Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Elektroakustyczny pomost

Projekt Waclaw Electroacoustic został zainaugurowany. Pierwszy z trzech zaplanowanych filmów z utworami najsłynniejszego kompozytora polskiego renesansu oraz kompozycjami inspirowanymi jego twórczością skupił się wokół hymnu Kryste dniu naszej światłości. Zarówno oryginalny utwór Wacława z Szamotuł, jak i rework Jana Skorupy pokazały, że muzyka renesansu może być wciąż aktualna - potrzebuje tylko dobrych wykonawców oraz twórców, którzy jej istotę ukażą w nowym świetle.

. - grafika artykułu
Wizualizacje grupy Liquidacje, fot. materiały prasowe

Premierowy film rozpoczął się od pierwowzoru - utworu, który w swoim repertuarze ma wiele profesjonalnych i amatorskich zespołów chóralnych. W wykonaniu Zespołu Wokalnego Minimus czterogłosowa pieśń Kryste dniu naszej światłości zabrzmiała majestatycznie, a pełna kunsztu polifonia nie przeszkodziła w tym, by tekst pieśni (w przekładzie Mikołaja Reja) pozostał wyraźny. Łagodna, jasna barwa głosów sprzyjała tej spokojnej muzyce, pozwoliła wejść w głąb mistrzowskiej techniki kontrapunktycznej i zasłuchać się w mistycznych współbrzmieniach kompozycji.

W drugiej części filmu usłyszeliśmy premierowy, elektroakustyczny utwór Jana Skorupy KDNS. Już sam tytuł kompozycji będący skrótowcem tytułu hymnu Kryste dniu naszej światłości mówi wiele o podejściu Skorupy do pierwowzoru. W swoim reworku kompozytor zdekonstruował go zarówno w warstwie lingwistycznej, jak i muzycznej. Treść straciła więc swoją wartość znaczeniową, została sprowadzona do funkcji wyłącznie brzmieniowej. Szeleszczące zgłoski i litery złożyły się na asemantyczny szept, który pomógł budować medytacyjny, mistyczny i w pewnym sensie wzniosły charakter tej kompozycji.

Pod względem muzycznym dekonstrukcja kompozycji polegała na rozbiciu pierwowzoru na bardzo niewielkie struktury muzyczne. Słyszeliśmy więc mało klarowne dźwięki - tak kontrastujące z pełną (w klasycznym rozumieniu) harmonią hymnu Wacława z Szamotuł. Te ułomki muzyczno-lingwistyczne w kolejnych fazach kompozycji przeradzały się w pełniejsze struktury. Nie mieliśmy jednak do czynienia z dosłownością w finale, a raczej z dążeniem do budowania pełniejszych konstruktów harmonicznych, które wybrzmiały zgodnie z konstrukcjami lingwistycznymi. Nawiązanie do pierwowzoru polegało więc nie na inspiracji formami czy brzmieniowością renesansowej muzyki, a na oddaniu transowego i medytacyjnego charakteru dużej części repertuaru muzyki chóralnej. Niedługi utwór Skorupy jest bardzo udaną kompozycją o mało ścisłej, płynnej, falującej formie. Muzyczne płaszczyzny ciekawiły nie tyle swoją innowacyjnością, co narracją pełną (po)głosów. Ta muzyka, podobnie jak hymn Wacława z Szamotuł, sprzyjała wejściu głębiej w strukturę dźwięków i współbrzmień.

Utworom towarzyszyły płynne wizualizacje przygotowane przez Paulinę Wyrt oraz grupę Liquidacje. Abstrakcyjne animacje podkreśliły charakter muzyki, jej dynamikę i formę. Dla wielu odbiorców takie rozwiązanie pomaga, a nawet wzbogaca odsłuch. W moim odczuciu - w projekcie Waclaw Electroacoustic to się sprawdziło.

Twórczość polskiego kompozytora jest niezwykle różnorodna. Obok pełnych kunsztu utworów religijnych komponował proste pieśni. Tym bardziej ciekawią mnie kolejne odsłony projektu i kolejne spojrzenia na dwa pozornie nieprzystające do siebie światy muzyczne. Jak pokazał premierowy utwór Jana Skorupy - muzyka elektroakustyczna może być wdzięcznym pomostem między historią a współczesnością. Może być także nowym, nieopresyjnym językiem, który być może unaoczni bezsens podziałów w sztuce muzycznej i wskaże wiele punktów wspólnych między tak zwaną klasyką a muzyką współczesną, między tradycją a nowatorstwem. Trzymam kciuki, by kolejne odsłony projektu były równie intrygujące!

Aleksandra Kujawiak

  • premiera pierwszego filmu w ramach projektu Waclaw Electroacoustic
  • transmisja online
  • 19.09

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020