Tibor Serly urodził się w 1901 roku w wówczas węgierskiej (dziś słowackiej) miejscowości Losonc. Gdy miał cztery lata, rodzina wyemigrowała do Nowego Jorku, Serly wrócił jednak do ojczyzny na studia w budapesztańskim konserwatorium muzycznym. Tam poznał węgierskie środowisko muzyczne na czele z Zoltánem Kodályem i Bélą Bartókiem. Po zakończeniu nauki ponownie udał się za ocean, gdzie pracował w najbardziej prestiżowych orkiestrach jako altowiolista. Jakiś czas później zrezygnował z kariery instrumentalisty na rzecz kompozycji i nauczania. W pierwszej z dziedzin najbardziej pamiętana jest praca nad ukończeniem koncertów fortepianowego i altówkowego Bartóka po śmierci ich twórcy. Serly miał też własne osiągnięcia w tej dziedzinie: w 1929 roku skomponował "Koncert na altówkę i orkiestrę".
Kompozycja zdradza instrumentalne doświadczenie Serly'ego. Prezentuje szeroki zakres możliwości altówki, od mrocznych dolnych rejestrów po górę skali i wirtuozowskie dwudźwięki. Łączy w sobie zarówno rozbudowane fragmenty melodyczne, jak i wymagania techniczne. Ma konwencjonalną, trzyczęściową budowę, ale ekspresja, zarówno w burzliwej części pierwszej, jak i wolnej części drugiej, nosi znamiona swoich czasów. Posługuje się dysonansem, orkiestrowym tutti, wyróżniającą się partią perkusji. Na pierwszy plan wybijają się taneczno-ludowa część trzecia oraz zbudowane z dużym napięciem kulminacje: w części pierwszej z wręcz agresywnym solem kotłów, w finale z zaskakującym fragmentem "pizzicato". Język muzyczny "Koncertu" sprawia, że nie jest to gwarantowany hit sal koncertowych. Sympatią do niego zapałają przede wszystkim miłośnicy modernistycznej stylistyki początków XX wieku. Jest to jednak wartościowa kompozycja, która zasługuje na więcej uwagi ze strony wykonawców.
"Koncert" usłyszeliśmy w wykonaniu Karoliny Lewińskiej-Bąk, altowiolistki Filharmonii Poznańskiej. Moją uwagę przykuły zwłaszcza grane soczystym dźwiękiem fragmenty w dolnym rejestrze i swobodna realizacja dwudźwięków. Prowadzona przez Adama Banaszaka orkiestra Filharmonii precyzyjnie realizowałą dialogi między zespołem a solistką i pokazała dobrze pasujące do tej kompozycji brawurę i energię.
Po przerwie ceniony włoski maestro Oleg Caetani, mimo fizycznej niedyspozycji utrudniającej mu dyrygowanie, poprowadził "IX Symfonię" Franza Schuberta. To monumentalne dzieło porównuje się do przepastnych symfonii Brucknera i Mahlera, choć ma ono wiele z ducha Beethovena. Schubert, podobnie jak jego wielki poprzednik, buduje warstwę emocjonalną na kontrastach dynamiki, wyrazistej rytmice i potężnych kulminacjach. Wszystkie te trzy elementy zdominowały wykonanie poznańskich filharmoników. O ile w pierwszych dwóch częściach wniosło to sporo świeżości i siły wyrazu, to w kolejnych stało się nużące. Zabrakło dodatkowych pomysłów i zróżnicowania ekspresji, chociażby w "Scherzu", w którym trio nie wybrzmiało należycie. Zdarzyło się też kilka nierówności i zawahania w solo wiolonczel w drugiej części. Z drugiej jednak strony należy docenić precyzję obydwu grup skrzypiec i soczyste brzmienie dętych drewnianych (na czele ze świetnym solem oboju w drugiej części!).
Warto też poświęcić kilka słów dość mylącemu tytułowi koncertu: "Nad pięknym modrym Dunajem". Choć obydwaj grani kompozytorzy byli związani z naddunajskimi miastami, to muzycznie nie usłyszeliśmy nic, co sugerowałby tytuł słynnego walca Johanna Straussa syna. Być może była to jedna z przyczyn dość chłodnego przyjęcia "Koncertu na altówkę". To utwór niełatwy percepcyjnie, a zapowiedziany zupełnie innymi muzycznymi konotacjami mógł stanowić jeszcze większe wyzwanie dla odbiorców. Mimo nierównego wykonania "Symfonii" Schuberta i perturbacji z tytułem, mam po tym koncercie wiele satysfakcji. Jej źródłem są dobra (w skali całego wieczoru), dyspozycja orkiestry oraz bliski - jak można się już domyślić - moim muzycznym preferencjom "Koncert" Serly'ego. Dla mnie więc bohaterem wieczoru jest rzadko słyszana w solowej roli altówka, której dano szansę zabrzmieć na dużej scenie.
Paweł Binek
- Adam Banaszak, Oleg Caetani, Karolina Lewińska-Bąk, "529. Koncert Poznański"
- Filharmonia Poznańska
- 30.05
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026