo ważny, węgierski artysta działający w nurcie mail art) czy wreszcie Yoko Ono - to jedne z większych nazwisk w świecie sztuki, przy których z pewnością warto zatrzymać się na dłużej. Wędrując po whitecubowych przestrzeniach GAMA można znaleźć jednak o wiele więcej dzieł polskich artystów (niestety rzadziej artystek), ale też prace, które choć nieczęsto prezentowane w kolekcjach muzealnych czy galeryjnych, są równie interesujące.
Dla artystów konceptualnych sztuka była przestrzenią społecznej komunikacji. Ich praktyki siłą rzeczy uwikłane były w społeczno-polityczne systemy, ale naczelną wartością pozostawała idea i idąca za nią autorefleksyjność. Konceptualiści podważali i transformowali to, co dotychczas było znane, nie przestawali zadawać pytań i dekonstruować pojęć. Przedzierając się przez kolejne warstwy wystawy można zauważyć główne obszary zainteresowań artystów, choć obawiam się, że niektóre dla mniej historyczno-sztucznego oka mogą pozostać ukryte lub też ginąć w natłoku prac i znaczeń. Dostrzegamy tu między innymi krytykę malarstwa, podważanie i próby dekonstrukcji języka i pojęć takich jak obecność oraz nieobecność, kwestionowanie sensu przedmiotów, zawłaszczenie przestrzeni, refleksję nad pojęciem archiwum i w końcu krytykę instytucji.
Celem ekspozycji nie jest jednak systematyzacja pojawiających się w twórczości konceptualistów motywów, kuratorzy celowo rezygnują z tradycyjnego porządkowania. Zamiast tego jako nadrzędny klucz interpretacyjny wybierają przyjaźń i jej różne formy. Współkuratorka wystawy, Luiza Kempińska, w tekście towarzyszącym ekspozycji odwołuje się do tekstu "A Politics of Friendship (Remembered) Bojany Pejić i przywołuje za nią wspomniane pojęcie przyjaźni. Określa je mianem "jednego ze sposobów uprawiania historii sztuki" i "praktyki intelektualnej opartej na wymianie". Słowo to staje się bardzo pojemne, bo nie ogranicza się wyłącznie do braku hierarchiczności, ale zakłada także otwartą dyskusję, przestrzeń na oddziaływanie interpretacji, spory pozbawione rywalizacji, gotowość na różne odczytania poglądów czy korektę własnych przekonań. Kempińska zwraca też uwagę na relację pomiędzy dwiema stronami: tą, która inicjuje kontakt i tą, która jest potencjalną stroną odbierającą. Przywołuje w tym kontekście figurę apostrofy (zaczerpniętą od Jacques'a Derridy), czyli "zwrot do kogoś, czyja obecność nie jest pewna i kto dopiero może stać się adresatem odpowiedzi". Domniemanym adresatem staje się tu wspólnota, której powstanie umożliwiał manifest SIECI. Badaczka podkreśla też, że w procesie rozwoju SIECI pojawiają się "trzeci czytelnicy", czyli osoby, które niejako pośredniczą w odbiorze dzieła sztuki, np. poprzez cenzurę.
Kempińska na samym początku tekstu przywołuje także określenie, które staje się dla niej swoistą ramą teoretyczną, mianowicie "historia sztuki najnowszej jest historią przyjaźni". Cytat ten należy do artysty konceptualnego Gorana Djordevicia i został przytoczony przez Victora Misiano w tekście "The Institutionalization of Friendship". Misiano postrzega przyjaźń jak coś na kształt instytucji, która mogłaby organizować działalność artystyczną i funkcjonować jako alternatywny system. System ten opierałby się na chęci współbycia, byłby pozbawiony hierarchii, zorientowany na proces i niezależny od publiczności. Każdy z tych postulatów doskonale pasuje do profilu działania SIECI. To swego rodzaju wspólnota w sztuce, laboratorium wymiany myśli i opinii. Przypomina starą, ekscentryczną bibliotekę, której ogrom zbiorów nie daje się zamknąć w żadnym oczywistym porządku. Zamiast narzucać spójny system klasyfikacji, tworzy przestrzeń otwartą na przypadkowe spotkania idei, zaprasza do błądzenia i swobodnej wymiany myśli.
Klaudia Strzyżewska
- wystawa "Formy przyjaźni" (prace z kolekcji NET-u i Galerii Akumulatory 2)
- kuratorzy: Jarosław Kozłowski, Luiza Kempińska
- czynna do 30.08
- Galeria Miejska Arsenał
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026