Akademie, białe koszule, sztywne kokardy, obowiązkowe aksamitki na szyjach, kwiaty w celofanie i ciasto od pań z Komitetu Rodzicielskiego. A na co dzień? Zajęcia od 8 do 18 i klasy liczące w Poznaniu blisko 50 uczniów.
Akademie, białe koszule, sztywne kokardy, obowiązkowe aksamitki na szyjach, kwiaty w celofanie i ciasto od pań z Komitetu Rodzicielskiego. A na co dzień? Zajęcia od 8 do 18 i klasy liczące w Poznaniu blisko 50 uczniów.
W latach 70. XX wieku poznański UAM miał około 15 tys. studentów i najtrudniejszą sytuację lokalową spośród wszystkich uniwersytetów w kraju. Receptą miała być budowa tzw. wzorcowej dzielnicy nauki na rozległych terenach peryferyjnego Moraska.
- Cała ta organizacja powstała jako przykrywka spotkań ludzi, którzy nie byli zwolennikami nowego ustroju - podsumowuje Polskie Towarzystwo Fotograficzne PTF Oddział w Poznaniu Barbara Stamm, córka Mariana, fotografa. - Gdy ojciec powiesił portret Sikorskiego w swoim biurze, o mało co nie wyleciał z pracy.
Zamach, którego nie było, dyplomatyczne gry władców wielkich mocarstw - ta historia wydarzyła się w Poznaniu ponad 170 lat temu.
Osiem unikatowych fotografii wykonanych na ulicach zrewoltowanego Poznania spoczywało w albumie niemieckiego przemysłowca z Düsseldorfu. Po ponad sześćdziesięciu latach zdjęcia wróciły (via podwrocławska Sobótka) do stolicy Wielkopolski.
Przed czterdziestoma laty Poznań podejmował "kierowniczą kadrę" reprezentującą 25 komunistycznych pism z całego świata. Wszystko w ramach obchodów święta "Trybuny Ludu".
"Fotografią zainteresowałem się jako chłopiec i wraz z kolegą zaczęliśmy budować aparaty fotograficzne według Samouczka technicznego B. Kotuli" - napisał w życiorysie fotograficznym. Za swe największe osiągnięcia uznał "nagrody i dyplomy oraz wiadomości przekazane dwóm zespołom fotograficznym". Postawił równoważnik między pracą społeczną a dowodami uznania dla jego osoby.
Jak spędzano wakacje w Poznaniu u schyłku PRL? Atmosfera była gorąca, ale nie ze względu na pogodę.
Coraz bogatsza infrastruktura rowerowa jednych zachwyca, innych przeraża. Drogi rowerowe w Poznaniu to jednak wcale nie nowość, bo istniały już przed wojną, ale pierwsza całkowicie dostosowana dla rowerów trasa powstała w naszym mieście 25 lat temu.