Miniony rok był znów bardzo udany, pod względem wydawniczym, dla poznańskiej oficyny Multikulti. Staraniem tego wydawnictwa ukazało się w ostatnich miesiącach przynajmniej kilka znakomitych albumów. Głośnym echem odbiła się nagrana w poszerzonym składzie przez zespół Hera wybitna płyta "Seven Lines". Znakomite wrażenie robiły krążki powstałe gdzieś na skrzyżowaniu dróg między jazzem a folkiem, między improwizacją a natchnieniem płynącym z tradycji - czyli świetna "Vesna" grupy Babooshki i "The Erstwhile Heroes" zespołu Meadow Quartet. Różnorodne perspektywy współczesnego oglądu muzyki jazzowej pokazywały albumy zespołów Coherence Quartet, Sextans czy tria Zawdzki / Paśniewski / Wośko - muzyków wykształconych w duńskim konserwatorium w Odense.
Pasja i radość
Na tym tle szalenie interesujące i chyba nieco niedostrzeżone wydają się płyty Kazimierza Jonkisza i kwartetu Nor Cold. Obie bardzo różne, odmienne w nastroju, dynamice, estetyce, a jednocześnie będące przekazem ponadpokoleniowego, pełnego pasji i radości odkrywców, celebrowania magii muzyki improwizowanej. Pokazujące, że jazz wciąż może być atrakcyjną, interesującą ofertą dla słuchaczy poszukujących muzyki mądrej, nie powierzchownej, pełnej kunsztu.