Miłość, która zostaje rozgrywa się na islandzkiej prowincji w ciągu jednego roku i skupia się na rodzinie Idy i Magnúsa. Mają trójkę dzieci, ale niedawno się rozstali. Próbują jednak zachować dobre relacje, nie jest to więc film o małżeńskich rozrachunkach, raczej rozbudowana impresja, która pokazuje najzwyczajniejsze zdarzenia z życia bohaterów. Ida, energiczna i dominująca, to nie do końca spełniona artystka. Tworzy obrazy sporych rozmiarów, przy użyciu ciętego metalu, i ma nadzieję, że jej twórczością zainteresuje się wpływowy marszand. Z kolei nieco pogubiony w rzeczywistości Magnús pływa na statkach rybackich, jest więc ojcem często nieobecnym, ale starającym się, nie do końca udanie, być ważną figurą dla swoich rezolutnych dzieciaków.
Pálmason wplata między obrazki z życia oniryczne kolaże i sceny wizyjne, oddające w dowcipny sposób lęki i tęsknoty protagonistów. Oto na przykład Magnúsa prześladuje gigantyczne widmo koguta, którego zabił. Całość zaś rozgrywa się na tle surowych, choć na swój sposób sielskich islandzkich krajobrazów, stanowiących integralną część egzystencji. Nastrój opowieści jest pogodny i przesiąknięty dobrotliwą ironią, w której celuje zwłaszcza potomstwo Idy i Magnúsa, pełniące tutaj rolę greckiego chóru, komentującego zachowania dorosłych.
Film Pálmasona celebruje codzienność, pozbawiony jest jednak kontemplacyjnego charakteru jego wcześniejszych dzieł. Nie ma tutaj też zwartej fabuły czy narastającego dramatyzmu. Zachęca nas, byśmy usiedli z bohaterami przy stole, wypili wspólnie gorącą herbatę i przysłuchali się ich rozmowom. Idealny film na początek wiosny.
Bartosz Żurawiecki
- "Miłość, która zostaje"
- reż. Hlynur Pálmason
- premiera: 20.03
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026