Rozwiążmy te zagadki po kolei. Zbiór krótkich, quasi-ludowych wierszy zatytułowanych "Z péra samoukova" ("Spod pióra samouka") ukazał się w gazecie "Lidové noviny" w maju 1916 roku. Rok później w Luhačovicach, swoim ulubionym morawskim uzdrowisku, Leoš Janáček poznał Kamilę Stösslovą, żonę bogatego handlarza antykami i matkę dwójki dzieci. Mimo prawie 40 lat różnicy wieku zakochał się w niej. Rozwijająca się latami obsesyjna fascynacja stała się motorem napędowym twórczych działań kompozytora. Wśród licznych utworów, w których dopatrzeć się można inspiracji muzą z Luhačovic, znajduje się także "Pamiętnik zaginionego".
Wydrukowane w "Lidových novinách" wiersze były prawdopodobnie tematem rozmów Janáčka i Stösslovej. Opowiadają one historię Janíčka, chłopaka ze wsi, który zakochał się w wędrownej Cygance Zefce. Skutkiem ich zbliżenia jest dziecko. Janíček porzuca rodzinną wieś, by wyruszyć z Zefką w świat. Kompozytor skojarzył Kamilę Stösslovą właśnie z Zefką - tajemniczą pięknością, dla której można złamać reguły i wszystko porzucić. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w muzycznym obrazie Cyganki. Przeznaczona na alt partia, choć nieduża w skali całego cyklu, wyróżnia się symetrią rytmu i spokojną, ulotną melodyką. Zefka przypomina piękną zjawę, stojącą w opozycji do pełnej gwałtownych, pełnokrwistych emocji partii tenorowej. W nagraniu Filharmonii Poznańskiej idiom ten dobrze uchwyciła Monika Jägerová. Zwłaszcza w niżej napisanych fragmentach partii jej głęboki, ciemny alt brzmi tajemniczo i niepokojąco.
Oprócz własnych wewnętrznych przeżyć inspiracją dla Janáčka była nieodparta, emocjonalna siła tekstu. Jego prostota i bezpośredniość nosi znamiona ludowego pochodzenia, co również przyciągało uwagę kompozytora zainteresowanego folklorem i melodyką języka czeskiego. Ballada miała zostać odnaleziona w dzienniku młodego chłopaka, który w tajemniczych okolicznościach zaginął w jednej z morawskich wsi. Dopiero współcześnie odkryto, że była to mistyfikacja. Jej autorem okazał się poeta Ozef Kalda.
Nawet jeśli Janáček dał się na tę mistyfikację nabrać, stworzył do tekstu Kaldy poruszającą, pełną żaru muzykę, która wymyka się gatunkowym klasyfikacjom. Formalnie "Pamiętnik zaginionego" (tytuł zmieniony przez kompozytora) jest cyklem pieśni, któremu bliżej jednak do kantaty czy nawet opery. Tekst ukazuje przede wszystkim akcję i dialogi między bohaterami. W porównaniu z poetycką warstwą tradycyjnej pieśni romantycznej mniej miejsca zajmuje w nim refleksja nad emocjami. Partytura zawiera didaskalia dotyczące ustawienia na scenie oraz wejść i zejść śpiewaczki. Emocjonalne nasycenie linii melodycznych i harmonii dorównuje dziełom scenicznym Janáčka. Wszystko to sprawia, że "Pamiętnik zaginionego" bywa wystawiany na scenie. Zainscenizowano go m.in. w 2022 roku w Opéra National du Rhin w Strasburgu w nowej orkiestracji Arthura Lavandiera. Tę właśnie wersję zarejestrowano w Filharmonii Poznańskiej podczas koncertu 10 października 2025 roku i to ona znalazła się na najnowszej płycie orkiestry.
Lavandier opracował utwór na nieduży skład instrumentalny, użyty z dużą wyobraźnią i ekspresją. Aranżacja imituje chwilami styl Janáčka: ciemne współbrzmienia instrumentów dętych w pierwszej pieśni przywodzą na myśl "Katię Kabanovą", a jasne tutti z dzwonkami w dwóch przedostatnich pieśniach przypomina charakterystyczną dla breńskiego kompozytora orkiestrową jaskrawość. Poprzez instrumentację Lavandier wzbogaca narrację z iście operowym rozmachem. Pieśni od szóstej do ósmej ukazują lęk i niemożność ucieczki przed losem uosobionym przez spotkaną w lesie Zefkę. Mroczna kolorystyka i ostre akcenty perkusji dodają tej części teatralnego dramatyzmu. Wiodącą rolę w opracowaniu Lavandier powierzył jednak fortepianowi. Wykorzystał go do tworzenia ciekawych efektów barwowych, a solowe potraktowanie tego instrumentu w kontekście całego zespołu nadaje jego brzmieniu dodatkową siłę wyrazu. To także swego rodzaju pomost między oryginalnym instrumentarium a nowym opracowaniem.
Niekwestionowaną gwiazdą nagrania jest Petr Nekoranec. Opowiada on historię Janíčka z ogromnym zaangażowaniem i różnorodnością emocji. Pierwsze roztrzęsione wersy sugerują, że będziemy słuchać poruszającego wspomnienia przywołanego po latach przez podmiot liryczny. Tuż po nich panuje spokój. Świat Janíčka rozpada się, gdy mężczyzna ulega urokowi Zefki. Nekoranec ukazuje ten rozpad pełną gamą emocji: od fascynacji, przez strach, żal i poczucie straty, aż po poczucie wolności. Ostatnia pieśń, oparta na wspinającej się coraz wyżej melodii i zwieńczona niebotycznie wysoką kulminacją, podsumowuje też całość interpretacji czeskiego tenora. Jego charakterystyczny głos emanuje zaangażowaniem i przejęciem, wędrując od smutku pożegnania, przez lęk przed nieznanym, po wspomniane zachłyśnięcie się wolnością.
"Pamiętnik zaginionego" to najbardziej wciągający album Filharmonii Poznańskiej wydany w ubiegłym sezonie artystycznym. Przy każdym kolejnym odsłuchu zaskakuje zarówno nowymi odkryciami w warstwie instrumentalnej, jak i w interpretacji wokalnej. Można by dyskutować o zasadności aranżowania cudzych dzieł na inne składy instrumentalne. Pytanie to zeszło jednak na dalszy plan pod wpływem fascynującego dźwiękowego świata płynącego z głośników.
Paweł Binek
- Leoš Janáček, "Pamiętnik zaginionego"
- Petr Nekoranec (tenor), Monika Jägerová (alt), Poznański Chór Kameralny, Łukasz Borowicz (dyrygent)
- Orkiestra Filharmonii Poznańskiej
- nagranie live z 10.10.2025
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026