Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

W polskiej muzyce gitarowej ostatnich lat wciąż łatwo znaleźć zespoły lubiące grać "niegrzecznego rocka", ale znacznie trudniej znaleźć artystę, który w jego duchu jednocześnie pisałby tak niesubordynowane piosenki. WaluśKraksaKryzys posiadł ten dar i wyczynia z nim prawdziwe cuda. Często to niby kilka akordów, jakiś bas, oszczędny rytm, ale nagle albo wszystko okazuje się już absolutnie wystarczać, albo wychodzi na jaw, że to dopiero fundament pod zupełnie szalony numer - z syntezatorami, rapem zaproszonego gościa albo dziesięciominutową formą pełną psychodelicznego transu. Waluś to facet, który jednego lata gra na gitarze u Dawida Podsiadły i Artura Rojka, chwilę później spotyka się na scenie z Bedoesem, a następnie wraca do siebie i serwuje nam łobuzerskie wariacje na temat Aldousa Huxleya. I wiecie co? Naprawdę warto go posłuchać, a najbliższa okazja do tego nadarzy się na Scenie Letniej Na Tarasie.

. - grafika artykułu
WaluśKraksaKryzys, fot. materiały prasowe

Sebastian Łukasz Gugulski urodził się w 1996 roku w podkrakowskiej Skale. Oficjalna mitologia projektu przez lata przedstawiała jednak głównie Walentego Krasickiego, pseudonim "Romi", funkcjonariusza usuniętego z BOR-u - Biura Ochrony Rocka. Waluś od początku rozumiał, że wokół muzyki warto tworzyć własny język komunikacji. Zwłaszcza w epoce, w której alternatywny artysta zwykle otrzymuje zestaw podobnych narzędzi promocyjnych - pionowe wideo, zdjęcie prasowe, pre-save i tak dalej. Wiedział, że dobrze będzie dołożyć do tego trochę absurdu. Zanim pojawiły się pierwsze plotki o jego ostatniej jak dotąd, czwartej płycie "Tematy i wariacje" (2025), w miastach w całej Polsce zaczęły pojawiać się tajemnicze plakaty z numerem telefonu. Dzwoniący śmiałkowie jako pierwsi wkraczali do świata płyty, a część z nich mogła nawet porozmawiać z samym Walusiem występującym jako rzeczony pracownik wspomnianego BOR-u.

Ta kampania miała formę żartu, ale dobrze łączyła się z jednym z zasadniczych tematów twórczości WaluśKraksaKryzys - walką o uwagę, zazwyczaj przedstawianą tu w krzywym zwierciadle. Pokazują to już jego początki, a więc "MiłyMłodyCzłowiek" (2019), debiut wydany przez Trzy Szóstki, z rewelacyjnym singlem "NaNoże" i przedstawiany jako "poezja śpiewana na petardzie". Z perspektywy lat słychać tam już większość elementów późniejszego Walusia - tę garażową ziarnistość gitar, nerwową rytmikę, wokal balansujący między melodią, deklamacją i krzykiem, a przede wszystkim sposób pisania, w którym emocja zawsze zachowuje ślady sytuacji, z której się wzięła. Tekst rzadko przypomina skończony literacki przedmiot - znacznie częściej sprawia wrażenie zapisu z chwili, kiedy myśl dopiero nabiera kształtu.

Dwa lata później ukazał się "Atak" (2021) - materiał jeszcze bardziej zwarty i znacznie szerzej słyszalny. "Najgorsze rzeczy", "To, co między nami", "Muszę robić te głupoty" oraz "Tuż przed północą" z udziałem Błażeja Króla, stały się podstawą repertuaru, na którym Waluś szybko zbudował swoją koncertową pozycję. Płyta otrzymała nominację do Fryderyka, a cały projekt zaczął pojawiać się na największych polskich scenach. OFF Festival, Pol'and'Rock, Męskie Granie, Jarocin, gdzie wcześniej wygrał konkurs Wielkopolskie Rytmy Młodych - wszystkie te sceny były już jego. Nie mniej intensywnie było na "+ piekło + niebo +" (2023), płycie, na której WaluśKraksaKryzys, przy całej swej zachowanej chuliganerii, przesunął teksty w stronę duchowości, używek, lęku, zmiany własnego funkcjonowania i pytań o religię rozumianą szerzej niż instytucjonalna wiara. To pozycja ambitna, a jednocześnie na tyle przystępna, by stać się bestsellerem, z Fryderykiem na koncie w kategorii album roku - rock.

I tu docieramy do zeszłorocznych "Tematów i wariacji", najnowszej, a jednocześnie chyba najbardziej komplementarnej wobec reszty jego dorobku płyty. Jej tytuł prowadzi nas do Aldousa Huxleya i jego zbioru esejów wydanego po polsku właśnie jako "Tematy i wariacje". Jak Waluś podkreślał w wywiadach, pociąga go pragmatyczny, odważny sposób myślenia Huxleya oraz trafność jego dawnych obserwacji dotyczących rozwoju społeczeństwa, zaś sam album opisywał jako rodzaj publicystyki i raportu ze stanu świata. Dlatego, tak jak jego trzecia płyta skupiała energię wokół doświadczenia wewnętrznego, tak przy czwartej kieruje swój wzrok szerzej - ku mediom, polaryzacji, ekonomii, kredytom, polityce, cyfrowemu przebodźcowaniu i sposobowi, w jaki ogromne społeczne idee docierają do pojedynczego człowieka. Część materiału dojrzewała podczas jego pobytu w warszawskim mieszkaniu zaprzyjaźnionego z artystą komika Michała Kempy. Sebastian wspomina, jak podczas pracy nad płytą z okien stale obserwował protesty rolników i słuchał pierwszych posiedzeń komisji śledczych. Chwila, w której wielkie idee spotykają zwykłych ludzi, niejako więc urzeczywistniała się na jego oczach.

W końcu ten punkt widzenia trafił do piosenek znacznie mocniej, niż pozwalałaby na to formuła klasycznego protest songu. W rezultacie powstała chyba najbardziej świadoma rytmicznie płyta w jego katalogu. Określenie "post-punk" nadal do niej pasuje, lecz wyjaśnia tylko fragment bardziej zakręconej całości. Słychać w niej motorykę indie rocka, syntezatorowe dogrywki, momenty bliskie dance-punkowi, alt-rockową masę riffu oraz rozwiązania zaczerpnięte z hiphopowej logiki. Waluś sam wskazuje Queens of the Stone Age, Eagles of Death Metal i Viagra Boys jako artystów bliskich jego obecnemu sposobowi myślenia o brzmieniu. Na krążek zaprosił z kolei Arka Jakubika, Fisza oraz Cool P, czyli Alicka związanego z Ćpaj Stajlem. Najciekawiej wypada z tego zestawu ten pierwszy, który wniósł do "Konfederacji" ciężar aktorskiej frazy, dodatkowo podbijając temat medialnej polaryzacji, clickbaitu i społecznych baniek.

Podobna rozpiętość stylistyczna i tematyczna pojawia się w samych kompozycjach, wśród których prym wiodą tytułowe "Tematy i wariacje", przez prawie dziesięć minut prowadzące od niemal ambientowego otwarcia, przez autotune, aż po szaleńczy, taneczny puls. Waluś coraz częściej pozwala muzyce powstawać z improwizacji, później ucząc się na potrzeby koncertów partii wymyślonych w chwili grania, a jego sprzętowa ciekawość potrafi zaprowadzić go do tranzystorowego Peaveya Bandita kupionego za sześćset złotych na łódzkich Bałutach, na którym nagrał sporą część gitar z albumu. Finalnie "Tematy i wariacje" przyniosły Walusiowi nominacje do Paszportu "Polityki", O!Lśnień i Ticketmaster Awards, a także kolejnego Fryderyka. Z artysty kojarzonego kiedyś przede wszystkim z postpunkowym ciosem prosto między oczy wyrósł muzyk, który swobodnie przemieszcza się między gitarowym hałasem, hip-hopem, klubową elektroniką i popowym środkiem sceny.

Przy tym wszystkim Waluś uważnie przygląda się temu, jak media uczą odbiorców życia w rytmie nieustannych bodźców. Wielokrotnie mówił o własnym scrollowaniu, setkach przesłuchanych podcastów i doświadczeniu treści, które szybko przepływają przez głowę, zostawiając po sobie niewiele trwałych śladów. Z tego samego miejsca bierze się jego sceptycyzm wobec streamingu, algorytmicznego skracania życia albumów i mierzenia artystycznej wartości zasięgami. "Tematy i wariacje" można więc czytać jako płytę świadomie rozciągającą czas słuchania - bo słuchacz musi w ten rytm wejść i samodzielnie utrzymać skupienie. A gdzieś w przestrzeni pomiędzy trzyminutowym singlem podporządkowanym algorytmowi a pełnym formalnym eksperymentem dochodzi do naprawdę pięknej kraksy.

Sebastian Gabryel

  • WaluśKraksaKryzys 
  • 22.08, g. 20.30
  • Scena Letnia Na Tarasie
  • bilety

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Powiązane wydarzenia

Baner promujący wydarzenie. Nazwa wydarzenia i zdjęcie osoby artystycznej.
Baner promujący wydarzenie. Nazwa wydarzenia i zdjęcie osoby artystycznej.
Na Tarasie, MK Bowling, Galeria MM, ul. Święty Marcin 24