- Muzykiem się urodziłem. To dar od Pana Boga - nigdzie nie szlifowany. Wszystkiego nauczyłem się sam, sam wymyśliłem własny styl grania. I to, w różnych sytuacjach, "prostuje mi kręgosłup". Bo w tym drugim fachu bywa różnie. Aktorstwo to praca zbiorowa. Wszystko zależy od kolegów, reżysera, scenariusza... Nie wszystko wypada tak, jak człowiek sobie zaplanuje. Zresztą w Polsce z aktorami jest trochę tak, jak z dziewczynami na telefon. Jak się podobasz, to do ciebie dzwonią. A gitara zależy tylko ode mnie. Muzyka to moja własna "droga samuraja": dążenie do samodoskonalenia - mówił w jednym z wywiadów Jan Janga Tomaszewski, znany szerszej publiczności ze swoich dokonań aktorskich. Artysta, pracujący na co dzień w warszawskim Teatrze Ateneum, jest autorem spektaklu-koncertu "Hej Joe", który w najbliższą sobotę zobaczymy na deskach Teatru Muzycznego, w ramach trwającego festiwalu Akademia Gitary.
"Hej Joe" Jimiego Hendrixa w teatrze
Zobacz również
Oda do młodości
Młoda widownia w centrum
Powstanie Wielkopolskie w małych Ojczyznach