Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

JA TU TYLKO CZYTAM. Jesteśmy dorośli czy to jednak kiepski żart?

Kobiece refleksje, dramaty, wreszcie walka z czasem, gdy zegar biologiczny tyka - o tym wszystkim traktują Dorośli norweskiej pisarki Marie Aubert. Choć jest tu zaledwie kilka postaci, a akcja trwa krótko, opowieść jest pełna napięcia.

. - grafika artykułu
rys. Marta Buczkowska

Na pierwszy rzut oka wszystko w Dorosłych jest banalnie proste. Oto Norwegia, oto fiordy, oto dwie siostry koło czterdziestki - Ida i Marthe. Przyjechały właśnie do rodzinnego letniego domu, w którym zamierzają wyprawić mamie 65. urodziny. Jak będą świętować? Tego zdradzić nie mogę, uchylając jedynie rąbka tajemnicy, napiszę może, że... dość nietypowo. I tyle na pierwszy rzut oka. Bowiem to, co najważniejsze, dzieje się w książce Marie Aubert pod powierzchnią. Każda z sióstr jest ewidentnie na pewnym życiowym zakręcie. A wszystko przez ich wiek - wiek, w którym kobiety czują aż nadto, jak bardzo tyka ich zegar biologiczny. Pojawia się więc w Dorosłych temat macierzyństwa, pojawiają się i szersze refleksje o byciu rodzicem. Bo matka sióstr jest rozwiedziona, ma nowego partnera (tak! to możliwe też po sześćdziesiątce!), a ten jest bezdzietny. Z kolei Kristoffer - partner młodszej z sióstr, Marthe - ma już dziecko z wcześniejszego związku. Są więc i obrazki dotyczące ojcostwa, zwłaszcza że pojawia się jeszcze ciekawa retrospekcja dotycząca ojca Marthe i Idy, i stosunku obu dziewcząt do niego, gdy miały jeszcze naście lat.

Marie Aubert w Dorosłych zabiera nas w bardzo ciekawą podróż. Wszystko dzieje się tutaj w przecudnych okolicznościach przyrody - wszak mało kogo fiordy nie zachwycają widziane na żywo. Odpoczywać tutaj to wielka przyjemność. O ile naturalnie da się odpocząć. Bo tu autorka dokonuje fantastycznego zderzenia - jest sielsko anielsko wokół letniego domu, ale to, co dzieje się w środku, to już istne kłębowisko emocji, niewypowiedzianych żalów, animozji, wszystkiego tego, co mogło pęknąć lata wcześniej, lecz było noszone i systematycznie dokarmiane aż napuchło do gigantycznych rozmiarów. Czy te emocjonalne wrzody wreszcie wybuchną? I czy to oczyści atmosferę w rodzinie?

Jest w tej opowieści jeszcze jeden ciekawy wątek - życie singli, zwłaszcza singielek, w dużych miastach. Ten jakże współczesny trend z różnych stron pokazuje nam kilka obrazków z codzienności Idy. Czy w takim życiu ona jest szczęśliwa? Nieraz przyjdzie nam się nad tym zastanawiać podczas lektury. Dorośli także zwodzą. I to na różne sposoby. Marie Aubert oddała do rąk czytelników książkę stosunkowo niedużą, którą spokojnie można by nazwać książeczką. Na pierwszy rzut oka wygląda na lekturę na jeden wieczór. Ale to tylko pozory! Autorka naprawdę stworzyła fabułę gęstą od emocji, przytrzymującą czytelnika. Nie ma się co spieszyć! Czytajmy Dorosłych powoli. Zwłaszcza że tylko wtedy dostrzeżemy, jak bardzo zwodniczy jest sam tytuł książki Aubert. Dorośli zdają się bowiem chwilami opowieścią o tym, jak rzadko dorastamy do tego, co dzieje się w naszym życiu. W tej historii jest też jedna mała dziewczynka. Kilka razy złapałam się na myśli, czy to - paradoksalnie - nie ona jest wśród bohaterów najbardziej dorosła. Choćby dzięki temu, że jeszcze jest autentyczna. Że nie gra.

Aleksandra Przybylska

  • Marie Aubert, Dorośli
  • tłum. Karolina Drozdowska
  • Wydawnictwo Pauza

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021