Kultura Poznań.pl

Film

opublikowano:

A przecież mi żal

O filmie "Tajemnica Henriego Picka" pisze Przemysław Toboła. Premiera na dużym ekranie - 27 grudnia.

.
fot. materiały dystrybutora

Boże Narodzenie kojarzy mi się nieodłącznie z książką. Gwiazdor przynosi mi je, odkąd pamiętam. Co nie jest takie trudne, gdyż w moim domu z czasu dzieciństwa nie było ich zbyt wiele. Ojciec był kierowcą bagażówki, matka krawcową. Raz dostałem nawet egzemplarz z dedykacją legendarnego Mieczysława Fogga i zespołu Czarownice. Ojciec zabrał ich na łebka, ze środka drogi, gdzie rozkraczył im się bus, a spieszyli się na kolejny koncert gdzieś na prowincji Polski. Była to Tajemnicza wyprawa Tomka Alfreda Szklarskiego. Bilety zaś na film Tajemnica Henriego Picka mogą być kapitalnym prezentem dla miłośników dobrej literatury.

Główny bohater, literacki krytyk Jean Michel Rouche (Fabrice Luchini), co tydzień na antenie telewizji ocenia debiuty książkowe w programie Bezokolicznik. Intelektualista po sześćdziesiątce decyduje o losach kariery pisarzy od wielu już lat. W każdym razie tak mu się wydaje. Do dnia, gdy w programie na żywo zarzuca mistyfikację literacką żonie nieznanego nikomu Henriego Picka, którego pośmiertnie wydany debiut - opowieść o końcu miłości - miesza się z refleksjami umierającego Aleksandra Puszkina. Jednego dnia traci pracę, renomę i żonę. Chcąc dowieść swojej racji, Jean Michel rusza rozwiązać zagadkę tożsamości autora powieści. Ale jak śpiewał Bułat Okudżawa: "Co było, nie wróci i szaty rozdzierać by próżno/ Cóż, każda epoka ma własny porządek i ład/ A przecież mi żal, że tu w drzwiach nie pojawi się Puszkin/ Tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł".

Przemysław Toboła

  • "Tajemnica Henriego Picka"
  • reż. Rémi Bezançon
  • premiera - 27.12

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019