Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Nowojorska anomalia

- Tytuł tej książki brzmi po angielsku One Thousand Avant-Garde Plays. Ich jest w rzeczywistości sto dwanaście - mówił na temat przełożonej przez siebie książki Kennetha Kocha Piotr Sommer. - Ten tytuł ma wykonać gest zapowiedzi, której się nie spełni. Książka jednak ją spełnia - wspiera się tyloma czasami, postaciami, kobietami, mężczyznami, że robi to wrażenie tysiąca sztuk - tłumaczył poeta. O twórczości Kennetha Kocha oraz amerykańskiej (i nie tylko) awangardzie rozmawiał z Piotrem Śliwińskim w ramach 65 odsłony Seryjnych poetów.

.
fot. Kinga Piotrowiak-Junkiert

Spotkanie otworzył kilkunastominutowy wykład profesora Śliwińskiego, w ramach którego literaturoznawca naświetlił uczestnikom spotkania sylwetkę amerykańskiego poety Kennetha Kocha oraz przedstawił wkład Sommera w popularyzację jego twórczości. Koch bowiem, czwarty obok O'Hary, Ashbery'ego i Schuylera "wielki" poeta nowojorski, bardzo długo czekać musiał na polski przekład swoich dzieł. Tysiąc sztuk awangardowych, które przybliżył polskiemu czytelnikowi Sommer to nie tylko doskonała okazja do zapoznania się charakterystyczną, błyskotliwą frazą oryginalnego poety i dramaturga, ale też do zbliżenia się do całej formacji nowojorskiej, czerpiącej pełnymi garściami z dokonań amerykańskiej awangardy.

 "It is, what it is"

Wyznaczając kierunek dalszej dyskusji, Śliwiński odczytał fragment posłowia do Tysiąca sztuk awangardowych, w którym Sommer zaznacza, że o ile niegdyś krytyka miała poważny problem z dogonieniem awangardy, o tyle ostatnimi czasy - paradoksalnie - to akademia objaśnia awangardowe trendy, wyprzedzając twórców. Zależność ta, twierdzi tłumacz, jest wielce niekorzystna dla samej awangardy. - W ciągu ostatnich lat ukazało się w Polsce wiele autorskich książek poświęconych awangardzie - stwierdził Śliwiński. - Dziesięć lat temu, chcąc mówić o awangardzie w bardzo akademickim środowisku, można się było narazić na zarzut nieporozumienia dotyczącego sposobu traktowania literatury współczesnej. Dzisiaj ukazują się antologie poezji awangardowej i książki udowadniające nam, że awangarda to historia niezakończona. Zatem akademia podsyca awangardę, ale nie dodaje jej humoru - podsumował.

- Muszę rzec, że to konfudująca książka, ale i kapitalna - stwierdził o Tysiącu sztuk profesor Śliwiński, kończąc swój wywód. - Choć Piotr z pewnością będzie się upierał, że nie... - Jest taka scena w Irlandczyku, gdy stary gangster, starowina straszny, mówi "it is, what it is" - odparł dość tajemniczo Sommer - Mimikę taką ma że, no, trzeba go zaciukać, ale cóż, sam się prosił. No więc "proszę bardzo" odpowiadam, z miną Irlandczyka, na rzecz kapitalności tej książki - zażartował. I dodał: - Nie upierałbym się specjalnie, że nie jest kapitalna, skoro Piotr Śliwiński mocą swego autorytetu twierdzi, że jest. Ma walor niesłychanej przestronności. [...] Sztuki te zostawiają dużo przestrzeni, niezależnie od tego, że wypełniają sobą połać od antyku i Marii Magdaleny oraz mitologii, przez wieki XVII i XVIII, aż po współczesność.

Niesamowita skala języków

Przetłumaczone, zinterpretowane i odczytywane przez Sommera sztuki ("kawałki") Kocha wypełniły znaczną część półtoragodzinnego spotkania. Usłyszeć mogliśmy m. in.  absurdalną Piosenkę Marii Magdaleny, humorystyczną sztukę w całości w formie didaskaliów zatytułowaną Tadeusz Kantor i Kaczka, a  także porywającą opowieść o fascynacji rzeczowników przymiotnikiem Permanentnie. W ten sposób Sommer pragnął ukazać czytelnikom, w jaki sposób Koch "odchodzi od wiersza, aby stworzyć sztukę lub od sztuki wraca do wiersza".

- Uświadomiłem sobie, że twórczość Kocha to niesamowita skala języków - skomentował  w pewnym momencie zasłuchany Śliwiński. - On przechwytuje języki z popkultury i kiczu, co jest bardzo sentymentalne, i on, zamiast ironizować, dodaje do tego jeszcze jakiegoś sentymentalnego pieprzu.

- Może raczej pieprzu sentymentów - skwitował Sommer.

Dystans

W dalszej części spotkania rozmówcy powrócili do tematu amerykańskiej awangardy przełomu wieków XIX i XX oraz formacji poetów nowojorskich. - W bogatej literaturze amerykańskiej połowy XX wieku, gdy do sławy zaczęli dochodzić bitnicy i Zachodnie Wybrzeże, twórcy nowojorscy O'Hara, Ashbery, Koch i Schuyler byli anomalią - zauważył Sommer. - Mieli olbrzymi dystans do reszty środowisk. W tej czwórce dość osobną postacią był Koch. [...] Łączyła ich poetyka kampu i  specyficzny typ humoru. Koch poza tym jako jedyny był straight, był kobieciarzem, a dodatkowo nie pochodził z Wybrzeża, tylko Ohio. Do tego był Żydem. [...] W dodatku, co najważniejsze, nie potrafił stworzyć niczego, co by nie było naznaczone humorem. Dlatego, zupełnie niesłusznie, nie był traktowany poważnie. Kluczowe znaczenie miała dla niego tradycja eksperymentu - tłumaczył gość spotkania.

- Ty go poznałeś? - dopytywał Śliwiński.

- Parę razy byłem w Nowym Jorku i nawet u nich pomieszkiwałem. Wydaje mi się, żeśmy się nawet trochę lubili - odparł ze śmiechem Sommer.

Wracając do awangardy...

- Jak patrzeć dzisiaj na awangardę? - zapytała pod koniec spotkania poetka Zofia Grabowska-Andrijew. - Słowo mówi nam, że to ci, którzy idą przodem. Trochę się ten pęd zatrzymał, myślę jednak, że z mówieniem o śmierci awangardy jest trochę jak z mówieniem o końcu historii - sprecyzowała.

- Strasznie trudne pytanie pani zadała - odparł Piotr Śliwiński. I wyjaśnił: - Z pewnością czym innym jest dla porządku naszych wyobrażeń teraz niż ponad sto lat temu, gdy pierwsza awangarda się rodziła. To bycie z przodu oznacza teraz na pewno coś innego niż wtedy. [...] Kiedy nam się wydaje, że moglibyśmy się rozstać z awangardą, bo więcej przysparza rozczarowań niż przynosi pożytku, przychodzi nam do głowy, że istnieje nurt oportunistyczny i poezja języka. Ta poezja języka jest bliższa awangardowych wartości niż oportunistyczna "laureacka", która żyje z wiedzy o tym, czego nie wiadomo.

Relacja Jacek Adamiec

  • Seryjni poeci #65: Kenneth Koch w przekładzie Piotra Sommera
  • CK Zamek, Scena Nowa
  • 14.01

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020