Gdyby istniała kategoria najlepszych czy najoryginalniejszych i zarazem najbardziej niedocenionych polskich wykonawców, Variété byłoby w ścisłej czołówce. Jest to zespół szczególny. Chociaż bowiem funkcjonuje na muzycznej scenie od ponad czterech dekad, nigdy nie popadł (tak, to chyba dobre słowo) w tanią popularność, ani właściwie w żadną większą popularność. Albo, patrząc z drugiej strony: zawsze potrafił dystansować się od mód, nurtów, środowisk. Zawsze ważniejszy był dla niego artystyczny przekaz, niż popkulturalne błyskotki i ułuda medialnej sławy. To, co proponuje, to twórczość, która nie rymuje się z uwielbieniem mas, bo wymaga skupienia, zasłuchania. To twórczość, która ewoluuje w sensie muzycznym, a zarazem wciąż stawia wyzwania publiczności.
Cztery lata czekaliśmy od ostatniej studyjnej płyty, równie świetnej ("Dziki książę"), na nowy materiał zespołu. "Sieć Indry" to jedenasty album w dyskografii Variété. Nie jest radykalnym krokiem w nową stronę, ale rozwija wątki, które pojawiały się już na wcześniejszych płytach. Tradycja rockowa jest tu traktowana z szacunkiem, ale i dystansem. Da się tu jednak usłyszeć również fascynację jazzem, minimalem, dubem, elektroniką, choć wszystko zostaje sprowadzone do dość ascetycznej, fascynującej, bardzo osobnej, autorskiej koncepcji. Już od dawna nieaktualna jest formuła tzw. zimnej fali, z którą zespół był kojarzony na początku działalności. "Obracam w głowie / delikatnie tę myśl / że nie realizuję / niczyjego planu" - śpiewa Kaźmierczak w utworze otwierającym najnowszą płytę i myślę, że można te słowa potraktować również jako formę artystycznej deklaracji.
Powiedzieć można, że ubiegły rok fonograficznie należał do Variété - i nawet gdyby nie zauważyły tego popularne media, to tym gorzej świadczyłoby o owych mediach. Mniejsza zresztą o nie. Przypomnijmy więc pokrótce, że w marcu 2025 r. ukazał się, wymyślony przez Łukasza Pawlaka z kultowej oficyny Requiem Records, świetny krążek pod wszystko mówiącym tytułem "RMX", zawierający dziesięć odświeżających i bardzo różnorodnych remiksów piosenek zespołu, przygotowanych przez różnych artystów. Z kolei w maju (30 lat po premierze) opublikowano nową edycję słynnej płyty "Koncert Teatr STU". Nową i - dodajmy - dwupłytową, zawierającą cztery dodatkowe nagrania, które nie zmieściły się trzy dekady wcześniej na pierwotnym wydaniu. Wreszcie w październiku poznaliśmy "Sieć Indry", która z wielu powodów - nie tylko, jeśli chodzi o chronologię - stanowi swoiste ukoronowanie dotychczasowej drogi zespołu.
Variété powstało w Bydgoszczy w 1983 roku (początkowo działało pod nazwą ZyZyZy, następnie krótko jako Variété Est Morte). W tamtym czasie zespół stał się jednym z symboli ożywczego muzycznego wiatru i nowego środowiska, które kojarzone były z festiwalem w Jarocinie. To tam grupa odniosła pierwsze sukcesy. W ślad za nimi poszły pierwsze nagrania radiowe - ogólnopolskim hitem stała się piosenka "I znowu ktoś przestawił kamienie", wydana na singlu wraz z równie oryginalnym, także do dziś robiącym wrażenie, utworem "Te dni" (cenzura nie wyraziła zgody na oryginalny tytuł "Krzyż"). Były i inne kompozycje. "Klaszczę w dłonie", "Lecą anioły", "Cygańska muzyka", "Pere Lachaise" - to kolejne, legendarne już dziś, utwory, które krążyły na powielanych w setkach egzemplarzy kasetach z koncertów. Wszystkie miały znaleźć się na debiutanckim albumie "Bydgoszcz" w 1986 roku, niestety zespołowi ukradziono taśmę z zapisem sesji - i materiał ukazał się dopiero w latach 90.
Wtedy jednak Variété było już w zupełnie innym miejscu. Kolejne dwie płyty nagrało z towarzyszeniem muzyków jazzowych - Andrzeja Przybielskiego ("Variété") i Mikołaja Trzaski (wspomniany "Koncert Teatr STU"). Dalszym poszerzeniem formuły - i ostatecznym odejściem od zimnofalowych pozostałości był krążek "Wieczór przy balustradzie". W nowym wieku zespół co kilka lat przedstawiał nowy materiał - a każda z jego płyt była artystycznym wydarzeniem. Szczególnym przedsięwzięciem okazał się, przygotowany przed dziesięcioma laty na Przegląd Piosenki Aktorskiej "alternatywny spektakl baletowy" zatytułowany "Bal, czyli wieczór zapoznawczy", w reżyserii Jacka Gębury z plejadą polskich aktorów tańca oraz muzyką Variété graną na żywo. Rzecz została także wydana na płycie, a jesienią 2016 roku zaprezentowana w Poznaniu podczas festiwalu Frazy.
Oryginalność i porywającą jakość artystycznych propozycji zespołu potwierdzały też kolejne krążki: "Nie wiem", na którym gościnnie zagrał znakomity saksofonista Kuba Więcek, oraz "Dziki książę", gdzie na saksofonach zagrał Jan Maksimowicz. Nie można wreszcie nie wspomnieć i o tym, że lidera Variété, Grzegorza Kaźmierczaka - właściwie od momentu jego pojawienia się na muzycznych scenach - zaliczano do grona najistotniejszych i najciekawszych poetów polskiego rocka. Zresztą nie przypadkiem wydał on kilka tomików ze swoimi tekstami / wierszami. Ponad dekadę temu ich wybór (pod tytułem "Centra") ukazał sie w poznańskim WBPiCAK. Dziś skład zespołu tworzą: Grzegorz Kaźmierczak - śpiew, elektronika, Marek Maciejewski - gitary elektryczne i akustyczne, Eva Lanche - perkusja i instrumenty perkusyjne, Grzegorz Korybalski - gitara basowa oraz Alan Balcerowski - saksofony sopranowy i tenorowy.
Tomasz Janas
- Variété
- 1.03, g. 20
- 2Progi
- bilety: 80-90 zł
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026