Perspektywa domku dla lalek. Parter - pomieszczenie o kolorowo wytapetowanych ścianach, maleńkie mebelki z Ikei, półki wypełnione maskotkami. Przy stolikach bawiące się dzieci. Piętro - salon, a może raczej "duży pokój". Kanapa, lampa, biblioteka, telewizor, stół. Pierwsze wrażenie? Nie wiem, jak się w tych przestrzeniach ma odnaleźć Falstaff, ale w porównaniu do innych uwspółcześnianych scenografii, wygląda to całkiem zgrabnie i pozwala na dość przejrzyste i wygodne realizowanie koncepcji równoległych wydarzeń.
"Falstaff" Verdiego w Teatrze Wielkim [recenzja]
Zobacz również
Ponownie w centrum wydarzeń
Kultura na weekend
MY NAME IS POZNAŃ. Piosenki z miejsca pomiędzy