Kultura w Poznaniu

Książki

opublikowano:

JA TU TYLKO CZYTAM. Obrazki ze środka

Nie zliczę już, ilu osobom powiedziałam, żeby koniecznie przeczytały tę książkę, a może książeczkę, bo "Mała empiria" Katarzyny Sobczuk format ma niepozorny, idealny do torebki, gdy wybierasz się w podróż zbiorkomem czy pociągiem. Za to waga treści tego uczestniczącego eseju zasługuje na naszą maksymalną uwagę, bo nie ma opcji, by lektura nie stała się punktem wyjścia niejednej osobistej refleksji.

Rysunkowy, utrzymany w pastelowych barwach baner przedstawiający siedzącego na ławce i czytającego książkę ptaka. Ptak ma ciało małego chłopca, ubrany jest w kardigan i krótkie spodenki. - grafika artykułu
rys. Marta Buczkowska

Autorka zabiera nas w sam środek. Życia, rodziny, naszych zmysłów, serca i mózgu. W miejsce i czas, o którym dotąd jakoś mało w Polsce się pisało czy rozmawiało. Bo z jednej strony jest jakoś tak, że nie sposób przeglądać internet, by nie natrafić na teksty o pokoleniu Z - jak oni mieszkają, dlaczego nie wyprowadzają się z domu, a jak pracują, i dlaczego inaczej niż millenialsi, jak budują relacje, itd., itp.; nagle wszystko chcemy wiedzieć o tych ludziach urodzonych między 1995 a 2010/12 rokiem; widocznie - będę nieco brutalna - nieźle się te "zetki" klikają. A z drugiej strony raz na jakiś czas w mediach pojawiają się mniej i bardziej kompleksowe materiały o seniorach, o tym, czy i jak są zaopiekowani, zwłaszcza że starzenie się w większości przypadków nie jest procesem lekkim, łatwym czy przyjemnym. Takie więc skrajności są naszą opowieścią, medialną czy reporterską, o codzienności - z jednej strony młodzi, z drugiej starzy.

A co z tymi, którzy są pośrodku? Co z tymi w okolicach pięćdziesiątki, którzy z jednej strony mają do zaopiekowania coraz bardziej starszych rodziców, a z drugiej sami są rodzicami ludzi młodych, nieraz zbuntowanych, na progu dorosłości, na pewno inaczej funkcjonujących w rzeczywistości niż funkcjonowali lata temu oni sami, bo i otaczająca nas rzeczywistość niesłychanie się zmieniła? To właśnie tym ludziom w środku przygląda się Katarzyna Sobczuk w "Małej empirii". Choć tak naprawdę przygląda się w tym uczestniczącym eseju samej sobie, swoim dzieciom, swojemu ojcu. Przygląda się z czułością, próbując ogarnąć i zrozumieć - dla siebie, ale i dla nas, całej tej rzeszy ludzi będących w środku właśnie. "Mała empiria jest zapisem obserwacji tego, co się ludziom przydarza w oknie pogodowym między młodością i starością, gdy znajomi zaczynają wysyłać zdjęcia kwiatów w ogrodzie, a rodzice karmią ptaki z nową namiętnością" - zaczyna swój esej sama autorka.

Ta opowieść to kilka lat obserwacji i refleksji - Sobczuk ewidentnie wyciska z tego esencję i oddaje do rąk czytelników to, co według niej najbardziej istotne, najwartościowsze z czasu, o którym sama pisze, że jest wczesną starością, a o którym ja wolę myśleć - nieco jeszcze się łudząc - jako o późnej dojrzałości. Jak zwał, tak zwał, ważne jest to miejsce i czas pośrodku. Sobczuk sama o sobie pisze, że jest tutaj jak rzeźba obrotowa - raz, będąc dzieckiem, zwrócona ku ojcu, by za chwilę, sama będąc rodzicem, zwrócić się do własnych dzieci. Stale pośrodku, stale pomiędzy. Figura związana z rzeźbą jest tylko jednym z prostych, acz cennych porównań, którymi autorka żongluje w swoim eseju. Artystyczne i filozoficzne wykształcenie Sobczuk z pewnością przyczyniło się do piękna tej opowieści na wielu poziomach, do prób uchwycenia i pokazania tego, co na co dzień niesłychanie ulotne.

Nieraz zdaje się, że "Mała empiria" to jedynie zbiór migawek z codzienności osoby w wieku średnim. Ale nic bardziej mylnego! Gdy damy sobie chwilę na refleksję, na zatrzymanie się, na odrobinę skupienia - każda taka migawka stanie się bezcennym punktem wyjścia dla przemyśleń. O nas, o młodych, o starych, o tym środku, w którym właśnie jesteśmy.

Zaczęłam od tego, że nie zliczę już, ilu osobom podsuwałam (i wciąż podsuwam) tej esej do przeczytania. A potem pojawiły się zwrotne informacje. "Piękne, ale smutne". "Śmiałam się nieraz, sama nie wiem, czy już nie schować tacie kluczyków do samochodu". "A mówiłaś, że nie będzie smutne". "Parę razy głośno parsknęłam śmiechem". Itd. Itp.

Może więc dla kogoś "Mała empiria" będzie smutna, dla kogoś innego nie. Najważniejsze, byśmy dali sobie szansę i nieco czasu na lekturę. W końcu to nasze okno pogodowe między młodością a starością.

Aleksandra Przybylska

  • Katarzyna Sobczuk, "Mała empiria"
  • Wydawnictwo Dowody

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2025