Sebastian Łukasz Gugulski urodził się w 1996 roku w podkrakowskiej Skale. Oficjalna mitologia projektu przez lata przedstawiała jednak głównie Walentego Krasickiego, pseudonim "Romi", funkcjonariusza usuniętego z BOR-u - Biura Ochrony Rocka. Waluś od początku rozumiał, że wokół muzyki warto tworzyć własny język komunikacji. Zwłaszcza w epoce, w której alternatywny artysta zwykle otrzymuje zestaw podobnych narzędzi promocyjnych - pionowe wideo, zdjęcie prasowe, pre-save i tak dalej. Wiedział, że dobrze będzie dołożyć do tego trochę absurdu. Zanim pojawiły się pierwsze plotki o jego ostatniej jak dotąd, czwartej płycie "Tematy i wariacje" (2025), w miastach w całej Polsce zaczęły pojawiać się tajemnicze plakaty z numerem telefonu. Dzwoniący śmiałkowie jako pierwsi wkraczali do świata płyty, a część z nich mogła nawet porozmawiać z samym Walusiem występującym jako rzeczony pracownik wspomnianego BOR-u.
Ta kampania miała formę żartu, ale dobrze łączyła się z jednym z zasadniczych tematów twórczości WaluśKraksaKryzys - walką o uwagę, zazwyczaj przedstawianą tu w krzywym zwierciadle. Pokazują to już jego początki, a więc "MiłyMłodyCzłowiek" (2019), debiut wydany przez Trzy Szóstki, z rewelacyjnym singlem "NaNoże" i przedstawiany jako "poezja śpiewana na petardzie". Z perspektywy lat słychać tam już większość elementów późniejszego Walusia - tę garażową ziarnistość gitar, nerwową rytmikę, wokal balansujący między melodią, deklamacją i krzykiem, a przede wszystkim sposób pisania, w którym emocja zawsze zachowuje ślady sytuacji, z której się wzięła. Tekst rzadko przypomina skończony literacki przedmiot - znacznie częściej sprawia wrażenie zapisu z chwili, kiedy myśl dopiero nabiera kształtu.
Dwa lata później ukazał się "Atak" (2021) - materiał jeszcze bardziej zwarty i znacznie szerzej słyszalny. "Najgorsze rzeczy", "To, co między nami", "Muszę robić te głupoty" oraz "Tuż przed północą" z udziałem Błażeja Króla, stały się podstawą repertuaru, na którym Waluś szybko zbudował swoją koncertową pozycję. Płyta otrzymała nominację do Fryderyka, a cały projekt zaczął pojawiać się na największych polskich scenach. OFF Festival, Pol'and'Rock, Męskie Granie, Jarocin, gdzie wcześniej wygrał konkurs Wielkopolskie Rytmy Młodych - wszystkie te sceny były już jego. Nie mniej intensywnie było na "+ piekło + niebo +" (2023), płycie, na której WaluśKraksaKryzys, przy całej swej zachowanej chuliganerii, przesunął teksty w stronę duchowości, używek, lęku, zmiany własnego funkcjonowania i pytań o religię rozumianą szerzej niż instytucjonalna wiara. To pozycja ambitna, a jednocześnie na tyle przystępna, by stać się bestsellerem, z Fryderykiem na koncie w kategorii album roku - rock.
I tu docieramy do zeszłorocznych "Tematów i wariacji", najnowszej, a jednocześnie chyba najbardziej komplementarnej wobec reszty jego dorobku płyty. Jej tytuł prowadzi nas do Aldousa Huxleya i jego zbioru esejów wydanego po polsku właśnie jako "Tematy i wariacje". Jak Waluś podkreślał w wywiadach, pociąga go pragmatyczny, odważny sposób myślenia Huxleya oraz trafność jego dawnych obserwacji dotyczących rozwoju społeczeństwa, zaś sam album opisywał jako rodzaj publicystyki i raportu ze stanu świata. Dlatego, tak jak jego trzecia płyta skupiała energię wokół doświadczenia wewnętrznego, tak przy czwartej kieruje swój wzrok szerzej - ku mediom, polaryzacji, ekonomii, kredytom, polityce, cyfrowemu przebodźcowaniu i sposobowi, w jaki ogromne społeczne idee docierają do pojedynczego człowieka. Część materiału dojrzewała podczas jego pobytu w warszawskim mieszkaniu zaprzyjaźnionego z artystą komika Michała Kempy. Sebastian wspomina, jak podczas pracy nad płytą z okien stale obserwował protesty rolników i słuchał pierwszych posiedzeń komisji śledczych. Chwila, w której wielkie idee spotykają zwykłych ludzi, niejako więc urzeczywistniała się na jego oczach.
W końcu ten punkt widzenia trafił do piosenek znacznie mocniej, niż pozwalałaby na to formuła klasycznego protest songu. W rezultacie powstała chyba najbardziej świadoma rytmicznie płyta w jego katalogu. Określenie "post-punk" nadal do niej pasuje, lecz wyjaśnia tylko fragment bardziej zakręconej całości. Słychać w niej motorykę indie rocka, syntezatorowe dogrywki, momenty bliskie dance-punkowi, alt-rockową masę riffu oraz rozwiązania zaczerpnięte z hiphopowej logiki. Waluś sam wskazuje Queens of the Stone Age, Eagles of Death Metal i Viagra Boys jako artystów bliskich jego obecnemu sposobowi myślenia o brzmieniu. Na krążek zaprosił z kolei Arka Jakubika, Fisza oraz Cool P, czyli Alicka związanego z Ćpaj Stajlem. Najciekawiej wypada z tego zestawu ten pierwszy, który wniósł do "Konfederacji" ciężar aktorskiej frazy, dodatkowo podbijając temat medialnej polaryzacji, clickbaitu i społecznych baniek.
Podobna rozpiętość stylistyczna i tematyczna pojawia się w samych kompozycjach, wśród których prym wiodą tytułowe "Tematy i wariacje", przez prawie dziesięć minut prowadzące od niemal ambientowego otwarcia, przez autotune, aż po szaleńczy, taneczny puls. Waluś coraz częściej pozwala muzyce powstawać z improwizacji, później ucząc się na potrzeby koncertów partii wymyślonych w chwili grania, a jego sprzętowa ciekawość potrafi zaprowadzić go do tranzystorowego Peaveya Bandita kupionego za sześćset złotych na łódzkich Bałutach, na którym nagrał sporą część gitar z albumu. Finalnie "Tematy i wariacje" przyniosły Walusiowi nominacje do Paszportu "Polityki", O!Lśnień i Ticketmaster Awards, a także kolejnego Fryderyka. Z artysty kojarzonego kiedyś przede wszystkim z postpunkowym ciosem prosto między oczy wyrósł muzyk, który swobodnie przemieszcza się między gitarowym hałasem, hip-hopem, klubową elektroniką i popowym środkiem sceny.
Przy tym wszystkim Waluś uważnie przygląda się temu, jak media uczą odbiorców życia w rytmie nieustannych bodźców. Wielokrotnie mówił o własnym scrollowaniu, setkach przesłuchanych podcastów i doświadczeniu treści, które szybko przepływają przez głowę, zostawiając po sobie niewiele trwałych śladów. Z tego samego miejsca bierze się jego sceptycyzm wobec streamingu, algorytmicznego skracania życia albumów i mierzenia artystycznej wartości zasięgami. "Tematy i wariacje" można więc czytać jako płytę świadomie rozciągającą czas słuchania - bo słuchacz musi w ten rytm wejść i samodzielnie utrzymać skupienie. A gdzieś w przestrzeni pomiędzy trzyminutowym singlem podporządkowanym algorytmowi a pełnym formalnym eksperymentem dochodzi do naprawdę pięknej kraksy.
Sebastian Gabryel
- WaluśKraksaKryzys
- 22.08, g. 20.30
- Scena Letnia Na Tarasie
- bilety
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026