Najdalsza z podróży
Szwedzko-duńskie "Daleko, daleko" Esbena Toft Jacobsena to opowieść o małym i dzielnym króliku Johanie, który wyrusza w najdalszą z możliwych podróży. Reżyser osiem lat temu nakręcił film o innym zwierzaku - jeżu Mortenie, który robi wszystko, żeby pozbyć się młodszego braciszka. Na swoim koncie ma również krótki- ("Kiwi&Strit") i długi metraż ("Wielki niedźwiedź"), już wcześniej docenione przez krytyków i widzów.
Tym razem bohater w poszukiwaniu najbliższej sobie osoby dociera w zaświaty, gdzie mieszka tajemniczy Król Piór, który kilka lat temu porwał jego mamę. Johan nie wie jeszcze, że bilet do tej krainy prowadzi tylko w jedną stronę, a kto raz tu trafi, nie będzie mógł wrócić już nigdy. To ciepła i mądra opowieść o tym co nieuniknione, a wciąż nieoswojone - i to zarówno przez dzieci, jak i przez nas, dorosłych.
Na tegorocznym festiwalu "Daleko, daleko" jest propozycją dla widzów w wieku szkolnym, od pierwszej do szóstej klasy szkoły podstawowej. I tu pojawiają się wątpliwości. O ile dzieci powyżej 10 roku życia łatwiej uporają się z niepokojącym wrażeniem jakie wywiera tajemnicza Mojra decydująca o tym, kogo przywołać w zaświaty czy z niezrozumieniem reguł rządzących w krainie Króla Piór, o tyle kilkulatki mogą mieć z tym spory problem. Podczas seansu co chwilę dało się słyszeć serię pytań z gatunku "jak? dlaczego? i po co?". Miejmy nadzieję, że nie pozostaną bez odpowiedzi, a opiekunowie i rodzice wykorzystają opowiedzianą historię jako podstawę do wyjaśnienia jednej z najbardziej zawiłych tajemnic naszego istnienia.
Anna Solak
Animowana rewolucja
Przedstawienie rzeczywistości w czarno-biały sposób, gdzie zło od dobra oddzielone jest grubą kreską i nie ma miejsca na odcienie szarości, to zazwyczaj łatwa droga do kłamstwa i demagogii, które służą jednej, konkretnej ideologii. I choć w przypadku brazylijskiego filmu "Chłopiec i świat", łatwo wskazać na anarchizm, jako pogląd, który w znaczący sposób kształtuje ekranowy świat, trudniej wartościować czy krytykować bezkompromisowość i szczerość z jaką twórca filmu propaguje swoje tezy.
Historia chłopca z biednej rodziny, poszukującego ojca, który wyjechał do miasta za pracą, to intensywna podróż po świecie przerażającego kapitalizmu, który sukcesywnie odbiera wszystko co w życiu najcenniejsze. Ręcznie malowana i rysowana animacja, zderza się co chwila z techniką kolażu, wykorzystaną do przedstawienia nowoczesnego i opresyjnego świata konsumpcjonizmu i brutalnej władzy, tłumiącej zamieszki nieszczęśliwych mieszkańców oraz wyniszczającą życiodajną naturę. Widz nie ma wątpliwości po której stronie należy się opowiedzieć, kiedy w odpowiednim momencie reżyser przytacza niepodważalne argumenty. Animację przerywają dokumentalne zdjęcia, które uzasadniają skrajnie jednostronny wydźwięk filmu. Drugi pełnometrażowy film Alê'a Abreu porywa wolnościowym przekazem i zmusza do refleksji nad stanem współczesnego świata. Misterna fabuła filmu, odkrywająca przed widzem kolejne sceny z przyszłości i przeszłości, mówi o konieczności zachowania pamięci i kontaktu ze światem jaki znaliśmy dawniej. Surowszym i pozbawionym wygód, ale zarazem bardziej skupionym na człowieku i wspólnocie. Wizja świata roztoczona w "Chłopcu i świecie" być może nie jest obiektywna i pozbawiona przesady, ale wartości, których broni brazylijski reżyser, stają się wystarczającym powodem do twórczej hiperbolizacji i licznych uproszczeń.
Krzysztof Kalemba
Cicha bezsilność
Olga to nieśmiała nastolatka z Ameryki Południowej, która z dnia na dzień podstępem zostaje wrzucona w ziejącą paszczę Nowego Jorku. Odtąd jej życie będzie zależało od międzynarodowej grupy przestępczej, która wymusza na młodych ludziach żebranie o pieniądze w kolejkach metra. Tego, kto nie "zarobi" przynajmniej stu dolarów dziennie czeka sroga kara. Na porządku dziennym jest tu poniżanie, bicie i gwałt. Dość powiedzieć, że ofiary tego okrutnego procederu nie mogą się bronić. Żadne z nich nie mówi i nie słyszy, każde jest oddalone tysiące kilometrów od domu. Tęsknota za rodziną i szczęśliwym dzieciństwem sprawia, że dziewczyna znajduje w sobie siłę, żeby o siebie zawalczyć. Mimo to do końca nie dowiemy się, czy jej się to uda...
"Głos pozbawionych głosu" to debiut fabularny Maximóna Monihana oparty na prawdziwych wydarzeniach. I właśnie to jest najmocniejszą stroną filmu, który za sprawą minimalnej ilości środków (czarno-białe kadry, fabuła pozbawiona dialogów i operowanie tylko ograniczoną paletą dźwięków) użytych w specyficzny i w gruncie rzeczy dość nużący sposób, momentami bywa ciężkostrawny. Abstrahując od samej wagi tematu. Ten bowiem jest trudny do uniesienia bez względu na wizję jaką przyjmie reżyser i zupełnie niezależny od gamy zastosowanych środków. Trudny, a przy tym niesłychanie ważny.
Anna Solak
- 32. Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza Ale Kino!
- 30.11-7.12
- Multikino 51, Nowe Kino Pałacowe, Scena Wspólna
- www.alekino.com