Kultura Poznań.pl

Film

opublikowano:

SPUTNIK NAD POLSKĄ: Małżeńskie udręki

Nigina Sajfułłajewa w Wierności sięgnęła po temat, którym w kinie dotąd zajmowali się przede wszystkim mężczyźni. Postrzegany głównie z perspektywy odważnych scen erotycznych, jej film jest oczyszczający właśnie z tego powodu, że historię o niewierności i przygodach seksualnych opowiada tym razem kobieta.

. - grafika artykułu
fot. materiały dystrybutora

Ginekolożkę Lenę i aktora teatralnego Siergieja poznajemy w dniach, w czasie których u tego drugiego narasta stres i zmęczenie nadchodzącą premierą spektaklu. Stąd gdy kobieta próbuje inicjować seks, nic z tego nie wychodzi - jej partner zdaje się być nieobecny i nie potrafi odczytać sygnałów płynących z jej strony. W dodatku, po przypadkowym odczytaniu SMS-a na telefonie męża, Lena zaczyna go podejrzewać o zdradę. W przypływie frustracji wymieszanej z poczuciem zranienia decyduje się więc, że sama również podejmie podobny krok. Bierze urlop w pracy i jedzie pod miasto na dyskotekę, na której szuka partnera do zabawy...

Wierność okazała się trudnym testem dla lokalnych krytyków, którzy budując absurdalne zarzuty względem reżyserki, ujawnili tym samym sporą dawkę własnej hipokryzji, podwójnych standardów i przede wszystkim wręcz kuriozalnego w swej imponującej skali seksizmu. Czyli zareagowali w sposób, jaki doskonale zrozumieją zwłaszcza Polacy - również mierzący się z podobnymi problemami, tego typu oskarżeniami i piętnowaniem odważnych artystek i artystów z naszej współczesnej kultury audiowizualnej i sztuk wizualnych. Rosyjscy krytycy oskarżyli Niginę Sajfułłajewę choćby o to, że stworzyła rozerotyzowane kino eksplotacji. Jak reżyserka sama przyznaje w wywiadach w ministerstwie kultury spierano się zresztą nawet o to, czy Wierność to porno, czy jednak może nie. Zarzucono jej również zdradę kobiet, sprzeniewierzenie się feminizmowi. Krytycy twierdzili przy tym, że jej bohaterka jest doprawdy zdzirą (!). Urocze, prawda?

Czytając te zarzuty i myśląc o realiach obyczajowych w ojczyźnie reżyserki nie byłem w zasadzie aż tak bardzo zdziwiony. Poznaniacy mogą kojarzyć zresztą, jak drastyczne emocje w Rosji wywołała sztuka dotycząca menstruacji 28 dni, która miała polską premierę w Teatrze Polskim w Poznaniu - o czym w wywiadach mówiła reżyserka Kamila Siwińska. A jednak nie umiem za bardzo odnaleźć w Wierności aż tak dużego potencjału do wywoływania skandaliczności. No, może poza jedną sceną, dość jednoznacznie sugerującą elementy seksu analnego w kierunku mężczyzny. W Rosji nienawidzącej nieheteronormatywności musiało to wywołać u części krytyków-moralistów prawdziwą furię. No bo jakże tak! W kontekście scen erotycznych we współczesnym kinie europejskim - u von Tiera w Nimfomance, u Gaspara Noé w Love i Climax, czy w ogóle w filmach francuskich z pogranicza nowej ekstremy i artyzmu - Sajfułłajewa jest prawie jednak że zachowawcza, a na pewno nie interesuje jej zbytnio szokowanie publiczności. A film na szczęście nie został ocenzurowany pod względem seksu.

Śmiem przy tym twierdzić, że Wierność ekscytuje raczej opowieścią wizualną z niewielką ilością słów, a za to wielu gestów i spojrzeń. Porusza też wybitnymi kreacjami aktorskimi. Jewgienija Gromowa w roli Leny zbudowała postać kobiety, która w wyniku splotu wielu wydarzeń i pod wpływem kryzysu małżeńskiego decyduje się na wyzwolenie poprzez seks. Poprzez ożywienie świata erotycznego szuka siły, niezależności, próbując dojść w życiu do uzyskania własnego głosu. Trudno byłoby jednak uznać, aby przygody przyniosły jej dużo satysfakcji i spełnienia - zważywszy na marność mężczyzn, na których natrafia. I może na tym polega siła Wierności - na tym, że wcale nie jest sztuczną i zmanierowaną seks-bajką obudowaną masywną narracją, zbędnymi dialogami i nadmiernie przemyślaną przez reżysera-mężczyznę.

Zdaniem Sajfułłajewy właśnie to, że opowiada o podmiotowości swojej bohaterki poprzez seksualność, tak bardzo zdenerwowało krytyków. Bo Lena w jej filmie zajmuje miejsce dotąd zarezerwowane w kinie dla dominujących mężczyzn-podrywaczy. Faceci Wierności to w zasadzie ta słabsza i gorsza płeć. Zakompleksieni, niezdarni w łóżku, fatalni w podrywach i ogarnianiu rzeczywistości, a przy tym nie grający fair, nierzadko impulsywni i sprawiający jako zbiorowość dość przykre wrażenie. Przez czas trwania seansu możemy wręcz dotrzeć do momentu, że będziemy już bliscy pogardy względem panów mocno współczując Lenie, że trafiła na takich marnych partnerów w łóżku i życiu. I jeszcze ten wręcz ostentacyjny (jakże przyjemny i dający wytchnienie) "niedostatek" dialogów! Tego niektórzy krytycy nie będą już w stanie zdzierżyć, bo zabraknie im jednoznaczności. A że ten obraz nie oferuje również i prostej satysfakcji płynącej z porno czy siarczystego erotyku, to Sajfułłajewa nagrabiła sobie mocno tym drugim filmem. Czy doczeka się jeszcze trzeciego po całym tym zamieszaniu i zranieniu delikatnej konstrukcji psychicznej rosyjskich samców alfa? Mam nadzieję, że tak, bo po Wierności stałem się jej lojalnym fanem i nigdy nie zaprzestanę śledzenia jej kolejnych dokonań.

Marek S. Bochniarz

  • 14. Festiwal Filmów Rosyjskich Sputnik nad Polską: Wierność, reż. Nigina Sajfułłajewa
  • Kino Pałacowe
  • 10.09

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021