Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Kobiety objaśniają siebie

Na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu rozstrzygnięto konkurs "Nowy Obraz / Nowe Spojrzenie". Laureatką Grand Prix ufundowanej przez Rektora poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego została studentka Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach - Ewa Babiarz.

Uśmiechnięta kobieta stoi na tle swojego obrazu. - grafika artykułu
Ewa Babiarz, fot. Monika Szczygieł

Działa pani na granicy malarstwa, obiektu i performensu, ale prace wysłane na konkurs wykonane zostały farbą olejną i akrylową na płótnie. Wydawałoby się, że to tradycyjne medium, pani jednak wykracza poza to, co znane. Jury konkursu podkreśla "świadomie wypracowany język wizualny" i "konsekwencję w poszukiwaniu własnych środków wyrazu". Czym jest dla pani owo nowe spojrzenie?

To ciekawa kwestia, spotkałam się z opinią, że "wszystko już było", a my możemy tylko próbować ukazywać to, co znane, we własny sposób. I ja chyba się z tym zgadzam. Podejmuję taką próbę stworzenia autorskiego języka z istniejących, funkcjonujących w obiegu środków, ale to "nowe" wynika z takiego ich połączenia, którego wcześniej nie było. Tak jest też z tematami - podobne wątki mogą być bliskie różnym osobom, każdy jednak tworząc przepuszcza je przez własne doświadczenia.

Te wątki w pani twórczości związane są głównie z cielesnością, seksualnością i przemocą seksualną. Deklarują chęć dekonstruowania patriarchalnych kodów kulturowych i stereotypów płciowych.

To tematy bliskie mojemu sercu. Nie mam chyba koleżanki, która nie doświadczyłaby przekroczenia cielesnego - od tych trywialnych, w formie zabawy nastoletniej, po historie bardziej traumatyczne. I to jest przerażające, ja też mam takie doświadczenia. Poruszające jest, jak tego rodzaju przeżycia wpływają na dalsze życie. Często trudno coś z tym zrobić,  można oczywiście poszukać pomocy prawnej, ale czy ten system działa skutecznie? Mam potrzebę zabierania głosu w tej sprawie. Ważną książką, która wciąż mnie inspiruje, jest "Mężczyźni objaśniają mi świat" Rebekki Solnit. Czuję się feministką. Ale muszę tym samym zmierzyć  się z frustracją dotyczącą tego, jak feminizm bywa przedstawiany w mediach. Czasami obawiam się gdy ktoś pyta o czym są moje prace - a chciałabym szczerze odpowiedzieć, że może to zburzyć tę relację.

"Samosąd" wydaje się wymykać definicji tego określenia. Widzimy kobietę, która pięść kieruje przeciw własnej dłoni. Jakie wydarzenie stoi za tym obrazem?  

Kryje się za tym historia dotycząca nieudolnej próby dokonania takiego samosądu przez kobiety na osobie, która dopuściła się przemocy seksualnej. W rezultacie nie doszło do tego, jednak takie wydarzenie wiąże się z szeregiem dylematów: co z tym zrobić, co jest etyczne, jak prosić o wymierzenie sprawiedliwości, co by się stało, gdyby ten samosąd się odbył? Ale jest w tym też wątek bliski pani interpretacji, dotyczący samoobwiniania się ofiar. Jak ważne jest przypominać sobie co się naprawdę zdarzyło i - mimo niesprzyjającego otoczenia, które daje przyzwolenie na naruszanie granic kobiecego ciała - nie wpaść w myślenie, że może "nadinterpretowuję". Mówiąc dzieciom, że tak zwane końskie zaloty są normalne, podtrzymujemy kulturę przemocy.

Obraz "Zabić go, a może pozwolić mu odejść?" to symboliczne przedstawienie czegoś, co jest trudne, złe, ale nie wiemy, jak się z tym obejść w życiu. Na twarzy kobiety kładzie się duży cień pająka.  Jest w tej niepewności jakaś  ambiwalencja?

Tak, ambiwalencja jest tu dobrym słowem. Ten obraz jest refleksją na temat decyzji czy odpuścić, pozwolić odejść czemuś, co pozostaje po trudnych relacjach romantycznych. Te negatywne doświadczenia wpływają na kolejne relacje. Ten pająk to coś co jest małe, prawie niedostrzegalne, widoczne kątem oka, a jednak nie daje się zapomnieć.

Symbolika pracy "Pasażerka / Pasożytka" także wydaje się zawierać jakąś podwójność znaczeniową. Robak za uchem kobiety jest czymś odrzucającym, ale usytuowany jest jak kolczyk, ozdoba.

Używam często robaków, intruzów do opowiedzenia o niebezpieczeństwie, które się "przypałętało", a my się do niego przyzwyczailiśmy tak, że staje się ową "częścią biżuterii". Ważne jest uświadomić sobie czy to ja decyduję, że "to coś" jest zawieszone.

Cieszę się, że te obrazy są pojemne w znaczenia odczytywane przez innych. Myślałam, że skoro są to moje intymne portrety, mogą być trudne w odbiorze. Maluję szybko, dużo się nie zastanawiam, kieruję się raczej intuicją. Są kwestie, które pojawiają się podświadomie, muszę czasem pobyć z nimi dłużej, żeby złapać wątek.

Jaskrawa, kontrastowa, niemal neonowa kolorystyka i ostre kontury na pani obrazach są swego rodzaju sygnałem alarmowym?

Na studiach w większości malowałam obrazy czarno-białe, po kolor sięgnęłam niedawno. Jaskrawe kolory są mi bliskie, z przyjemnością z nimi eksperymentuję. Nie wiem czy to ma znaczenie alarmujące, ale faktycznie jest spójne z tym, co intuicyjnie chcę przedstawić.

W środowisku artystycznym także odciska się kultura patriarchatu czy widać zmiany?

Odpowiem z perspektywy osoby, która zna tylko wąskie środowisko artystyczne, ale mam wrażenie, że kultura patriarchatu ma się tu świetnie. Chociaż łatwo się nabrać, bo ubiera się często w jakiś płaszcz, ma różne twarze. Sugeruje się nam, że kobiety powinny być na przykład delikatne. Słyszałam różne tego rodzaju stwierdzenia. Zresztą sam termin "malarstwo kobiece" wydaje mi się śliskie. Wydaje mi się, że wciąż jest dużo do zrobienia. Na uczelniach artystycznych wykładają głównie mężczyźni, mimo że studiuje więcej kobiet. Jesteśmy w trakcie obserwowania zmiany, ale trzeba czasu. Toksyczna męskość jest fatalna dla obu stron - zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Społeczeństwo uczy nas stereotypowych ról, a przecież jesteśmy dobrzy w różnych rzeczach. Jestem za wolnością osobistej ekspresji.

Rozmawiała Barbara Kowalewska

  • Wystawę finalistów można oglądać jeszcze do 19 maja w Galerii Słodownia +1 Stary Browar

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Odwiedź także: